Opinie

Fot.sxc.hu
Fot.sxc.hu

Jak lobbyści blokują zmiany w bancassurance

Ewa Tylus

Ewa Tylus

Dziennikarka "Gazety Bankowej" i "wGospodarce.pl"

  • Opublikowano: 30 czerwca 2014, 07:00

    Aktualizacja: 30 czerwca 2014, 12:26

  • Powiększ tekst

Gdyby wprowadzono jasne zasady gry w zakresie ubezpieczeń grupowych, banki straciłyby miliardowe zyski. Odczuliby to gorzko także ubezpieczyciele. Ale lobby dbające o zyski obu tych stron już zablokowało działania w kierunku regulacji prawa (kodeks cywilny) zarówno w ministerstwie finansów, jak i w ministerstwie sprawiedliwości.

Komisja kodyfikacyjna prawa cywilnego (działająca przy ministerstwie sprawiedliwości) już nie pracuje nad obiecanymi szybkimi zmianami przepisów kodeksu cywilnego w części dotyczącej ubezpieczeń grupowych. A przecież były już konkretne projekty zmian artykułów. Wygląda na to, że luki prawne, które ograniczają ubezpieczonych (i ich spadkobierców) w dochodzeniu roszczeń czy nawet w zakresie dostępu do podstawowych informacji na temat warunków ubezpieczenia nie prędko zostaną wypełnione. Otóż jeden z trzech członków zespołu powołanego do konstruowania zmian w przepisach przekonał Komisję, że trzeba wstrzymać prace aż do wejścia w życie Rekomendacji U. Ten sam człowiek jest również autorem ekspertyz pisanych na zamówienie Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU).

Komisja Nadzoru Finansowego w ubiegłym tygodniu opublikowała gotową Rekomendację U, która według wcześniejszych ustaleń miała wejść w życie w listopadzie br. Jako termin jej obowiązywania ustalono jednak maksymalnie dzień 31 marca 2015. Portal wGospodarce.pl pisał o tym, jak Związek Banków Polskich żywo interesował się pracami nad modyfikacją pierwotnego projektu rekomendacji, których szczegółów Komisja miała nie zdradzać do chwili opublikowania gotowej Rekomendacji U. ZBP nie widzi w tym nic złego, ponieważ uczestniczył przecież w konsultacjach projektu i miał prawo zgłaszać miany. Według ZBP i PIU zmiany w prawie dotyczącym ubezpieczeń grupowych są niepotrzebne, a Rekomendacja U powinna wejść jak najpóźniej, choć wiadomo, że KNF dopiero po siedmiu latach postanowiła zająć się problemem bancassurance. W ub. roku stworzyła projekt Rekomendacji U, który zakazuje bankom ukrytego zarabiania na sprzedaży ubezpieczeń swoim klientom i nakłada na banki obowiązki informacyjne co do oferowanych ubezpieczeń. Jednym z jej założeń jest także możliwość bezpośredniego roszczenia klienta wypłaty odszkodowania od ubezpieczyciela, a nie – jak jest w wielu przypadkach tylko poprzez ubezpieczający go bank.

Na początku czerwca mieliśmy okazję zapoznać się ze zmienionym projektem Rekomendacji U, który na swoich stronach zamieściły dwa portale ubezpieczeniowe. Pochodziła ona podobno z ZBP.

Ale ostatecznie najważniejsze punkty nie zostały wykreślone z Rekomendacji U, chociaż wypadł z niej np. zapis dotyczący ujawniania klientowi, ile bank zarabia na sprzedanej mu polisie. Rekomendacja zawiera zapisy o konieczności posiadania przez bank procedur postępowania odnośnie opłat likwidacyjnych umów ubezpieczenia o charakterze inwestycyjnymi, również z ufk. Bardzo istotne. Za wydaniem Rekomendacji U zagłosowali przewodniczący KNF Andrzej Jakubiak i jego dwaj zastępcy oraz przedstawiciel ministerstwa pracy i polityki społecznej Jacek Męcina. Od głosu wstrzymał się przedstawiciel ministerstwa finansów Ludwik Kotecki. Zagłosował on także przeciwko przyjęciu wytycznych dla zakładów ubezpieczeń dotyczących dystrybucji ubezpieczeń, które mają być załącznikiem do Rekomendacji U. Oba dokumenty zostały przyjęte na posiedzeniu KNF.

