Analizy

autor: Fratria
autor: Fratria

Orlen na przekór analitykom. Wyniki finansowe za trzeci kwartał lepsze od oczekiwań

Prof. Zbigniew Krysiak

Prof. Zbigniew Krysiak

Ekonomista, prezes Instytutu Myśli Schumana

  • Opublikowano: 31 października 2023, 17:36

  • 1
  • Powiększ tekst

Orlen ogłosił wyniki finansowe za trzeci kwartał bieżącego roku. Koncern odnotował 75,4 mld zł przychodów i 8,2 mld zł zysku operacyjnego. Licząc wszystkie kwartały tego roku oznacza to, że zysk operacyjny Grupy wyniósł 34 mld zł. Widzimy więc, że zarzuty o przedwyborcze manipulowanie cenami, które miały niekorzystnie wpłynąć na kondycję finansową spółki, były jedynie polityczną przepychanką. Niskie ceny na krajowym rynku detalicznym to nic innego jak zasługa efektywnej i długoterminowej polityki biznesowej firmy.

Wyniki zgodne z perspektywą wzrostu

Niektórzy eksperci przewidywali, że strategia Orlenu oparta na utrzymywaniu niskich cen na stacjach w obliczu trudnej sytuacji makroekonomicznej nierozerwalnie wiąże się z nadejściem problemów finansowych koncernu. Tymczasem spółka, zamiast szacowanych 3-4 miliardowych strat, w trzecim kwartale 2023 r. odnotowała łącznie na wszystkich rynkach ponad dziesięcioprocentowy wzrost sprzedaży detalicznej. Mechanizm działania był bardzo prosty – w związku ze wzrostem zainteresowania zakupem paliwa, koncern zwiększył wolumen sprzedaży, jednocześnie utrzymując dotychczasowe ceny.

W dłużej perspektywie jest to działanie opłacalne dla wszystkich stron – spółki, jak i klientów docelowych. Tym bardziej, że Grupa sukcesywnie rośnie także poza granicami Polski. Pokłosiem ubiegłorocznych fuzji jest umocnienie pozycji na rynku słowackim i debiut na Węgrzech, a także wzrost, o ponad 60 procent, w Czechach, kierunku z którego Orlen zaopatruje dwa powyższe kraje. Mamy więc przed oczami idealny przykład synergii, utworzonej wewnątrz jednej organizacji.

Zwiększenie mocy przerobowej rafinerii i wzrost udziału ropy z kierunków alternatywnych

Zwiększenie wolumenów przełożyło się na zwiększenie mocy przerobowej rafinerii całej Grupy. Zakłady w Polsce, Czechach i na Litwie pracowały w III kwartale na 94% swoich mocy, a przerób ropy wyniósł 10 megaton. Tym samym obszar rafinerii to około jedna czwarta całego zysku operacyjnego w tym okresie. Dzięki umocnieniu swojej pozycji na rynkach europejskich, kontraktowaniu zakupów ropy w większej skali i długoterminowym umowom, nadal, pomimo utrzymania stabilnych cen na stacjach, ma możliwość generowania atrakcyjnych marż, a segment ten stał się wiodącym źródłem przychodów spółki.

Od początku wojny w Ukrainie Orlen realizował strategię dywersyfikacji dostaw budując swój „portfel importowy” w oparciu o dostawy ropy naftowej pochodzącej z Morza Północnego, Afryki Zachodniej, basenu Morza Śródziemnego, a także Zatoki Perskiej i Meksykańskiej. Już w pierwszym kwartale tego roku spółka nie przedłużyła kontraktu z Rostnieft oraz wypowiedziała umowę firmie Tatnieft co po raz pierwszy w historii umożliwiło całkowitą rezygnację z dostaw rosyjskiej ropy do Polski. W całym tym działaniu Orlenu, mającym na celu wzmocnienie niezależności i bezpieczeństwa energetycznego kraju, ważny jest fakt, że firma zrezygnowała także z zakupu paliw gotowych ze Wschodu, podobnie jak w przypadku ropy – na długo przed wprowadzeniem europejskich sankcji, które zaczęły obowiązywać dopiero 5 lutego b.r.

Ceny paliwa w najbliższych tygodniach – sporo niewiadomych

Tłem do najnowszych wyników spółki, jest trwający od połowy października, konflikt na Bliskim Wschodzie. Ta sytuacja, zależności od kierunku rozwoju i poziomu eskalacji, albo nie zmieni odczuwalnie ceny baryłki ropy, albo podniesie ją o ponad połowę. Analitycy podchodzą do tematu ostrożnie, kreśląc przeróżne scenariusze.

Chociaż polityka cenowa Orlenu uwzględnia własną strategię rynkową, nie można pominąć ryzyk zewnętrznych. Cena ropy naftowej Brent w ostatnich dniach jest istotnie zmienna, jednak nie przekroczyła 95 dolarów za baryłkę. Przed atakiem Hamasu na Izrael, czyli 6 października, jej cena wynosiła 85 dolarów. Jak każdy konflikt na Bliskim Wschodzie, tak i wojna między Izraelem a Hamasem nie jest dobrą wiadomością dla rynków ropy naftowej.

