Analizy

Optymistycznie nastawione rynki czeka brutalny powrót do rzeczywistości

źródło: Christopher Dembik, dyrektor ds. analiz makroekonomicznych w Saxo Banku

  • Opublikowano · 3 sierpnia 2016, 12:35

    Aktualizacja · 3 sierpnia 2016, 13:20

  • 0
  • Tagi: Kursy walut prognoza makroekonomiczna rynek finansowy rynek walutowy Saxo Bank
  • Powiększ tekst
  • Inwestorzy przekonali się na własnej skórze, że nie ma czegoś takiego jak spokojne lato na rynkach finansowych. Od momentu wygranej zwolenników Brexitu, zagrożenia znacznie nasiliły się. Globalna gospodarka musi ponownie wyjść naprzeciw trudnym wyzwaniom. Globalne wskaźniki PMI wskazują, że globalna gospodarka zanotowała właśnie najgorszy kwartał od 2012, pojawiają się pierwsze sygnały recesji w UK, a ryzyko geopolityczne – zwłaszcza w Europie – wzrasta. W nadchodzących miesiącach to właśnie te czynniki będą kierowały rynkami finansowymi i globalną gospodarką.
  • Paradoksem obecnej sytuacji jest jednak fakt, że już od długiego czasu nie mieliśmy do czynienia jednocześnie z tyloma zagrożeniami, ale mimo to inwestorzy zdają się być dość optymistycznie nastawieni wobec przyszłości. Indeks Ryzyka Makro Citi wynosi obecnie 2,24%, co oznacza, że inwestorzy zachowują spokój. Tym niemniej, ten rozdźwięk między obecnym nastawieniem rynku a realną sytuacją ekonomiczną nie będzie trwał długo. W pewnym momencie czeka nas brutalny powrót do rzeczywistości.
  • W sierpniu uwaga inwestorów ponownie skupi się na bankach centralnych. Według oczekiwań, Bank of England (BoE) oraz bank centralny Turcji zdecydują się na dalsze łagodzenie polityki pieniężnej. Czeka nas także coroczne sympozjum ekonomiczne w Jackson Hole w Wyoming, które odbędzie się od 25 do 27 sierpnia. Temat konferencji w tym roku to “Przygotowanie odpornej polityki pieniężnej na przyszłość”. Inwestorzy będą uważnie śledzić wystąpienie Janet Yellen i czekać na potencjalne sygnały dotyczące kształtu polityki pieniężnej w USA. Kluczową kwestią jest to, jakie jest prawdopodobieństwo podwyższenia stóp procentowych przez Rezerwę Federalną (Fed) we wrześniu, który wydaje się najlepszym momentem w tym roku na podjęcie takiego kroku.

Globalne perspektywy: nasilające się ryzyko polityczne

Indeks Ryzyka Makro Citi, którzy mierzy poziom awersji do ryzyka, wynosi obecnie 2,24%, co oznacza, że inwestorzy obecnie nie martwią się o przyszłość. Ten sam optymizm dotyczy rynków wschodzących: Indeks Ryzyka FX Rynków Wschodzących, przygotowany przez Barclays, osiągnął ostatnio swój najniższy poziom od początku roku. Wygląda więc na to, że inwestorzy nie wliczyli jeszcze w ceny potencjalnych zagrożeń. Tym niemniej, ten rozdźwięk między obecnym nastawieniem rynku a realną sytuacją ekonomiczną nie będzie trwał długo. Powrót do rzeczywistości będzie trudny.

tytuł

Wchodzimy w okres, w którym zagrożenia natury politycznej nasilą się. W okresie między 26 września a 8 listopada będziemy świadkami sześciu kluczowych referendów i wyborów w Europie i USA. Referendum we Włoszech może doprowadzić do rezygnacji premiera Matteo Renziego i otworzyć nowy rozdział niestabilności politycznej na Półwyspie Apenińskim w najgorszym możliwym momencie – kraj nadal zmaga się bowiem z problemami w sektorze bankowym. Następnie, referendum na Węgrzech dotyczące nałożonego przez UE przydziału uchodźców może być kolejnym sygnałem, że w Europie nasila się populizm. Byłby to kolejny cios dla bloku zaledwie kilka miesięcy po nieoczekiwanym wyniku referendum w sprawie Brexitu.

Należy podkreślić, że osobno, wydarzenia te nie miałyby tak silnego wpływu na rynki finansowe – jednak fakt, że są one skumulowane w jednym okresie powoduje, że mogą negatywnie wpłynąć na nastroje w Europie. Od września nie będzie czasu na wzięcie oddechu. Uwaga inwestorów skupi się na zagrożeniach natury politycznej.

