Opinie

Kadr z filmu "Miś"
Kadr z filmu "Miś"

Nieprzemyślane inwestycje unijne pogrążają finanse samorządowe

Marcin Piasek

Marcin Piasek

dziennikarz niezależny, [email protected]

  • Opublikowano: 8 grudnia 2013, 12:18

    Aktualizacja: 9 grudnia 2013, 09:07

  • Powiększ tekst

Coraz wyższą cenę płacą samorządy za nieefektywne inwestycje unijne. Nietrafione projekty wręcz pogrążają i tak coraz mocniej obciążone zadaniami budżety gminne. Obiekty powstałe często tylko dla satysfakcji rządzących są przez mieszkańców nazywane pomnikami samorządowej władzy. Zdecydowanie zabrakło pomysłów, które w bezpośredni sposób zwiększyłyby potencjał rozwojowy gmin i przedsiębiorstw. Jeśli nie poprawimy zarządzania, planowania i kontroli (zadłużania) finansów publicznych to w nowej prospektywnie finansowej 2014-2020 będzie jeszcze gorzej. Zmarnujemy znacznie więcej pieniędzy. Takie są gorzkie i zaskakujące wnioski z opublikowanego pierwszego takiego raportu.

W reakcji na narastający problem powstaje ogólnopolski Ranking Nieefektywnych Inwestycji Unijnych.   Wszyscy mogą zgłaszać swoje propozycje i przyłączyć się aktywnie do jego powstawania.  Wybrane przykłady poniżej prezentujemy. Już po pierwszych widać, że mocno zweryfikuje dokonania nawet wieloletnich „dobrych gospodarzy” w gminach.

Strategicznych celów już nie osiągniemy

Opublikowany niedawno raport podsumowujący 7 pierwszych lat (2004-2011) korzystania z funduszy europejskich wykazał, że wydajemy je w sposób dalece nieefektywny. Wiele z projektów zamiast przyczyniać się  do tworzenia nowych miejsc pracy  generuje tylko ogromne koszty ich utrzymania. Zabrakło pomysłów, które w bezpośredni sposób zwiększyłyby potencjał rozwojowy przedsiębiorstw a tym samym powodowały szybszy wzrost PKB. Ze śmiałym  rozmachem powstawały natomiast liczne obiekty służące igrzyskom, zabawie, kulturze czy rekreacji.

Dwóch zasadniczych celów polityki Unii Europejskiej nie uda się już zrealizować. Poprawa spójności społeczno-gospodarczej oraz wzrost gospodarczy na poziomie 5,2 % roczne nie zostaną osiągnięte do końca realizacji planu finansowego na lata 2007-2013.  Wiele wniosków z raportu jest mocno zaskakująca. Wyższym kwotom pomocy UE na jednego mieszkańca towarzyszy przeciętnie niższe tempo wzrostu gospodarczego. Widoczne jest to szczególnie na przykładzie województw Polski Wschodniej. Najwięcej  wzbogacili się ci co wcześniej byli najzamożniejsi (woj. mazowieckie o 54%) oraz  województwa które dostały najmniej funduszy (śląskie i małopolskie ). Z kolei regiony które otrzymały największe wsparcie wzrosły najsłabiej (podlaskie o 27%). Przyczyn takiego stanu jest wiele ale jedna z najważniejszych  wynika z  wadliwego planowania  a konkretnie pomijania wielu jego etapów. Z tym mamy dużo problemów. Mówimy o pojedynczych projektach wartych nawet kilka miliardów złotych. Koszty i straty są wiec niemałe. O niektórych takich przypadkach pisze już nawet prasa zagraniczna…

 

Rolnicy stawiają na operę i filharmonię
Brak jasnych priorytetów

1. Pierwsza przyczyna każe postawić pytanie: Czy mamy ustalone priorytety, motory napędowe rozwoju i czy są one właściwe? Jak wskazuje raport większość planów rozwojowych w bardzo przecież zróżnicowanych województwach jest do siebie zaskakująco podobna. Dodatkowo, priorytetów, by nimi były, powinno być najwyżej kilka na nie kilkadziesiąt jak można przeczytać w opasłych urzędniczych dokumentach.

Województwo podlaskie otrzymało najwięcej środków z budżetu UE (na głowę mieszkańca). O takim podziale zdecydowało  przyznanie  największej ilości  środków na  rolnictwo (dopłaty bezpośrednie).  Tymczasem region żyjący głównie z pracy na roli postawił na kulturę z najwyższej półki. To jeden z najbiedniejszych i najwolniej rozwijających się województw nie tylko Polski ale i całej  Unii Europejskiej. Ale za to  ma drugą pod względem wielkości scenę w kraju mogącą pomieścić nawet 700 widzów. Jakby tego było mało dorzucono jeszcze amfiteatr na 500 miejsc, scenę kameralną i organy. A wszystko to za ćwierć miliarda złotych. Ale przecież Unia płaci więc stać nas…

 

Ogromne ambicje małych powiatów

2. Ogromne ambicje akademickie, kulturalne czy sportowe niewielkich miast powiatowych mogą się w końcu zrealizować. Są jednak jedną z przyczyn nieefektywnych inwestycji.