Atmosfera jest już i tak mocno napięta z powodu ograniczenia produkcji ropy przez Arabię Saudyjską i Rosję oraz spodziewanego większego popytu ze strony Chin. Dalsza eskalacja konfliktu w Strefie Gazy może niekorzystnie wpłynąć na wycenę surowca.

Klucz do sytuacji na światowym rynku ropy leży na Bliskim Wschodzie. Gwałtowny wzrost cen surowca, zdaniem większości międzynarodowych ekonomistów, nastąpiłby w przypadku ostrzelania i zniszczenia przez Izrael instalacji naftowych w Iranie. Takie zdarzenie istotnie ograniczyłoby jego podaż w krótkim i średnim okresie. Ponadto ryzykiem jest włączenie się w konflikt Iranu, który ma ogromne zasoby ropy naftowej i może zamknąć cieśninę Ormuz, przez którą codziennie przepływa niemal całość eksportu ropy z Zatoki Perskiej. Do skrajnego ryzyka należy także zaliczyć zaostrzenie przez USA sankcji ograniczających sprzedaż irańskiej ropy.

Dobre wieści płyną z USA

Produkcja ropy naftowej w pierwszym tygodniu października osiągnęła ponad 13 mln baryłek dziennie, przekraczając poprzedni rekord ustanowiony w 2020 r. o 100 tys. baryłek. Tygodniowa krajowa produkcja ropy podwoiła się od pierwszego tygodnia października 2012 r. do chwili obecnej. Stany zgodziły się na tymczasowe zawieszenie niektórych sankcji nałożonych na sektor naftowy, gazowy i złota Wenezueli. Takie działania odbierają siłę ewentualnym perturbacjom wynikającym ze zdarzeń na Bliskim Wschodzie.

W tej sytuacji, światowi eksperci kreślą trzy podstawowe scenariusze. Pierwszy jest najlepszy dla globalnej gospodarki. Zakłada, że wojna ograniczy się do izraelskiej ofensywy lądowej w Strefie Gazy, wówczas ceny ropy ustabilizowałyby się na obecnym poziomie ok. 93 USD za baryłkę.

Drugi zakłada szerszy konflikt regionalny, rozpoczynający się od walk Izraela z Hezbollahem z Libanu, ostatecznie wciągający w starcia sam Iran. W takich okolicznościach cena ropy naftowej może zbliżyć się do 150 USD za baryłkę, powodując powrót inflacji do dwucyfrowego poziomu w USA i Europie.

I trzeci scenariusz to ten, w którym Chiny wykorzystują kryzys do nałożenia blokady na Tajwan, a tym samym eskalują regionalny konflikt na Bliskim Wschodzie w trzecią wojnę światową. A to skutkuje zerwaniem globalnych łańcuchów dostaw, spadkiem zaufania i załamaniem cen aktywów.

Ceny paliw w Polsce niezmiennie pozostają jednymi z najniższych w Europie

Na razie jednak, ceny paliw w Polsce pozostają jednymi z najniższych na starym kontynencie. To w dużej mierze efekt polityki stabilizacji cen, widoczny w najnowszym raporcie finansowym Grupy. Na czym dokładnie to polega? Koncern działa w sposób rynkowy, co oznacza, że jego polityka cenowa jest kształtowana z uwzględnieniem sytuacji makroekonomicznej. Spółka na bieżąco monitoruje czynniki mające wpływ na ceny paliw i dostosowuje do nich poziom swoich cen hurtowych, kontynuując jednocześnie politykę stabilizacji, starając się ograniczać wahania cen paliw.

Jednocześnie rosną nakłady na bezpieczeństwo energetyczne

Dywersyfikacja źródeł dostaw surowców to nie jedyny filar strategii zapewniającej bezpieczeństwo energetyczne w regionie. Orlen realizuje inwestycje w zieloną energetykę, w tym farmy wiatrowe i fotowoltaikę, a także w nowoczesne technologie, takie jak mała energetyka jądrowa, które zagwarantują Polakom stabilne dostawy taniej i czystej energii oraz nowe miejsca pracy w różnych regionach Polski. Od początku roku na tego typu projekty przeznaczono 20,4 mld złotych. Takich środków nigdy wcześniej nie było. Jest to niepodważalnie efekt fuzji i konsekwentnie wypracowywanych zysków. Patrząc na skalę, przez ostatnie osiem lat nakłady inwestycyjne Orlenu wyniosły ponad 93 mld zł.

Od wielu miesięcy widzimy zatem, że „większy” Orlen to szansa nie tylko dla Polski, ale i całego regionu na posiadanie gwaranta bezpieczeństwa energetycznego, tak bardzo istotnego w czasach poważnych zawirowań makroekonomicznych, uniezależniania od rosyjskich surowców i nawiązywania kontraktów z nowymi, zagranicznymi partnerami biznesowymi.

Prof. Zbigniew Krysiak, ekonomista, prezes Instytutu Myśli Schumanna

Powiązane tematy

Komentarze