Analizy
Droga ropa powoduje gwałtowne zwyżki cen paliw i ograniczenia dostaw na całym świecie. Na zdjęciu stacja paliw w Pakistanie / autor: PAP/EPA/ARSHAD ARBAB
Droga ropa powoduje gwałtowne zwyżki cen paliw i ograniczenia dostaw na całym świecie. Na zdjęciu stacja paliw w Pakistanie / autor: PAP/EPA/ARSHAD ARBAB

"Atomowe" wzrosty cen ropy

Mateusz Czyżkowski, Analityk Rynków Finansowych XTB

  • Opublikowano: 9 marca 2026, 10:34

  • Powiększ tekst

Po weekendzie rynek ropy wszedł w pełnowymiarowy szok podażowo‑geopolityczny, co wywindowało notowania WTI i Brent chwilowo w okolice 115–120 USD za baryłkę, a dziś rano utrzymuje wzrosty przekraczające 15 proc.

Impulsem były skoordynowane ataki USA i Izraela na irańską infrastrukturę energetyczną oraz odwetowe uderzenia Iranu na instalacje naftowe w krajach Zatoki Perskiej. Seria nalotów i ataków dronów doprowadziła do pożarów w magazynach paliw, czasowego wyłączenia rafinerii w Arabii Saudyjskiej oraz zakłóceń pracy terminali LNG i rafinerii w Bahrajnie i Katarze.

Rynek odczytuje te wydarzenia nie tylko jako chwilowe zniszczenia, ale jako sygnał, że infrastruktura naftowa w całym regionie stała się celem militarnym, co podbija premię ryzyka w cenie każdej baryłki. Dodatkowym źródłem napięcia jest nominacja Modżtaby Chameneiego na nowego najwyższego przywódcę Iranu, co inwestorzy traktują jako zapowiedź utrzymania twardej linii Teheranu. W efekcie kontrakty terminowe zostały zalane zleceniami kupna zabezpieczającymi dostawy, a zmienność intraday sięgnęła poziomów niewidzianych od pierwszych tygodni wojny w Ukrainie.

Tak gwałtowny ruch w ciągu kilku godzin praktycznie wyczyścił płynność po stronie podaży na rynku futures, co dodatkowo spotęgowało skalę wybicia. Dla wielu uczestników rynku to pierwszy od lat przykład klasycznego „oil shock”, w którym czynnik geopolityczny całkowicie dominuje nad fundamentami popytowymi.

Kluczowym kanałem transmisji szoku jest faktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz, przez którą normalnie przepływa około 20 mln baryłek ropy dziennie, czyli blisko jedna piąta światowego handlu morskim surowcem. Po serii ataków na tankowce i ostrzeżeniach Strażników Rewolucji większość armatorów i ubezpieczycieli wstrzymała rejsy, co spowodowało spiętrzenie ponad setki jednostek po obu stronach cieśniny. Ponieważ ropa nie może opuścić regionu, magazyny w Iraku, Kuwejcie i części Emiratów szybko się zapełniły, zmuszając producentów do stopniowego ograniczania wydobycia. Szacunki mówią już o cięciach przekraczających 60 proc. produkcji na kluczowych polach na południu Iraku oraz Kuwejcie. Oznacza to, że szok nie ogranicza się tylko do chwilowych problemów logistycznych, lecz zaczyna uderzać w same moce wydobywcze, co utrudni szybki powrót podaży nawet po ewentualnym uspokojeniu sytuacji militarnej. Na stole leży scenariusz skoordynowanego uwolnienia 300–400 mln baryłek ze strategicznych rezerw G7 we współpracy z IEA, co miałoby złagodzić napięcia na rynku fizycznym. Tego typu interwencja mogłaby chwilowo zbić ceny o 10–20 USD na baryłce, ale nie zastąpi utraconej przepustowości Ormuzu ani nie naprawi uszkodzonej infrastruktury. Z tego powodu rynek dyskontuje, że nawet przy technicznym odblokowaniu szlaku pełne odbudowanie łańcuchów dostaw zajmie tygodnie lub miesiące, co wspiera utrzymanie wysokiej premii za ryzyko.

Szok cenowy natychmiast przenosi się na rynki paliw gotowych, gdzie ograniczenia po stronie mocy rafineryjnych mogą utrzymać ceny benzyny i diesla wysoko nawet przy ewentualnym cofnięciu notowań ropy. Na rynkach akcji widać klasyczny wzorzec „risk‑off”: indeksy w Azji, w tym Nikkei 225 i KOSPI, otworzyły się głębokimi spadkami. Największymi makroekonomicznymi przegranymi są importerzy netto energii, z Japonią na czele, która według szacunków może zapłacić nawet o 70 proc. więcej dolarów za tę samą ilość surowca. W wielu gospodarkach powraca widmo „stagflacyjnego” miksu wyższej inflacji i słabszego wzrostu, co komplikuje zadanie banków centralnych po okresie już podwyższonej inflacji. Dodatkową niepewność wprowadza polityczny wymiar wydarzeń: prezydent Donald Trump określa obecny wzrost cen jako „niską cenę” za zniszczenie irańskiego programu nuklearnego i zapowiada kontynuację ofensywy. Taka retoryka zmniejsza w oczach inwestorów szanse na szybki rozejm i sugeruje, że czynniki geopolityczne pozostaną kluczowym driverem rynku surowcowego w nadchodzących tygodniach. Jednocześnie rośnie presja polityczna w USA i Europie ze strony konsumentów dotkniętych drożejącym paliwem, co może wymusić agresywniejsze działania rządów, w tym dalsze sięganie po rezerwy strategiczne lub ulgi podatkowe. Dla inwestorów oznacza to środowisko podwyższonej zmienności, w którym krótkoterminowe korekty po informacjach o możliwych interwencjach władz będą przeplatały się z kolejnymi falami wzrostów, o ile konflikt w rejonie Ormuz nie zacznie wyraźnie wygasać. Na dziś bazowym scenariuszem rynku pozostaje przedłużający się szok podażowy, który utrzyma ropę powyżej 100 USD i będzie jednym z głównych źródeł ryzyka dla globalnych aktywów w najbliższych miesiącach.

Mateusz Czyżkowski, Analityk Rynków Finansowych XTB

Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych