Opinie

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Resort trzeźwości

Krystyna Szurowska

Krystyna Szurowska

ekonomistka i publicystka

  • Opublikowano: 19 kwietnia 2014, 13:05

  • 5
  • Powiększ tekst

Czy zastanawiali się Państwo kiedyś, co robi minister sprawiedliwości kraju, którego obywatele najczęściej zgłaszają skargi na wyroki do Strasbourga? Okazuje się, że jego największą bolączką są sposoby tortur pijanych kierowców, którzy przypomnę, powodują od 5 do 6% wypadków.

W Polsce za pijanego kierowcę uznaje się człowieka prowadzącego pojazd mechaniczny po spożyciu na przykład trzech piw. Wielokrotnie widziałam osobę po trzech piwach i muszę przyznać, że w zdecydowanej większości przypadków słowo „pijany” nie było adekwatne. Nie uważam, aby rozsądnym było jeżdżenie po na przykład Wiplerowskiej butelce wina (przypomnę – 1,5 promila), jednak jest to intrygujące, dlaczego na drogach niemieckich 0,5 promila to ilość, z którą możemy wrócić do domu będąc nadal uczciwym obywatelem, a w Polsce możemy pójść nawet do więzienia. Dziwnym jest też fakt, iż w większości krajów Zjednoczonej Europy można jechać na rowerze nawet mając ponad 1 promil i nadal być szanującym się użytkownikiem dróg i chodników publicznych, a w Polsce sąd może nam zabrać prawo jazdy. Jest w tym pewien brak logiki, bowiem prawo jazdy ma się nijak do roweru i gdyby się trzymać zasad tejże logiki to powinni nam zabrać kartę rowerową. Tylko po co, jeśli można obywatelowi kłopotu narobić – urząd w końcu od tego jest.

Wracając do resortu sprawiedliwości, to zachowuje się on nad wyraz niedorzecznie. Najpierw tamtejszych urzędników zajmowała aborcja. A raczej jej określenie w kodeksie karnym. Proponowano zamiast „przerwania ciąży” przyjąć „śmierć dziecka poczętego”, nie żeby coś to w praktyce zmieniało, ale podobno o wiele lepiej brzmi. No fajnie, może i komuś milej czyta się kodeks karny, kiedy nie ma tam mowy o przerywaniu ciązy, jednak wydaje mi się, że takie przyjemności można by zostawić na później. Na przykład na moment tuż po tym, kiedy zlikwidują wszechobecną korupcje i kolesiostwo w sądach, albo na ten moment tuż po tym, kiedy zajmą się hiperinflacją prawną lub dawno zdezaktualizowanymi przepisami, rodem z 1963. Tym bardziej przydałoby się coś postanowić, iż reformki Gowina zostały odrzucone. I tak jak było, tak i nadal będzie, nic się nie zmieni, bo i po co – przecież jest dobrze. Tylko w takim układzie po co nam w ogóle resort sprawiedliwości, skoro sądy tak świetnie działają?

Z racji zupełnego zatracenia priorytetów, a może i kontaktu z rzeczywistością ów zupełnie zbędny nam resort przygotował równie zbędną nam propozycje. Uważa, że rozwiązaniem na wszystkie trapiące społeczeństwo ze strony prawa i prawników problemy to zamontowanie Autolocka na trzy lata po tym jak osoba prowadząca samochód po pijaku odzyska już prawo jazdy. No rzeczywiście ciężko nasz resort pracuje, aby w końcu zapanowało prawo i sprawiedliwość! Jakże niewiele rozumu trzeba mieć, aby na coś tak kuriozalnego wpaść, w dodatku tłumacząc to chęcią zmniejszenia liczby pijanych kierowców! Zapytuję się więc Państwa jak niby ma to wplynąć na liczbę pijanych kierowców? Ja nie znajduję żadnego związku przyczynowo-skutkowego. Skoro już chcemy z nimi walczyć (nie wiem po co, ale 5% to zawsze więcej niż 0,01%, którym brak „przerywania ciąży” w kk robi różnicę) to może jakoś mądrzej, sensowniej. Walka z problemami zastępczymi nie byłaby taka kuriozalna, gdyby wojownicy mieli chociaż trochę oleju w głowie i zabierali się za to z sensem.

Skoro pracownikom ministerstwa sprawiedliwości sen z powiek spędzają pijani kierowcy, niech zrobią jakąś interesującą kampanię społeczną, albo usprawnią system eliminowania pijaków z drogi, zanim spowodują wypadek. Użyteczność może i mała – 5%, ale przynajmniej skutecznie, a przecież taki dodatkowy przepis to kolejny element inflacji prawnej, która działa obstrukcyjnie i desktrukcyjnie na funkcjonowanie społeczeństwa. Ilość przepisów oraz różnorodność ich interpretacji powoduje chaos,a w Polsce nie ma tendencji do zmieniania prawa na bardziej jednoznaczne, a jedynie dopisywanie poprawek do już 300 razy poprawianej ustawy. Najlepszym przykładem jest ustawa o PIT, której treść zmienia się co chwilę. Była już poprawiana ok. 200 razy! To ewidentny dowód na to, że jest nieskuteczna, czy nie czas jej zastąpić nową?

Podobnie w przypadku kodeksu drogowego – jeśli uważamy, że nie zdaje egzaminu, może warto napisać nowy, lepszy, działający? Podobnie z sądami. Obiektywnie wiadomo, że są nieskuteczne trzeba by było je zreformować, zamiast zajmować się zmienianiem słów w kodeksie karnym! Odnoszę wrażenie, że minister sprawiedliwości zajmuje się wszystkim, byle tylko nie zająć się istotnymi sprawami. W tej sytuacji jest on nam rzeczywiście do niczego niepotrzebny. Może zwyczajnie zrezygnować z resortu sprawiedliwości oszczędzając przy tym 5 150 000 pln rocznie na samych pensjach?

 

Powiązane tematy

Komentarze