Gwałtowna reakcja rynków na konflikt na Bliskim Wschodzie
Rozpoczęcie wojny poprzez atak USA i Izraela na Iran 28 lutego bieżącego roku wywołało dużą nerwowość na rynkach finansowych. Obserwowaliśmy z jednej strony silne fale spadkowe na głównych amerykańskich i europejskich indeksach giełdowych a z drugiej strony towarzyszył temu horrendalny wzrost cen ropy naftowej i gazu ziemnego.
Ropa WTI oraz Brent przebiły poziom 100 dolarów za baryłkę
W ciągu ostatniego miesiąca ceny ropy mocno zwyżkowały, odpowiednio ropa WTI (+57 proc.) a ropa Brent (+52,2 proc.). Po ataku Izraela i USA na Iran (sobota 28 lutego br.) w poniedziałek (2 marca) rano notowania ropy WTI zwyżkowały z 67 dolarów do ok. 115 dolarów za baryłkę. Co prawda w ciągu tego dnia cena ropy spadła poniżej 100 dolarów za baryłkę to jednak w kolejnych dniach cena wróciła do silnego trendu wzrostowego. 9 marca br. gdy pojawiły się pogłoski, iż kraje Grupy G-7 będą interweniować na rynku ropy w celu przeciwdziałania dalszym zwyżkom tegoż surowca cena ropy mocno spadła. Jednakże przedłużający się konflikt w Zatoce Perskiej nie uspokoił obaw inwestorów o niezakłócone dostawy ropy i cena surowca znowu wróciła do silnego trendu wzrostowego (stan na 15 marca br.).
Zaniepokojenie banków centralnych przedłużającym się konfliktem
Sytuacja taka jest szkodliwa dla gospodarki realnej. Może bowiem rodzić ryzyko wyższej inflacji i niższego wzrostu gospodarczego (ryzyko tzw. stagflacji). Przedłużająca się wojna w Zatoce Perskiej może także pogorszyć nastroje uczestników życia gospodarczego w wielu krajach.
Były minister gospodarki Portugalii, Antonio Costa Silva uważa, że gospodarkę światową w tym Portugalię czeka poważny kryzys gospodarczy jeśli wojna przedłuży się do początków kwietnia. Antonio Costa Silva ostrzegł, iż kryzys mógłby w pierwszej kolejności dotknąć sektora komponentów do produkcji przemysłowej i osłabić pozostałe branże. Zaostrzający się konflikt na Bliskim Wschodzie wywołuje odpływ kapitału z rynków wschodzących m. in. z takich krajów jak Polska w kierunku do tzw. bezpiecznych przystani (m. in. dolar czy złoto). To powoduje osłabienie polskiego złotego do takich walut jak: dolar, euro, funt czy frank oraz przecenę na rynkach akcji.
Z kolei, amerykański bank centralny Fed obawia się, że konflikt na Bliskim Wschodzie podniesie presję inflacyjną. Dlatego będzie musiał on prawdopodobnie odsunąć w czasie planowane obniżki stóp procentowych. Do tej pory bowiem spodziewano się, iż Fed będzie obniżał stopy procentowe od czerwca obecnego roku po zmianie na stanowisku prezesa tej instytucji (Jerome’a Powella ma zastąpić Kevin Warsh). Jednak coraz więcej obserwatorów życia gospodarczego w USA spodziewa się, że nowemu kierownictwu Fed będzie trudno znaleźć konsensus w tej sprawie wśród gubernatorów Fed, zwłaszcza tych reprezentujących prywatny sektor bankowy.
Indeksy giełdowe mocno osuwają się w dół
Wielu inwestorów giełdowych inwestujących na amerykańskiej giełdzie sprzedaje akcje spółek. Jest to wywołane dużą niepewnością co do dalszych perspektyw amerykańskiej gospodarki i dalszego przebiegu konfliktu w Zatoce Perskiej. Dane makroekonomiczne schodzą w tej sytuacji na dalszy plan a uwagę inwestorów przykuwają informacje o przebiegu działań zbrojnych w Iranie. Pojawiają się zachowania stadne inwestorów. Z jednej strony widzimy silne fale spadkowe kursów akcji wielu spółek nawet w ciągu paru godzin danego dnia a następnie odreagowanie i próbę wybicia notowań giełdowych w górę.
W ciągu ostatnich 10 dni (od 5 marca do 15 marca br.) zniżkowały główne indeksy amerykańskie: indeks Dow Jones (-5,63 proc.), S’P 500 (-3,59 proc.) oraz Nasdaq (-2,32 proc.). Jeszcze silniejsze tendencje spadkowe zanotowano w przypadku indeksów europejskich. Do liderów spadków w ostatnich 10 dniach należały indeks francuski CAC40 (-7,80 proc.) oraz indeks niemiecki Dax (-7,27 proc.).
Umocnienie dolara i zwiększenie atrakcyjności inwestycyjnej obligacji skarbowych
Przecena na rynkach akcji powoduje, iż część dużych inwestorów instytucjonalnych (banki inwestycyjne, fundusze emerytalne) poszukują korzystniejszych lokat dla swojego kapitału. Powoli widać odpływ kapitału z akcji w kierunku do amerykańskich obligacji skarbowych. Wywołuje to umocnienie dolara amerykańskiego do kluczowych walut takich jak euro, jen, funt czy frank.
Reakcja polskiej giełdy i złotego
Konflikt w Zatoce Perskiej wywołał też trendy spadkowe na polskiej giełdzie. Główny polski indeks giełdowy WIG20 zniżkował od początku konfliktu do 15 marca br. z poziomu 3450 pkt do 3274 pkt. W ciągu ostatnich 10 dni WIG20 spadł o -4,81 proc.. Mocno zniżkowały kursy akcji kluczowych spółek z tegoż indeksu, KGHM czy Alior Bank. Co ciekawe wyjątkiem okazał się kurs największej polskiej spółki paliwowej PKN Orlen, który zwyżkował w tym czasie z poziomu 115 zł do 128,4 zł.
Jednocześnie widzimy też osłabienie złotego do walut obcych. Co ciekawe skala osłabienia złotego do euro nie jest zbyt duża. Większe osłabienie zanotowano do dolara amerykańskiego. Gospodarka niemiecka i francuska znacznie bardziej odczuły kryzys naftowy wywołany konfliktem w Zatoce Perskiej niż nasza.
Warto pamiętać, iż Polska posiadając suwerenność monetarną znacznie szybciej może zareagować na ewentualny kryzys gospodarczy gdyby konflikt na Bliskim Wschodzie dalej trwał. NBP pod wodzą prof. Adama Glapińskiego, prezesa polskiego banku centralnego, zgromadził bowiem znaczne rezerwy walutowe, które mogą lepiej chronić polską gospodarkę w trudnych czasach.
Prof. UEP, dr hab. Eryk Łon, Katedra Finansów Publicznych Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
Tekst powyższy nie jest poradą inwestycyjną i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 18 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych. Autor nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie treści zawartych w tym artykule.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.