Analizy

Przecena złotego, jego dalsze losy zależą od banków centralnych

źródło: Marcin R. Kiepas główny analityk Fundacji FxCuffs

  • 4 kwietnia 2017
  • 17:03
  • 0
  • Tagi: inwestowanie pieniędzy rynki waluty
  • Powiększ tekst

Po południu złoty zdołał odrobić część przedpołudniowych strat, ale te i tak pozostają duże. W ostatnim czasie sentyment do polskiej waluty zdecydowanie się pogorszył, a jej dalsze losy będą uzależnione od sygnałów z banków centralnych i trochę od polityki.

Fala wyprzedaży złotego przetoczyła się w godzinach przedpołudniowych przez polski rynek walutowy. Jednym z jego efektów był wzrost kursu USD/PLN powyżej psychologicznej bariery 4 zł z poziomu 3,9690 zł wczoraj na koniec dnia i wobec zanotowanego w ubiegłym tygodniu 4,5-miesięcznego minimum na poziomie 3,8924 zł.

Po południu presja podażowa nieco ustąpiła, a złoty nawet odrobił część strat. Te jednakże pozostają znaczące. O godzinie 16:43 kurs EUR/PLN testował poziom 4,2530 zł, co oznacza wzrost o 1,8 gr. Dolar podrożał o 2,4 gr do 3,9930 zł. Szwajcarski frank natomiast o wzrósł o 2,1 gr do 3,9840 zł. Tym samym sentyment do polskiej waluty pogorszył się i już niewiele zostało z dobrych nastrojów panujących w marcu, gdy zyskiwała ona wraz z napływem kapitałów do Polski i do innych dużych gospodarek emerging markets.

Gdyby aktualną sytuację oceniać tylko i wyłącznie przez pryzmat analizy wykresów polskich par, to należałoby postawić tezę mówiącą o tym, że w ubiegłym tygodniu zostały wyznaczone średnioterminowe dołki, a kwiecień upłynie pod znakiem drożejących walut.

Dzisiejsza przecena złotego, która korelowała m.in. z podobnych zachowaniem węgierskiego forinta, nieco zaskoczyła. Brakowało bowiem bezpośrednich mocnych impulsów do takiego zachowania. Relatywnie spokojnie zachowywała się para EUR/USD. Bardzo dobre nastroje panowały na warszawskiej giełdzie i wielu innych europejskich parkietach. Spokojnie też było na rodzimym rynku długu, gdzie wprawdzie miała miejsce niewielka realizacja zysków, ale zdecydowanie przeważało wyczekiwanie na wyniki rozpoczętego dziś dwudniowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej (RPP) i czwartkowe wyniki aukcji o wartości 3-5 mld zł.

Nie mniej jednak przecena miała miejsce, a jedną z jej konsekwencji jest gorsze nastawienie inwestorów do złotego. To czy będzie on w dalszej części tygodnia tracił na wartości przede wszystkim zależało będzie od sygnałów płynących z banków centralnych (bardziej od Fed i ECB, niż od RPP) i trochę od polityki.

W środę zostaną opublikowane tzw. minutki z ostatniego posiedzenia Fed, a w czwartek z ostatniego posiedzenia ECB. Inwestorzy będą tam szukali odpowiedzi na pytania o ilość podwyżek stóp procentowych w USA w tym roku oraz o to, czy w łonie ECB toczy się dyskusja nad przyszłym wyjściem z ultraluźnej polityki monetarnej. Im bardziej jastrzębie będą sygnały, tym gorzej dla złotego. I odwrotnie.

Większego wpływu na notowania złotego nie będzie za to miało posiedzenie RPP. Jego wyniki rynek pozna w środę. Jest pewne, że Rada nie zmieni stóp procentowych i nie zmieni swej retoryki. Owszem rynek walutowy mógłby reagować, ale tylko wówczas, gdy pojawi się ze strony Rady sugestia wydłużenia okresu rekordowo niskich stóp procentowych w Polsce.

Innym impulsem, który może potencjalnie wstrząsnąć złotym oraz innymi walutami emerging markets jest polityka. Wstrząs ten miałby wpływ pośredni, poprzez dolara. W najbliższy piątek dojdzie do spotkania prezydenta USA z prezydentem Chin, podczas dwudniowej wizyty tego ostatniego w USA. Niewątpliwie podczas rozmowy będą poruszane tematy gospodarcze, na co czuły właśnie może być dolar.

Drugim politycznym tematem są pojawiające się głosy, że jeszcze w tym tygodniu Kongres może głosować nad likwidacją Obamacare. Gdyby tak się stało i prezydent Trump obaliłby ten program zdrowotny, to rynek odebrałby to jako sygnał skuteczności działań prezydenta, oczekując w kolejnych krokach reformy podatków i pakietu fiskalnego. Dla rynku walutowego oznaczałoby to silny impuls do umocnienia dolara, co z pewnością w sposób bezpośredni uderzyłoby w waluty emerging markets (w tym złotego).

Komentarze