Biblioteka Międzyuczelniana w Stalowej Woli taka jest tylko z nazwy. Monumentalna, wybudowana za ponad 20 mln złotych, zaplanowana na milion woluminów czeka na jej wykorzystanie. Trzy uczelnie wyższe, które w założeniach miały przenieść do niej swoje księgozbiory nie chcą tego zrobić. Argumentują to zbyt wysokimi kosztami utrzymania i tym, że własnych obiektów (wybudowanych też z funduszy UE) mają pod dostatkiem. Władze miasta w trybie awaryjnym kupują więc książki, przenoszą tam zbiory innych okolicznych bibliotek… a nawet prywatne samego prezydenta. Planowana jest też zbiórka społeczna dzieł literackich wśród mieszkańców. To  jednak pozwoli na zagospodarowanie tego obiektu najwyżej w minimalnym stopniu. Ale za to ogrzewać i  konserwować będzie co…

 

Brak dialogu ze społeczeństwem

3. Wiele projektów okazuje się  nieefektywna ponieważ nie zostały nawet skonsultowane ze środowiskiem lokalnym, z potencjalnymi użytkownikami. Wynika to często z braku podstawowego dialogu pomiędzy władzą a społeczeństwem. Rządzący uważają, że wiedzą najlepiej co jest dobre dla ludu i nie liczą się z jego opinią. Gmina Tarnobrzeg za 1,3 mln  zł wybudowała nowoczesne targowisko które pozostaje jednak nieużywane. Zgodnie z założeniami projektu miało służyć rolnikom w sprzedaży swoich płodów. Dotacja z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich wyniosła 1 mln zł. Handlowcy nie chcą jednak korzystać ze zmodernizowanego placu targowego. Ich zadaniem jest nieprzystosowany do prowadzenia handlu, ma błędy konstrukcyjne. Nie przewiduje np. podjazdu dla aut dostawczych czy karetki. Twierdzą, że inwestycja na etapie planowania nie została z nimi nawet skonsultowana. Tymczasem władze miasta różnymi sposobami próbują przenieść sprzedawców  na nowy obiekt. Ci jednak wolą pracować nawet na zwykłym klepisku…

 

Wszyscy chcą panować na niebie

4. Fala krytyki dotyka też największe inwestycje transportowe np. coraz liczniejsze lotniska. Prawie każde miasto wojewódzkie już je posiada albo ma takie ambicje nawet w tych najbiedniejszych wschodnich czy zachodnich regionach kraju. Eksperci rynku lotniczego wykazują, że już istniejąca sieć jest nieekonomiczna. Czy dwa małe sąsiednie województwa nie mogą mieć wspólnego lotniska?

Port lotniczy w Świdniku k. Lublina obsługują tylko dwaj przewoźnicy międzynarodowi. Wykonują zaledwie kilka lotów tygodniowo. W założeniach lotnisko miało odprawiać 300 tys. pasażerów w roku.  Jednak w pierwszym półroczu 2013 r. z usług skorzystało zaledwie kilkadziesiąt tysięcy. Bardzo trudno będzie wykonać plan wiec samorząd województwa rozważa dotowanie przewozów. Dodatkowo plany opanowania nieba mają również w nieodległych Kielcach czy Radomiu co raczej nie poprawi wyników w Świdniku. 
Jeszcze spokojniejsze niebo jest w woj. lubuskim. Port lotniczy Zielona Góra-Babimost ma zaledwie jedno rejsowe połączenie - do Warszawy oraz sezonowo do Gdańska. Do kosztów utrzymania musi dokładać lokalny samorząd. By zachęcić linie lotnicze do wylądowania w Zielonej Górze pozyskano unijną dotację na kosztowny system ILS pozwalający na starty i lądowania we mgle. Czy to pozwoli konkurować z nieodległym Poznaniem, Wrocławiem i Berlinem?

