Informacje

fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay
fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay

Paszporty szczepionkowe to "totalitarym"?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 23 kwietnia 2021, 15:10

  • 3
  • Powiększ tekst

Paszporty „covidowe” to kolejny element scentralizowanego systemu unijnej kontroli społecznej; będą one „nową formą totalizmu” - uważa poseł Konfederacji Robert Winnicki. Według prawników partii Michała Wawera i Jacka Wilka, Komisja Europejska nie poprzestanie na „segregacji szczepionkowej”.

Pod koniec marca Parlament Europejski postanowił przyspieszyć procedurę zatwierdzenia „Zielonego Certyfikatu Cyfrowego”, czyli zaświadczenia, które ma pozwolić m.in. na bezpieczne i swobodne przemieszczanie się. PE planuje zakończyć proces w czerwcu.

W czwartek rzecznik Komisji Europejskiej ds. gospodarki cyfrowej Johannes Bahrke przekazał, że przedstawiciele państw członkowskich uzgodnili wytyczne opisujące główne specyfikacje techniczne dotyczące wdrażania systemu (tzw. paszportów szczepień). Specyfikacja techniczna obejmuje strukturę danych i mechanizmy kodowania, w tym kod QR, który zapewni, że wszystkie certyfikaty, zarówno cyfrowe, jak i papierowe, będą mogły być odczytywane i weryfikowane w całej UE.

Winnicki oświadczył w piątek podczas konferencji prasowej w Sejmie, że „to jeden z kolejnych elementów scentralizowanego systemu kontroli społecznej, unijnej, która jest nową formą totalizmu”.

Prezes Ruchu Narodowego zwrócił uwagę, że przedstawiciele rządu poparli „przyjęcie tego instrumentu”, o czym mówił m.in. wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski.

Winnicki przypomniał fragment wystąpienia Gadomskiego podczas posiedzenia senackiej komisji spraw zagranicznych w ub. tygodniu (kiedy komisja poparła projekty rozporządzeń w sprawie tzw. paszportu szczepień), że „rząd popiera przyjęcie tego instrumentu”. „Jesteśmy jednoznacznie za wprowadzeniem tych zasad i tym, by te zaświadczenia we wszystkich krajach UE funkcjonowały” - mówił wtedy Gadomski.

Zdaniem Winnickiego tego rodzaju „ustępstwa” prowadzą UE „do wejścia na ścieżkę Chińskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, która wprowadza bardzo zaawansowany system kontroli społecznej oparty o telefony komórkowe i identyfikację każdego obywatela oraz o punkty, które każdemu obywatelowi są przyznawane, +czy jest grzeczny, czy niegrzeczny+”.

Mec. Wawer ocenił, że KE nie poprzestanie na wprowadzeniu paszportów szczepionkowych, czyli - jak mówił - „certyfikatu cyfrowego, który ma służyć zweryfikowaniu, czy ktoś został zaszczepiony, czy nie i warunkowaniu tym prawa przemieszczania się po Unii Europejskiej”. Według niego „faktycznie ma to być zakaz opuszczania kraju dla osób, które nie zostały zaszczepione lub nie przechorowały Covid-19”.

Czy na tym jednak będzie koniec? To pytanie, które trzeba sobie zadać, dlatego że sam zakaz opuszczania kraju nie sprawi przecież, że pokonamy epidemię, albo, że będziemy mogli zdjąć lockdown” - zauważył Wawer Dlatego - jak mówił - aby „zdjąć lockdown”, KE może „wprowadzić zakaz wstępu osób niezaszczepionych do restauracji, hoteli czy do fryzjera”.

Zdaniem Wawera kolejnym „logicznym” krokiem KE może być wykorzystanie takiego paszportu do nadzorowania „osób niepłacących podatków, albo osób zadłużonych”.

Parafrazując unijną argumentację, prawnik powiedział: „+Nie chcemy przecież, żeby takie osoby uciekały sobie z kraju przed zadłużeniem podatkowym, czy przed swoimi długami, więc dołączmy do paszportu covidowego informację o tym, jaki ktoś ma poziom zadłużenia, czy jakie ma zaległości w urzędzie skarbowym+”. Jak ocenił, w podobny sposób będzie można nadzorować np. osoby uznane za „posługujące się mową nienawiści” w mediach społecznościowych.

„Jest pewne, że jeżeli raz damy UE takie narzędzie, to nie poprzestanie ona tylko na analizie, czy osoby zaszczepione przemieszczają się pomiędzy krajami UE; w momencie, kiedy paszporty covidowe wejdą w życie, urzędnicy unijni natychmiast zaczną pracować nad tym, +do czego jeszcze można wykorzystać paszporty covidowe+” - powiedział Wawer.

Wilk ocenił, że „to segregacja prawna i zahaczanie o jakiś dziwaczny apartheid szczepionkowy”. To także - jak mówił - „otwarcie kolejnej furtki, aby rząd mógł wywierać na nas presję”. Prawnik stwierdził, że celem jest to, „żebyśmy byli przymuszeni do różnego rodzaju praktyk, bo tylko z tymi praktykami będą związane przywileje, a w tym przypadku, jeżeli wstrzykniemy sobie coś do organizmu, to mamy przywileje, a jeżeli nie, to nie”.

Zdaniem Wilka, jest to „sprzeczne z fundamentalnymi zasadami naszego porządku prawnego, naszej cywilizacji, gdzie to człowiek sam decyduje o swoim zdrowiu, życiu i ciele”. „To jest jego prywatna sprawa, i nie wolno tej granicy przekraczać” - apelował mecenas.

Rzecznik ministerstwa zdrowia Wojciech Andrusiewicz pytany w piątek na konferencji prasowej o „paszporty szczepionkowe” odparł: „Rozwiązanie jest wdrażane na poziomie Unii Europejskiej, Polska uczestniczy w tych rozmowach. Prace są na ukończeniu. Nie chciałbym mówić jakichkolwiek paszportach. Dla nas paszporty to rzecz pejoratywna. Jeżeli mielibyśmy mówić, to o certyfikatach i ich zaletach – tym, że pod ręka w każdej chwili będziemy mieli udokumentowany fakt zaszczepienia, negatywnego wyniku testu, czy wyzdrowienia”.

UE przygotowuje się do wejścia w życie tych przepisów na połowę czerwca, ale te dyskusje jeszcze trwają” – dodał.

PAP/ as/

Powiązane tematy

Komentarze