Opinie

fot. Sejm.gov.pl
fot. Sejm.gov.pl

Protestujący rodzice chorych dzieci nie chcą by ich tragedię wykorzystywano politycznie

Ewa Tylus

Ewa Tylus

Dziennikarka "Gazety Bankowej" i "wGospodarce.pl"

  • Opublikowano: 26 marca 2014, 10:46

  • 3
  • Powiększ tekst

Rodzice policzyli, że spełnienie ich postulatów kosztowałoby państwo około 180 mln zł do końca obecnego roku. Tymczasem pomoc dla ukraińskich przedsiębiorstw obiecana wczoraj przez prezydenta to 300 mln zł.

Portal Emp@tia, utworzony przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej kosztował 490 mln zł. Portal informacyjno-usługowy, który adresowany do osób i rodzin poszukujących pomocy państwa oraz pracowników instytucji świadczących tę pomoc działa od grudnia 2013 roku. Tę kosztowną inwestycję wytknęła premierowi na sobotnim spotkaniu w Sejmie jedna z protestujących matek.

Do protestujących dochodziły informacje, że Solidarna Polska chce zrobić z nimi spot wyborczy. Od razu powiedzieli, że jeśli doszłoby do czegoś takiego, od razu idą do sądu. - Już kilka razy mówiłem, że nie wyrażamy zgody na żadne spoty wyborcze z nami przez żadną partię - powiedział Wojciech Kalinowski, jeden z ojców niepełnosprawnych dzieci. Dwa dni temu Janusz Palikot instruował członków swojej partii, jak mogli zbić kapitał polityczny na wspieraniu publicznie protestujących w Sejmie. Protestujący rodzice sami zdecydowali o tym, że będą okupować Sejm, bez wiedzy dwóch partii, których największą zasługą w całej sprawie było zorganizowanie wejścia tym ludziom do Sejmu. Natomiast poseł Arkadiusz Mularczyk (SP), znany z tego, że działając pod pozorem pomocy bezdomnemu mężczyźnie z Nowego Sącza usunął jego kontener z pobliża swojego własnego domu najczęściej przesiaduje z rodzicami niepełnosprawnych dzieci w Sejmie i niemalże pozuje do kamer.

Powiązane tematy

Komentarze