Blisko miesiąc temu (obecnie były) wiceminister finansów Wojciech Kowalczyk, niespodziewanie w liście do przewodniczącego KNF Andrzeja Jakubiaka ostro skrytykował planowane przez Komisję rekomendacje dotyczące rynku ubezpieczeń. Zarzucił w nim Komisja próbę tworzenia prawa, a nawet działań naruszających konstytucję. Ale jak wiadomo, prawo w zakresie ubezpieczeń zostało przecież przyblokowane, a KNF ma prawo wydawać rekomendacje dla nadzorowanych podmiotów i kontrolować wykonywanie przez nie zaleceń. Za to przy Ministerstwie Finansów lobbyści rynków ubezpieczeń i banków krążą niczym muchy. Zwróćmy uwagę, że Ministerstwo Sprawiedliwości samo nie zainicjowało planu zmian w kodeksie cywilnym, ale po interwencjach Rzecznika Ubezpieczonych, Rzecznika Praw Obywatelskich i KNF właśnie. Im dłużej zmiany prawa będą tylko „w planach”, tym lepiej dla „rynku”, wyłączając oczywiście konsumentów, którzy słono płacą – nie tylko pieniędzmi, ale także zdrowiem. Znany jest nam przykład klienta, który pomimo wyroku zasądzającego, że z powodu złego stanu jego zdrowia ubezpieczyciel kredytu zaciągniętego w Euro Banku ma spłacać pozostałość zadłużenia był nachodzony przez pracowników firmy windykacyjnej. Po jednej z wizyt komornika przeżył zawał (tego samego dnia).

Z projektu Rekomendacji U wypadł także punkt, mówiący o tym, że banki powinny wdrożyć odpowiednie polityki i procedury, aby zidentyfikować, ocenić i monitorować czynniki ryzyka działania niezgodnego z przepisami prawa. Można mówić, że bez sensu jest tłumaczenie bankom, żeby sprawdzały, czy działają zgodnie z prawem, ale faktycznie - w wielu sprawach przeciwko bankom wygrywają ostatnio właśnie klienci. Rekomendacja U – „miękkie prawo” stworzone nie w smak ani bankom ani ubezpieczycielom jest natomiast potwierdzeniem tego, że faktycznie mieliśmy do czynienia z licznymi nieprawidłowościami w zakresie bancassurance, które powodują niemałe problemy dla konsumentów.

Zarówno ZBP jak i PIU starały się jak mogły, by wytłumaczyć, że dostały zbyt mało czasu na konsultacje i potrzebują go dużo, by mogły przygotować się do wdrożenia Rekomendacji U. Organizowane były nawet specjalne seminaria: jak będzie można obejść Rekomendację U. Znana branży ubezpieczeniowej jest także grupa prawników z Torunia, która występuje często na konferencjach Polskiej Izby Ubezpieczeń, na których wypowiadają się jako eksperci. Bronią interesów ubezpieczycieli nie tylko tam, ale również w sądzie. Tacy właśnie eksperci negowali tworzoną rekomendację U.

Banki zarabiają na ubezpieczeniach produktów bankowych, sprzedawanych swoim klientom, pobierając prowizję w wysokości sięgającej - w niektórych przypadkach do 95 proc. wysokości składki, co przekłada się na jakość ochrony ubezpieczeniowej. Jaka bowiem może być wartość ubezpieczenia kupowanego za 5 proc. rzeczywistej wysokości składki? Gdyby faktycznie zakazano im czerpania zysków ze sprzedaży polis na swoje produkty bankowe, straciłyby spory kawałek swoich zysków. Zlikwidowanie tak wysokich prowizji skutkowałoby wzrostem jakości umów ubezpieczeń oraz ograniczyłoby przypadki tzw. złej sprzedaży (z ang. missellingu).