 

Bezrobotni na stadiony i do sauny
Dają, to trzeba brać

5. Wiele zarzutów o nieefektywność dotyczy inwestycji sportowych (ogromne stadiony) czy rekreacyjnych związanych z wodą: aquaparków, przystani żeglarskich, czy basenów termalnych. Co ciekawsze porywają się na nie biedne, niewielkie miasteczka, na dalekiej prowincji o dużym blisko 30 procentowym bezrobociu. Np. Działdowo, Węgorzewo czy Lidzbark Warmiński. Takie projekty nawet w założeniach  nie zakładają generowania wielu  miejsc pracy. O sensowności budowania „zimnych term” w Lidzbarku Warmińskim pisała już nawet prasa zagraniczna. Kosztowały  96 mln zł z czego 66 mln zł  pozyskano z UE. Na inwestycje zdecydowano się nawet gdy okazało się , że wydobywana na powierzchnię woda będzie miała temperaturę tylko 21 st. C zamiast zakładanych 30. Oznacza to bardzo kosztowne jej podgrzewanie. A to dla i tak mocno obciążonego budżetu niewielkiego miasta może być sporym wyzwaniem.  Nie wiadomo też czy podgrzewana woda będzie miała właściwości lecznicze bowiem miasto stara się też o uzyskanie statusu uzdrowiska. Na razie termy będą tylko zwykłymi basenami…

Nie wątpimy jednak, że rozgrzany i odprężony bezrobotny po wyjściu z sauny będzie miał większe szanse na znalezienie zatrudnienia…

 

Pogrążają budżety samorządowe

To tylko przykładowe i wybrane przyczyny nieefektywnych inwestycji. Niestety jest ich znacznie więcej. Kreśląc projekty z ogromnym rozmachem, zarówno planiści gminni jak i specjaliści w Brukseli nie przewidzieli chociażby poważnego załamania światowej gospodarki a także zapowiadanego od lat niżu demograficznego czy zapaści finansów publicznych. Nikt też pewnie nie zakładał, że w międzyczasie miliony Polaków po prostu wyjadą z kraju za chlebem. Również rozpaczliwa potrzeba rządzących by wykazać się jakimikolwiek osiągnięciami doprowadziła do tego, że zapomniano zastanowić się nad celowością i sensem wielu inwestycji. Nie brakuje więc przepięknie  wyasfaltowanych dojazdów  do pastwisk,  na których już nawet nie pasą się krowy. Również dróg prowadzących donikąd czy monumentalnych budynków które nie są zagospodarowane.  A najgorsze jest to, że owe inwestycje zamiast przyczyniać się do rozwoju, jak było w założeniach, generują na wiele lat  ogromne koszty ich  utrzymania. Wiele gmin chętnie by się pozbyło nowych obiektów ale projekty unijne na to nie pozwalają. Nie mogą ich również wykorzystywać komercyjnie ale koszty utrzymania trwałości projektu muszą ponosić.

Wielu nie skorzysta z nowego budżetu?

To że przedsięwzięcie można zrealizować ze środków UE nie jest niestety jednoznaczne z tym, że jest ono faktycznie potrzebne, rozwojowe i sensowne.

Dla wielu samorządów nowa unijna perspektywa finansowa 2014-2020 właściwie niewiele znaczy. Ze względu na zbyt skrajnie wysoki poziom zadłużenia i cięgle rosnące koszty stałe nie będą w stanie udźwignąć ciężaru kolejnych inwestycji. A pamiętajmy, że rozchody systematycznie będą wzrastały a wpływy malały.  Chociażby ze względu na powszechnie pogłębiający się deficyt  demograficzny i w finansach publicznych.

Całość problemu pokaże powstający Ranking Nieefektywnych Inwestycji  Unijnych  (w podziale na branże i województwa)  do którego oczywiście wszystkie redakcje i inne podmioty mogą zgłaszać swoje propozycje i przyłączyć się do jego współtworzenia: [email protected].

Będzie to jedno z podsumowań mijającego unijnego planu pomocowego dla Polski realizowanego w latach 2007-2013. Ale  równolegle tworzony jest też ranking dobrych praktyk i pomysłów o czym w następnym artykule.

 

O raporcie:

Raport pt. „Ocena efektywności wykorzystania pomocy finansowej Unii Europejskiej jako instrumentu polityki spójności społeczno-gospodarczej oraz poprawy warunków życia” autorstwa Jana Misiąga, Wojciecha Misiąga i  Marcina Tomalaka został przedstawiony  25 września 2013 roku w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. To pierwsze takie sprawozdanie podsumowujące 7 pierwszych lat (2004-2011) wykorzystywania pomocy z UE  i stawiające prognozę osiągnięcia zakładanych celów do końca unijnej perspektywy finansowej  2007-2013. Dodajmy, że jeden z autorów - Wojciech Misiąg jest wiceprezesem Najwyższej Izby Kontroli, której wiele tego typu przykładów  jest już dobrze znanych.

 

 

 

---------------------------------------------------------------------------------------

---------------------------------------------------------------------------------------

Uwaga!

TYLKO U NAS, wSklepiku.pl, możesz jeszcze nabyć archiwalne numery dwumiesięcznika" Na Poważnie"!

nr.7/8 (grudzień 2012 - styczeń 2013)

Dwumiesięcznik

nr.9/10 (marzec-kwiecień-maj 2013)

Dwumiesięcznik „Na poważnie” Nr 9/10 (marzec-kwiecień-maj 2013)

 

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych