Opinie

Niemiec zawsze wie lepiej

Marek Siudaj

Marek Siudaj

Redaktor zarządzający wGospodarce.pl

  • Opublikowano: 15 września 2017, 13:40

    Aktualizacja: 15 września 2017, 14:30

  • 12
  • Powiększ tekst

Żubr, który przeszedł przez Odrę, został zastrzelony, bo „mógł być groźny” i „miejscowy weterynarz nie miał środka, aby go uśpić”. Tak Niemcy tłumaczą zastrzelenie zwierzaka, który wcześniej przeszedł 150 km przez Polskę, przemierzając m.in. – dosłownie – miasteczka i wsie. Po tej stronie granicy wszyscy byli zadowoleni, że mogli zobaczyć zwierzę, którego w okolicy nie widzieli od setek lat, po tamtej…

Po tamtej nikomu nie przyszło do głowy sprawdzić, skąd zwierzak przyszedł. Gdyby ktoś to zrobił, mógłby się dowiedzieć, że te zwierzęta żyją w Polsce, a więc w kraju UE. Ktoś mógłby zadzwonić do Polski, aby dowiedzieć się, czy żubry to mięsożerne drapieżniki, czy może tylko zwykli trawożercy. Ktoś mógłby uzyskać informację, czym można zwierzę uśpić ewentualnie jak z nim w ogóle postępować.

Tyle że to byłoby nie po niemiecku. Niemcy z zasady wiedzą wszystko lepiej i nie będą się zniżać do pytania innych o to, co trzeba zrobić. Są najlepsi i w produkcji samochodów, i proszków do prania, no i oczywiście w ekologii. Skoro znają się na tym najlepiej, to jeśli jakiś niemiecki weterynarz nie wie, jak postępować z żubrem, nie wie tego nikt na świecie.

I tak jest ze wszystkim. Niemcy pouczają nas, że polskie elektrownie węglowe emitują mnóstwo zanieczyszczeń, ale ich elektrownie na węgiel brunatny wysyłają w przestrzeń krystalicznie czysty tlen i trochę pary wodnej. Sami dopuścili do zagłady Lasu Bawarskiego, na dodatek teraz tną dokoła tego zagajnika suchych drzew, aby kornik nie przeniósł się na lasy prywatne, ale nas nie przestają pouczać za pośrednictwem sponsorowanych przez siebie ekologów, jak zajmować się jedyną w Europie zachowaną puszczą pierwotną.

Najciekawsze zaś, że nawet Niemcom nie przyszło nawet do głowy, że oto pojawiła się szansa, aby odtworzyć gatunek, który zniknął stamtąd kilkaset lat temu. To zapewne wymagałoby zbyt dużych nakładów, zbyt wiele cierpliwości i na dodatek – znowu – konieczności proszenia innych o wsparcie i naukę. Taka ekologia najwyraźniej Niemców nie interesuje, fajnie jest tylko wtedy, kiedy na „ochronie przyrody” można zarobić. I jeszcze pouczać innych – w końcu Niemiec zawsze wie lepiej.

Powiązane tematy

Komentarze