Informacje

zdjęcie ilustracyjne / autor: Fratria
zdjęcie ilustracyjne / autor: Fratria

PKN Orlen zyskał 23 mld zł i zyskała Polska. A kto stracił?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 12 marca 2021, 12:27

    Aktualizacja: 12 marca 2021, 12:29

  • 7
  • Powiększ tekst

W ciągu ostatnich 5 lat PKN Orlen osiągnął 26,2 mld zł zysku, podczas gdy w okresie 8 lat rządów PO-PSL zarobek koncernu wyniósł 2,9 mld zł. Jak zrozumieć aż taką różnicę w rentowności? Czy to możliwe, że w okresie krótszym o 3 lata, w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy polskie przedsiębiorstwo wypracowało ponad 23 miliardy złotych więcej niż wcześniej? Z czego wynika tak ogromny przyrost kapitału? Najnowocześniejszy na świecie samolot dreamliner kosztuje około miliarda zł, ta nadwyżka pozwoliłby przykładowo PLL LOT kupić 23 takie maszyny, dzięki czemu LOT stałby się o wiele potężniejszym przewoźnikiem

Czytaj też: Paryła: funkcje, które pełniłam to efekt moich zawodowych doświadczeń

Czytaj też: PKN ORLEN: amerykańska ropa dla Polski

Ograniczenie szarej strefy w obrębie branży paliwowej było możliwe dzięki wprowadzeniu przez rząd w 2016 r. pakietu paliwowego. Według szacunków PKN Orlen po dwóch latach od przyjęcia tego rozwiązania rynek oleju napędowego urósł o około 30 proc. i spowodowało to wyższe wpływy płockiego koncernu. Jego przychody zwiększyły się w latach 2016 – 2018 o 38 proc. Stało się to możliwe po przyjęciu przez rząd skutecznych rozwiązań prawno-skarbowych, dzięki czemu wykluczono nielegalną sprzedaż paliwa – być może także w obrębie samego Orlenu. Z jednej strony rząd uderzył w mafie vatowskie pozbawiając je dalszych możliwości wyłudzania podatków, ale z drugiej na sukces finansowy polskiego koncernu petrochemicznego wpływ miał sprawny nadzór właścicielski.

Rentowność

Prosperowanie lub nawet tylko funkcjonowanie na rynku koncernu czy korporacji oznacza stabilne zatrudnienie dla tysięcy pracowników. W przedsiębiorstwie takim jak Orlen pracują inżynierowie, technicy, księgowi, prawnicy, obsługa stacji paliw, kierowcy, ochroniarze oraz najrozmaitsi podwykonawcy. Oczywiście koncern musi mieć wykwalifikowaną kadrę zarządzającą, kierowników i dyrektorów, dbających o sprawną organizację firmy, podpisywanie kontraktów, zapewnienie dostaw paliw, w tym z rynków zagranicznych, sprawne zaopatrywanie odbiorców etc.

Być może część pracowników koncernu, menedżerów dysponuje wiedzą o mechanizmach sprawiających, że w jednym okresie na koncie firmy po rozrachunku zostawało na dobrą sprawę 10-krotnie mniej środków niż w okresie późniejszym. Na pewno chodzi też o koniunkturę, lata wzrostu na rynkach światowych, a nie tylko skuteczność administracji państwem i spółkami z udziałem Skarbu w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy. Czy to możliwe, że część pracowników miała dokładną wiedzę na ten temat już w latach rządów PO-PSL, kiedy zyski koncernu były tak nikłe? Czy to możliwe, że działalność mafii vatowskich i grup zarabiających na kradzieżach paliwa odbywała się z przyzwoleniem części kadr koncernu? Czy jacyś jego pracownicy mogli brać udział w wyprowadzeniu choć części z 23 mld zł, o jaką zwiększył się zysk Orlenu w ostatnim pięcioleciu?

Przejęcie Lotosu

O Orlenie robi się ponownie głośno w związku z zapowiadaną nadchodzącą fuzją koncernu z Grupą Lotos. W mediach przypominane są warunki Komisji Europejskiej dla przeprowadzenia transakcji, m.in. konieczność przekazania przez Orlen 30 proc. rafinerii Lotos wskazanemu przez siebie podmiotowi. Z pewnością połączenie obu przedsiębiorstw ma swoich zwolenników, jak i przeciwników.

W każdym koncernie o podobnej do Orlenu – czy Lotosu - wielkości i strukturze kadra zarządzająca ma władzę i wpływy – co jest normalne i niezbędne do właściwego funkcjonowania firmy. Te wpływy nie zawsze jednak pokrywają się z kierunkami działalności i celami samego koncernu, np. w sferach dotyczących przepływów pieniężnych i surowcowych, a także rentowności, transparentności prowadzenia biznesu i generowania zysku. W szczególności, czy zysk wpływa tam, gdzie powinien. Kadra menedżerska z reguły zarabia dużo, ale może zaistnieć pokusa, aby dorobić się więcej, znacznie więcej, a zakres posiadanej władzy może taką sytuację przez jakiś czas umożliwiać.

Czytaj też: Rosnieft wstrzymuje dostawy ropy naftowej do Polski

Koszenie hajsu

Grupa zarządzająca, dobrze znający się doskonale opłacani menedżerowie tworzą pewien układ, którego wpływy mogą sięgać daleko poza formalne struktury koncernu. Pozwala on wielu zarabiać dużo i bardzo dużo. To normalne. Ale gdy z politycznego nadania przyjdzie prezes to lokalni wicedyrektorzy otoczą go, stworzą mu coś w rodzaju dworu, aby mógł obstawić się jakimiś swoimi pionkami, a następnie robią dalej co robili - czyli koszą kasę - czytamy na temat fuzji w branży paliw we wpisie administratora facebookowej grupy Geopolityka Pro. Kadrom średniego czy wyższego szczebla wcale nie przeszkadzałoby, gdyby potem prezes spółki Skarbu Państwa odszedł w niesławie. Mogliby powrócić do swoich starych praktyk i – koszenia hajsu.

Połączenie obu firm, niezależnie od spełnienia wymogu KE o odsprzedaży 30 proc. udziałów Lotosu podmiotowi zewnętrznemu, najprawdopodobniej zagranicznemu, oznaczałoby, że płocki koncern zaprowadziłby w Lotosie swoje porządki, wprowadziłby własną kulturę korporacyjną, a przez to masa podwykonawców wyleciałaby na rzecz tych przedsiębiorstw, które podpisały już umowy z Orlenem – czytamy we wpisie grupy Geopolityka Pro na Facebooku. Wielu szefów rafinerii straciłoby swoje źródła dochodów i wpływy. Można także oczekiwać, że w późniejszym czasie ujednolicona zostanie ściągalność podatków, a wpłaty zamiast do kasy Gdańska zaczną trafiać do Skarbu Państwa – komentuje sytuację wokół możliwej fuzji obu koncernów autor wpisu.

Przejęcie przez Orlen Lotosu to jest również temat złotego biznesu w mateczniku PO, czyli Gdańsku, gdzie od dekad naprawdę złote interesy są robione przez ludzi swoich i gdzie Lotos zasila bardzo konkretnymi pieniędzmi kasę miasta – czytamy we wpisie w Grupie Geopolityka Pro.

Wyżej opisane lub podobne praktyki w biznesie zdarzają się w różnych krajach. A jeżeli dzieje się tak w przypadku Orlenu to znaczy, że sprawne zarządzenie koncernem naraziło różne grupy osób, wcześniej doskonale dzięki obrotom spółki prosperujące, na ogromne straty dochodów. Z pewnością nie patrzą oni przychylnie ani na usprawnienie zarządzania płockim koncernem, ani na czekającą go fuzję z Lotosem – i nie będzie dla nich miało znaczenia to, że zyska Polska.

Czytaj też: Połączenie Orlenu z Lotosem nie ma nic wspólnego z prywatyzacją

Czytaj też: Jak rząd odbiera VAT przestępcom w białych kołnierzykach

Powiązane tematy

Komentarze