Ryzyko polityczne? Uważajmy na te kraje…

tytuł

Jeśli chodzi o pozytywy, to banki centralne nadal dysponują narzędziami, które pomagają w uspokojeniu nastrojów na rynkach w krótkim i średnim okresie. Ich działania skutecznie zapobiegły panice finansowej po referendum w sprawie Brexitu.

Należy jednak pamiętać, że banki centralne nie są wszechmocne, a w nadchodzących miesiącach będą musiały stawić czoło wyzwaniom większym niż kiedykolwiek. Dodatkowo, arsenał dostępnych narzędzi zmniejsza się, a niektóre banki – na przykład Fed w USA – mają zawiązane ręce z uwagi na okres wyborczy. Ostatni coroczny raport BIS zasygnalizował, że działania banków centralnych znajdują się blisko limitów z uwagi na zmniejszające się zwroty i rosnące ryzyko związane z bańkami spekulacyjnymi. Mimo ponad 660 obniżek stóp w skali globalnej od upadku Lehman, wzrost gospodarczy jest nadal stłumiony. Banki centralne nie mają konkretnych pomysłów na to, co robić dalej, ale rynek wydaje się na razie tym nie martwić.

Co do działań w obszarze polityki pieniężnej, w tym miesiącu inwestorzy skoncentrują się na wystąpieniu Janet Yellen podczas sympozjum ekonomicznego w Jackson Hole w Wyoming, które odbędzie się od 25 do 27 sierpnia. Jednak, nie powinniśmy spodziewać się konkretnych informacji o momencie kolejnej podwyżki stóp procentowych. Krótkookresowe zagrożenia, zwłaszcza związane z Brexitem, słabną, ale perspektywy dla gospodarki USA są nadal niejednoznaczne. Amerykański rynek pracy i wydatki konsumentów znajdują się w trendzie wzrostowym, lecz gospodarka pokazuje oznaki słabości. Dane dotyczące PKB w drugim kwartale rozczarowały (1,2% wobec oczekiwanych 2,5%) a dane za pierwszy kwartał zostały zrewidowane w dół (0,8% wobec 1,1% w pierwszym odczycie).

Moim zdaniem, najlepszym momentem na podwyżkę stóp procentowych w USA w tym roku byłby wrzesień, ale obecne szanse, że FOMC zdecyduje się na taki krok to 50/50 – wszystko będzie zależeć od danych, które zostaną opublikowane w lipcu i sierpniu. Jest jeszcze za wcześnie, aby z pełnym przeświadczeniem stwierdzić, na co zdecyduje się Fed podczas wrześniowego posiedzenia.

USA: wynik wyborów nie jest przesądzony

USA pozostaną w centrum uwagi rynków także z powodu zbliżających się wyborów prezydenckich. Konwencje partyjne zakończyły się, co oznacza, że kampania stanie się bardziej intensywna. Wynik wyborów jest trudny do przewidzenia. Nieoczekiwany wynik referendum w sprawie Brexitu oznacza, że obecnie nic nie może być wzięte za pewnik. Błędnym byłoby więc założenie, że Hillary Clinton z pewnością zostanie kolejnym prezydentem USA. W ostatnich tygodniach różnica w sondażach między oboma kandydatami znacznie się zmniejszyła i oscyluje obecnie w okolicach błędu statystycznego. Wielu wyborców, zwłaszcza tych, którzy nie skorzystali z odbicia w gospodarce w przeszłości, wybierze Donalda Trumpa, który reprezentuje populistyczne i antyestablishmentowe poglądy. Z drugiej strony, demografia USA pracuje na korzyść Hillary Clinton. Wynik wyborów będzie w dużej mierze zależeć od skali uczestnictwa młodych wyborców oraz mniejszości etnicznych – te dwie grupy tradycyjnie wspierają kandydatów Demokratów.

tytuł

Biorąc pod uwagę historyczne dane dotyczące średnich ruchów S&P 500 podczas kadencji kolejnych prezydentów w okresie 1930-2015, można zaobserwować, że prezydent z ramienia Demokratów jest bardziej korzystny dla rynków niż Republikanin. Gdy prezydentem zostaje Demokrata, to podczas pierwszego roku jego kadencji S&P 500 wzrasta średnio o 11,38%. Gdy prezydentem jest Republikanin, indeks notuje w tym okresie spadek o średnio 1,27%. Pod koniec mandatu, ta różnica jest podobna. W czwartym roku kadencji, skala średniego wzrostu S&P 500 w przypadku prezydenta Demokraty to 9,65%, a w przypadku Republikanina – 0,62%. Analiza nie bierze pod uwagę wielu innych czynników (przewaga w Kongresie USA, ceny ropy, polityka pieniężna itd), ale ogólny wniosek jest jeden: Hillary Clinton, która jest bardziej pro-biznesowa i wspierała przez całą swoją karierę wolny handel, byłaby lepszym rozwiązaniem dla S&P 500 niż Donald Trump.

