Dzień prawdy dla hossy AI
Przed nami być może najważniejsza publikacja dobiegającego już końca sezonu wyników. Po zamknięciu amerykańskiego rynku światło dzienne ujrzy raport Nvidii, który stanowi obecnie kluczowy sprawdzian nie tylko dla samego giganta z Santa Clara, ale i całej hossy napędzanej przez sektor półprzewodników.
Spółce łatwo będzie wpaść w pułapkę własnego sukcesu. Apetyt rynku rośnie w miarę jedzenia, a poprzeczka zawieszana jest coraz wyżej. Nvidia wykazywała wyniki lepsze od oczekiwań w 14 ostatnich kwartałach. Cztery ostatnie raporty przynosiły jednak spadki.
Przebicie konsensusu w zakresie przychodów to absolutne minimum. Rynek jest już w pełni świadomy tego, że spółka pełni fundamentalną rolę w całym ekosystemie AI i osiąga z niego wymierne korzyści. Dalece ważniejsze wydaje się to czy niezwykle imponujące tempo wzrostu (przy zachowaniu wysokiej marży) będzie w stanie podtrzymać w kolejnych kwartałach. Z uwagą spojrzymy więc zarówno na wyniki sprzedażowe nowej generacji GPU – Very Rubin, jak i na księgę zamówień. Patrząc na ostatnie raporty kwartalne hyperscalerów (zwłaszcza Alphabet), wydaje się, że to jeszcze nie czas wyhamowania.
To jak poradzi sobie dziś Nvidia może istotnie wpłynąć na szerszy rynkowy sentyment – zwłaszcza jeśli skala zaskoczenia będzie duża. Nvidia odpowiada obecnie za nieco ponad 12,5 proc. całego Nasdaq 100. Wszystkie spółki z sektora półprzewodników – ponad 30 proc. Wyprzedaż mogłaby doprowadzić do istotnej rotacji kapitału w kierunku aktywów, które rynek postrzega jako bezpieczniejsze. W kontekście rynku akcji, w ramach rotacji sektorowej mogłyby to być spółki z sektorów defensywnych, takich jak użyteczność publiczna, nieruchomości czy dobra podstawowe – zwłaszcza, że wiele z nich wydaje się obecnie niedowartościowana względem fundamentów. Patrząc szerzej, zyskiwać mogłyby tradycyjne aktywa safe haven, takie jak złoto czy dolar, który ma za sobą niezbyt udany okres. Uwaga ponownie zwróciłaby się także w stronę długoterminowych obligacji skarbowych, które pomimo usilnych starań Scotta Bessenta wciąż oferują bardzo atrakcyjne stopy zwrotu.
W dość prawdopodobnym scenariuszu w którym raport okazuje się świetny (ale nie fenomenalny), rynek powinien zareagować skromnymi wzrostami, odkładając obawy o rewolucję AI do listopada. W piątek jednak kolejne wydarzenie o wysokim potencjale na wywołanie na rynku małego trzęsienia ziemi.
Na sympozjum w Jackson Hole – jednej z dwóch najważniejszych konferencji bankierów centralnych w roku – przemawiać będzie prezes Rezerwy Federalnej, Kevin Warsh. Inwestorzy będą wymagać więcej klarowności – zarysowania dalszego planu działań komitetu w obliczu wciąż wysokiej presji inflacyjnej i pewnych sygnałów ochłodzenia na rynku pracy. Ponad wszystko Warsh będzie musiał wykazać jednak niezależność. Dlaczego?
Kiedy Donald Trump nominował w marcu Warsha na stanowisko prezesa Rezerwy Federalnej, rynek przypiął mu łatkę osoby podatnej na wpływy, gotowej w oportunistyczny sposób zmienić swoje podejście względem polityki monetarnej aby usatysfakcjonować domagającego się cięć stóp procentowych prezydenta USA. O ile czerwcową konferencją Warsh w pewnym stopniu zdołał rzeczoną łatkę odpiąć, prezentując względnie jastrzębią retorykę, o tyle w lipcu powtórzenie tych samych komunikatów nie spotkało się z entuzjazmem. Trzymał się wówczas swojego postanowienia o braku forward guidance. Unikał zarówno odpowiedzi na pytania dotyczące zasadności pauzy, jak i te, które dotyczyły bieżącej sytuacji ekonomicznej.
W piątek będzie miał doskonałą okazję na to aby otrzymać od inwestorów rozgrzeszenie.
Michał Jóźwiak, Analityk Rynków Finansowych XTB
Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.