Informacje

Dr Tomasz Michalak, lider zespołu badawczego  IDEAS NCBR. / autor: Fratria
Dr Tomasz Michalak, lider zespołu badawczego IDEAS NCBR. / autor: Fratria

TYLKO U NAS

Czy banki centralne chcą kryptowalut? Tak, ale …

Grażyna Raszkowska

Grażyna Raszkowska

dziennikarka

  • Opublikowano: 19 sierpnia 2022, 18:20

  • 0
  • Powiększ tekst

- Tak, banki centralne chcą produkować własne kryptowaluty. Z tym, że co do idei i funkcjonowania ( choć technologicznie bardzo podobne do znanych obecnie kryptowalut) są jednak diametralnie różne. Bo różna jest idea, która przyświeca ich twórcom. Podobieństwa i różnice wyjaśnił w Wywiadzie Gospodarczym dr Tomasz Michalak, lider zespołu badawczego IDEAS NCBR.

Ideą twórców kryptowalut, o których większość z nas słyszała, np. bitcoina było stworzenie środka wymiany, który nie jest kontrolowany przez jedną instytucje, ale jest poza kontrolą ośrodka, który może decydować o jego wartości.

Natomiast w przypadku walut cyfrowych banków mamy instytucje emitującą, która kontroluje ten środek płatniczy. I to jest ta główna różnica pomiędzy kryptowalutami a walutami cyfrowymi banku centralnego, czyli – właśnie istnienie ośrodka kontrolującego – mówi gość programu.

Technologia blockchain lub inne rodzaje cyfrowych rejestrów leżą u podstaw obecnie projektowanych i testowanych przez państwa walut cyfrowych. Rządy i banki centralne badają ten temat, bo z ich punktu widzenia wprowadzenie nowej formy pieniądza ma wiele zalet. Na przykład, gdy transakcje odbywają się w modelu peer-to-peer (użytkownik do użytkownika), CBDC oferuje infrastrukturę płatniczą bardziej odporną na cyberincydenty niż płatności w modelu scentralizowanym. Dodatkowo, w takim systemie koszty transakcji mogą być niższe, rosną zaś możliwości wymiany informacji i uzgadniania szczegółów transakcji między kontrahentami.

Czy jest jakikolwiek związek pomiędzy obecnym obrotem bezgotówkowym a walutami cyfrowymi emitowanymi przez państwa - czyli central bank digital currency, (CBDC)?

Pieniądze cyfrowe, a obrót bezgotówkowy to dwie różne sprawy. Obrót bezgotówkowy to ten sam pieniądz tylko w formie elektronicznej. Kurs wymiany wynosi jeden do jednego, czyli to co mamy na koncie w banku zapisane w formie elektronicznej - są to te same środki.

I można je wydawać tak, jak gotówkę, jak pieniądze na koncie czy na karcie – a więc zgodnie z naszą własną wolą.

Natomiast jeśli chodzi o pieniądz cyfrowy – jest to też zapis elektroniczny w ogólnym rozumieniu, ale różnica jest taka, że można je zaprogramować w dużo szerszym zakresie. I mogą być wydawane na określone i dedykowane, przypisane cele. Dlaczego banki centralne w ogóle, chcą to robić? Skąd wzięło się zainteresowanie cyfrowymi walutami wśród banków?

Pieniądze cyfrowe banków centralnych będą oparte o technologie kryptowalut – i te pieniądze, które są już konstruowane przez banki centralne w różnych miejscach na świecie, opierają się na tej technologii - pozwala to na obniżenie kosztów transakcji i programowanie tego cyfrowego pieniądza, co daje dużo większe możliwości, jeśli chodzi np. o prowadzenie polityki pieniężnej.

Technologia bitcoina jest to rodzaj rozproszonej księgi, gdzie zapisujemy transakcje pomiędzy wszystkimi użytkownikami. Każdy może zostać użytkownikiem bitcoina, nie ma nikogo, kto stoi na straży – i w każdym momencie ma się dostęp do pełnej historii transakcji – oczywiście w formie anonimowej.

W walutach cyfrowych banku centralnego tak nie będzie - już tak jest i działa np. w Chinach. Gdyby jakiś kraj wprowadził od przyszłego roku taki rodzaj pieniądza np. cyfrową złotówkę – zaletą byłoby poszerzenie możliwości prowadzenia polityki makroekonomicznej.

Ale też stworzyłoby pewne zagrożenia – bo pytanie jest w jakiej proporcji pieniądz cyfrowy wprowadzany byłyby do gospodarki w stosunku np. do gotówki – mówi dr Michalak. Toczą się obecnie dyskusje wśród ekspertów banków centralnych – jakie mają to być proporcje.

Są np. pomysły by były wyznaczane limity na osobę albo wiązania cyfrowych pieniędzy z tymi „prawdziwym” na koncie bankowym.

Zwraca uwagę, że na razie pieniądze cyfrowe najbardziej sprawdzają się w państwach słabo ubankowionych i tam, gdzie – wszyscy posługują się smartfonami, na które można poprzez aplikacje takie „cyfrówki” przekazywać.

W Polsce przykładem czegoś w rodzaju pieniądza cyfrowego jest bon turystyczny: to określona kwota, którą możemy wydać w pewnym tylko segmencie gospodarki, w tym wypadku w turystycznym, a do tego oznaczony jest czas ważności takiej transakcji. Dr  Tomasz Michalak, lider zespołu badawczego IDEAS NCBR wskazuje też, że takie rozwiązania pozwalałyby np. na kontrolowanie inflacji.

Przykład z niedalekiej przeszłości: finansowa pomoc covidowa mogłaby być precyzyjnie celowana do branż, które faktycznie tego potrzebują. Środki mogłyby być tak zaprogramowane, aby można je było wykorzystać jedynie do wypłat pensji pracownikom lub spłaty zobowiązań wobec innych firm. Natomiast nie można by za nie kupić np. dóbr luksusowych.

Cały wywiad:[

Czytaj także: Czy sztuczna inteligencja już zmienia polskie szpitale? [Video]

Powiązane tematy

Komentarze