Informacje

Iga Świątek i jej team / autor: PAP/EPA
Iga Świątek i jej team / autor: PAP/EPA

O Idze Świątek w USA: nie ma sobie równych

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 5 czerwca 2022, 10:02

  • 1
  • Powiększ tekst

Drugi triumf Igi Świątek we French Open i wygrana w finale z Amerykanką Cori Gauff sprawiają, że w USA polskiej tenisistce poświęca się sporo miejsca. Jej gra i kolejne sukcesy wywołują komentarze pełne uznania i aprobaty. Przewiduje się, że to na tym osiągnięciu z pewnością nie poprzestanie.

W relacji z finałowego spotkania, wygranego przez Świątek 6:1, 6:3, sportowa witryna Bleacher Report nie szczędzi pochwał polskiej zawodniczce i podkreśla jej absolutną dominację w starciu z młodszą rywalką. Było to zwycięstwo „pieczętujące jej pozycję na szczycie hierarchii WTA”. Przewiduje się także, że pokonanie Polki w będzie w najbliższym czasie wymagać „niemal perfekcyjnej dyspozycji”.

New York Times” - w artykule zatytułowanym „Iga Świątek dominuje w finale” - zwraca uwagę, że Polka nie ma sobie równych już od czterech miesięcy, a w tym roku odniosła 42 zwycięstwa i doznała zaledwie trzech porażek.

Według gazety zdecydowana faworytka w sobotę tylko „skończyła swoją robotę w Paryżu” i udowodniła, że triumf z 2020 roku - kiedy dokonała tego jako nierozstawiona - nie był dziełem przypadku.

Dziennik chwali także 21-latkę za zaangażowanie w sprawy społeczne - wstążka w barwach Ukrainy i słowa wsparcia dla tego kraju w wystąpieniu podczas dekoracji - oraz przypomina, że jest jedną z pierwszych tenisistek, które podróżują po świecie z psychologiem w sztabie.

Sfera mentalna jest dla niej bardzo ważna i podczas całego turnieju odwiedziła Lasek Buloński aż pięć razy w poszukiwaniu zieleni i spokoju - przypomniano.

Gazeta zauważa także, że Świątek - którą w finale oklaskiwała z trybun „gwiazda piłki nożnej” Robert Lewandowski - wygrała nie tylko z Gauff, ale i z deszczem, bo „zamknęła mecz przy pomruku grzmotu”. Prognozuje wreszcie, że „patrząc na jej wiek, determinację i talent oraz biorąc jej idola Rafaela Nadala za przykład nie będzie niespodzianką, jeśli wygra w Paryżu ponownie”.

Na stronie internetowej CNN można przeczytać, że Świątek, która w drodze do finału straciła tylko jednego seta, w decydującym meczu nie miała żadnych kłopotów. Pierwszego seta wygrała w zaledwie 32 minuty, a w drugim - po tym, jak Gauff objęła prowadzenie 2:0 - „zabrała jej cień szansy i zamknęła drzwi okazując się lepsza w pięciu kolejnych gemach”.

Redakcja zauważa także, że Polka, która właśnie na „mączce” gra najlepszy tenis, nigdy nie przeszła czwartej rundy Wimbledonu, ale „w nadchodzących tygodniach wydaje się bardzo prawdopodobne, że to osiągnięcie poprawi”.

Witryna CBS Sports pisze o „niesamowitej, trwającej 35 spotkań serii meczów Polki bez porażki” oraz o całkowitej dominacji w finale nad Gauff, która wcześniej zachwycała, ale „ten dzień należał do będącej w świetnej dyspozycji jednej z najlepszych zawodniczek na świecie”.

Przytaczane są też statystyki, które obrazują przewagę Świątek nie tylko podczas tego turnieju, ale i w ostatnich trzech miesiącach: 73 proc. skuteczność pierwszego serwisu, wykorzystanych 5 z 10 szans na przełamanie i tylko 16 niewymuszonych błędów.

Iga Świątek z rakietą w ręku jest solidna, pełna gracji, wydaje się nigdy nie panikować i od miesięcy jest niepokonana- - zaczyna relację z meczu stacja ESPN.

Według niej Polka „na lekko poruszoną i zmieszaną wyglądała tylko raz - podczas odtwarzania polskiego hymnu i ceremonii wręczenia nagród”.

Zauważa także, że mimo iż stała się światową „jedynką” dzięki zakończeniu kariery przez Ashleigh Barty, to udowodniła, że „w pełni zasłużyła, aby rezydować na szczycie”, gdyż nie tylko wygrywa, ale „zwycięża łatwo, bo już 16 setów w tym roku wygrała do zera”.

Na koniec przytacza słowa Świątek o wieczornym wypadzie na miasto, który może się jej wydać czymś atrakcyjnym dopiero za kilka lat. Jak na razie Polka uważa, że całą uwagę chce i skupia na tenisie. „Po co próbować psuć coś, co daje sukces?” - pyta retorycznie ESPN.

PAP/RO

Powiązane tematy

Komentarze