Tym niemniej, jest prawdopodobne, że potencjalne zwycięstwo Donalda Trumpa nie miałoby silnego negatywnego wpływu na rynek, przynajmniej w krótkim okresie, ponieważ inwestorzy wliczyli już w ceny takie ryzyko. Zagrożeniem, które nie jest jeszcze brane pod uwagę, jest zaś wygranie wyborów przez Donalda Trumpa oraz jednoczesne zwycięstwo Demokratów w Izbie Reprezentantów. Oznaczałoby to impas polityczny, podobny do tego z końca 2012. Byłoby to najmniej pożądane rozwiązanie dla inwestorów i oznaczałoby nasilone wahania na rynkach kapitałowych.

tytuł

Azja – Pacyfik: działania rządu w Japonii

W Japonii, mniejsza od oczekiwanej skala działań zapowiedzianych przez bank centralny w lipcu (dwukrotne zwiększenie zakupów ETF do 6 bilionów jenów rocznie oraz dwukrotne zwiększenie wielkości programu pożyczek w USD dla działań japońskich firm zagranicą), oznacza, że rząd będzie musiał wkroczyć do akcji.

Z ostatniego posiedzenia BoJ można wysnuć trzy wnioski:

1) Bank centralny pośrednio zasygnalizował, że nie pozostało mu wiele skutecznych narzędzi w ramach obecnej polityki pieniężnej. Bank skupuje obecnie ponad 90% emitowanego długu, więc zwiększenie tych zakupów jest trudne i nie przyniosłoby wielkich efektów dla gospodarki. Jedynym wyjściem jest zwiększenie zakupów ETF, ponieważ jest to jeden z niewielu segmentów rynku, na którym bank nie jest hegemonem, będąc właścicielem “tylko” 55% japońskich ETF;

2) Wygląda na to, że BoJ rozumie, że próby dewaluacji jena nie mają sensu. Mimo wielu interwencji FX, QQE i QQE2, kurs waluty stale rośnie. Od czerwca ubiegłego roku, kurs JPY ważony handlem wzrósł aż od 25%;

3) Bank centralny jest świadomy, że istnieje problem z finansowaniem w USD dla firm, który może okazać się wielką bolączką dla rynku w dłuższej perspektywie. Kwestia ta jest coraz poważniejsza w skali globalnej, lecz nadal wydaje się lekceważona przez decydentów.

Bank centralny może podjąć kolejne działania we wrześniu, gdy opublikowany zostanie raport dotyczący wpływu obecnych rozwiązań w polityce pieniężnej. Do tego momentu BoJ nie powinien podjąć żadnych nowych decyzji. Raport może jednak utorować drogę do uruchomienia programu tak zwanych “pieniędzy z helikoptera”. Obejmowałby on emisję rządowych obligacji bez daty wykupu, które byłyby skupowane przez bank centralny. Taka forma pokrywania deficytu sektora finansów publicznych za pomocą polityki pieniężnej jest ostatecznym rozwiązaniem, które może jednak okazać się tak nieskuteczne jak poprzednie kroki podjęte w celu zwalczenia deflacji (w czerwcu bazowa CPI wyniosła minus 0,5% rok do roku). Obecnie, piłeczka znajduje się po stronie rządu, który jest świadom, że arsenał broni BoJ kurczy się. Dodatkowo, rząd cieszy się popularnością, o czym świadczy zwycięstwo w lipcowych wyborach do Izby Wyższej. Rząd nie miał obecnie innego wyjścia niż ogłoszenie 2 sierpnia uruchomienie planu stymulacyjnego na wielką skalę, sięgającego 28,1 bilionów jenów. Wyzwaniem dla kraju jest poprawa koordynacji między polityką pieniężną i fiskalną.

Część druga makroekonomicznej prognozy Saxo Banku poświęcona Europie i Polsce czytaj tutaj:

Recesja u bram Europy, Polska na topie, Finlandia w ogonie

Komentarze