Komisja Nadzoru Finansowego wypada blado, jeśli spod dywanu wyglądają teraz problemy, które powinny być już dawno rozwiązane. Korespondencja KNF i Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumenta, prowadzona w latach 2006-2011, do której dotarliśmy zdradza, że UOKiK, który pisał w sprawie problemu polisolokat do KNF ustąpił Komisji, ponieważ ta sugerowała, żeby sprawę po prostu zostawić. Później (na początku ub. roku) szefowa UOKiK nałożyła na Getin Noble Bank kary za polisolokaty na łączną kwotę 6,7 mln zł. W tym samym czasie nałożyła też kary na inne banki z powodu praktyk antykonsumenckich (m. in. PKO BP i PKO S.A) i została zdymisjonowana przez premiera. Ale nie znaczy to, że Ministerstwo Finansów ma „związane ręce” i nie może wpływać na rynek ubezpieczeń, ponieważ sama KNF występowała do MF z sugestiami zmian w prawie. Raport z grudnia 2012 Rzecznika Ubezpieczeniowych na temat ubezpieczeń z ufk bardzo dosadnie wytknął branży ubezpieczeniowo-bankowej wszystkie błędy. Po jego publikacji Polska Izba Ubezpieczeń zażądała usunięcia go ze strony internetowej RzU. Przedstawiciele zakładów ubezpieczeń grozili Rzecznikowi pociągnięciem do odpowiedzialności cywilnej. Pojawiły się też niepochlebne komentarze i polemiczne artykułu prasowe.

Obecnie UOKiK prowadzi kontrole ubezpieczycieli oferujących polisy inwestycyjne. Delegatura UOKiK w Katowicach prowadzi postępowanie w sprawie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów przez Open Finance. Dotyczy ono prezentowania przez firmę informacji (w trakcie prezentowania klientom cech produktu – grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z ufk) mogących wprowadzać w błąd co do ryzyka związanego z inwestowaniem. Chodzi o pomijanie informacji dotyczących okoliczności, w których inwestycja może nie przynieść zysku albo wygenerować straty i dotyczących kosztów rozwiązania umowy. Niektórzy twierdzą, że takie umowy powinny zostać uznane za umowy inwestycyjne, co skutkowałoby koniecznością ich unieważnienia, gdyż ubezpieczyciele nie mogą wykonywać czynności dotyczących działalności maklerskiej. Sprawa wygląda bardzo poważnie, ponieważ ocenia się, że około 5 mln polaków zainwestowało swoje oszczędności w ryzykowne polisolokaty na kwotę około 50 mld zł. Dla porównania afera Amber Gold zamknęła się kwotą 700 mln zł. Obecny prezes UOKiK Adam Jasser „przygląda się” problemowi opłat likwidacyjnych przy rozwiązaniu umowy w pierwszych latach trwania umowy na ubezpieczenie z ufk. Osobne postępowania UOKiK prowadzi także w stosunku do AEGON i Nordea (także dotyczące polisolokat). Nowy prezes UOKiK bada działalność 9 ubezpieczycieli w zakresie polis inwestycyjnych. Czy zostaną nałożone kolejne kary? Podsumowanie prac Urzędu w tym zakresie ma zostać przedstawione pod koniec roku.

W Rekomendacji U wart podkreślenia jest zapis (rekomendacja 11): „W przypadku, gdy klient ma status ubezpieczonego, a bank jest ubezpieczającym, bank powinien podejmować działania w interesie klienta lub jego spadkobierców.” W sądach, gdy pokrzywdzony dochodzi prawa do roszczenia od ubezpieczyciela bywa wręcz odwrotnie. W przypadku klienta Euro Banku, bank nie działał w interesie klienta i nie chciał skorzystać z ubezpieczenia lecz zamiast tego windykował klienta, pogarszając w ten sposób jego sytuację ekonomiczną.

W 2013 roku bancassurance stanowiło 53 proc. zebranej składki przez zakłady ubezpieczeniowe na rynku ubezpieczeń na życie. Zyski banków z tytułu tych ubezpieczeń liczy się w miliardach.

Ciekawy wniosek nasuwa także fakt, że zarówno Polska Izba Ubezpieczeń jak i Komisja Nadzoru Finansowego odmówiły udziału w zorganizowanej w maju konferencji Rzecznika Ubezpieczonych na temat tworzonej Rekomendacji U. Wskazały, że dyskusja nad zawartością Rekomendacji na tym etapie nie jest uzasadniona, bo prace nad ostateczną treścią rekomendacji nie zostały zakończone.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych