Informacje

tankowiec / autor: Pixabay
tankowiec / autor: Pixabay

Katarski gaz na celowniku Niemiec

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

  • Opublikowano: 23 września 2022, 16:31

  • 1
  • Powiększ tekst

Poszukując alternatywy dla rosyjskiego gazu szefowie Unii Europejskiej i przywódcy wielu krajów Wspólnoty - w tym szczególnie Niemiec zabiegają o gaz skroplony w Katarze, ale jego władze stawiają twarde warunki. Finał niemieckich zabiegów spodziewany jest w najbliższych dniach – w czasie wizyty kanclerza na Bliskim Wschodzie.

Katar to światowy potentat w produkcji gazu skroplonego LNG, który statkami czyli najłatwiej jest dostarczać w gazoportów w dowolnym rejonie globu. Nic dziwnego więc, że od agresji Rosji na Ukrainę Doha stała się jedną z najpopularniejszych stolic, do których przybywali szefowie i przedstawiciele rządów Unii Europejskiej, by omawiać możliwości dodatkowego zakupu gazu. I to w ilościach mogących zastąpić rosyjski import. W zeszłym roku dostawy od Gazpromu pokrywały blisko 40 proc. zapotrzebowania Unii Europejskiej, więc gdy w tym - stopniowo od końca kwietnia eksport rosyjski zaczął spadać, stało się jasne, że rozmowy z alternatywnymi dostawcami – w tym z Algierią, Norwegią oraz właśnie z Katarem wymagają przyśpieszenia, by zimą na Starym Kontynencie nie zabrakło gazu.

Czytaj też: PGNiG i Grupa Equinor podpisały umowy na dostawy gazu do Baltic Pipe

Jak ważny stał się Katar dla Unii Europejskiej niech świadczy fakt, że otworzyła swoje przedstawicielstwo i biuro w Doha na początku września, czego osobiście dokonał przewodniczący Rady UE Charles Michel, a przy okazji jego partnerem w rozmowach był emir Kataru - szejk Tamim bin Hamad Al-Thani. Cytowany przez światowe agencje Charles Michel zapewniał, że jego wizyta to „ważny sygnał woli politycznej UE wzmocnienia więzi z Katarem”. I dodawał, że Wspólnocie zależy na bliższych więziach w „sektorze energetycznym, rozwoju gospodarczym, wyzwaniach związanych z bezpieczeństwem”.

Władzom w Doha także zależy na współpracy z Europą, zwłaszcza że teraz jest dobra okazja do wynegocjowania korzystnych warunków kontraktów. Dlatego w maju przywódca Kataru rozmawiał o tym w Niemczech, w Słowenii i Hiszpanii a także w Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Francji. Już w zeszłym roku politycy katarscy sygnalizowali konieczność zawarcia długoterminowych umów, jeśli Europa chce sprowadzić więcej gazu. I to oczekiwanie nie jest zaskakujące, bo wieloletnie kontrakty dla każdego producenta gazu są szczególnie znaczące, gdyż pozwalają na spokojne inwestycje w złoża. A Katar ma ambitny plan inwestycyjny – zakłada (wspólnie z takimi potentatami jak TotalEnergies, Exxon, ConocoPhillips, Shell czy ENI) zwiększyć wydobycie gazu na jednym z największych złóż na półwyspie Arabskim. Przedsięwzięcie warte 30 mld dolarów umożliwi zwiększenie eksportu LNG z obecnych 77 mln ton do 126 mln ton w ciągu 5 lat. Poza tym Qatar Energy ma 70 proc. udziałów w projekcie amerykańskim Golden Pass w Teksasie (zakład skraplania i terminal eksportowy). Z drugiej strony to Europa, zagrożona niedoborem gazu, występuje „w roli petenta”. Dlatego Katar może stawiać warunki zarówno w kwestii formuł cenowych jak i terminu obowiązywania kontraktów, a chodzi o perspektywę minimum 15-letnią. To szczególnie ważna kwestia, biorąc pod uwagę plany unijne zakładające szybkie uniezależnienie od importu paliw kopalnych i przejście na zielona energię, szeroko opisane w strategii RePower EU.

Światowy lider

Katar skutecznie konkuruje z Australią i USA gdy chodzi o eksport LNG na świecie. I dzięki temu jest jednym z najbogatszych krajów świata. Gwałtowny wzrost giełdowych notowań gazu wsparł tegoroczne przychody budżetowe Kataru. Kraj ten odnotował 12-krotny wzrost nadwyżki budżetowej do kwoty 12,8 mld dolarów w pierwszej połowie 2022 roku. W zeszłym roku wyeksportował 110 mld m sześc. gazu (po regazyfikacji). Dotychczas Europa była jednym z wielu rynków, dokąd dopływały gazowce z Kataru, gdyż na Stary Kontynent (z Wielką Brytanią włącznie) przypada zaledwie jedna siódma całego katarskiego eksportu. Głównymi klientami Kataru – 80 proc. eksportu - były kraje azjatyckie – Korea Południowa (15,6 mld m sześc. w 2021 roku), Indie (13,8 mld m sześc.), Chiny i Japonia (ponad 12,5 mld m sześc. każdy). Dla porównania Wielka Brytania i Włochy – najwięksi klienci europejscy w zeszłym roku sprowadzili z Kataru po około 6,5 mld m sześc. gazu. Gaz z Kataru przypływa również do Polski – w ubiegłym roku było to 2,4 mld m sześc., a Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo już w 2009 roku, gdy jeszcze gazoport w Świnoujściu był w budowie, podpisało pierwszy kontrakt na sprowadzenie LNG z koncernem Qatargas. Zgodnie z ustaleniami sprzed 5 lat w ramach umowy od początku 2018 do 2034 roku PGNiG może sprowadzać z Kataru po 2,7 mld m sześc. gazu rocznie.

Niemiecka ofensywa

Dotychczasowa współpraca gazowa Niemiec Katarczykami miała raczej symboliczny wymiar, w zeszłym roku dostarczyli zalewie 0,5 mld m sześc. błękitnego paliwa). Władze w Berlinie do czasu napaści Rosji na Ukrainę praktycznie nastawione były na współpracę z Rosją, uczestnicząc i wspierając budowę gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2 (z Zatoki Fińskiej przez Bałtyk do niemieckiego wybrzeża), które zwiększały uzależnienie państw unijnych od gazu rosyjskiego i polityki Kremla. Wybuch wojny wymusił na niemieckim rządzie zmianę podejścia i już w marcu minister gospodarki Robert Habeck pojechał na Bliski Wschód „w poszukiwaniu umów gazowych”. W najbliższych dniach kraje arabskie odwiedzi także kanclerz Olaf Scholz, a media donoszą o możliwym podpisaniu już konkretnych, wieloletnich umów miedzy firmami z Kataru i Niemiec (RWE i UNIPER).

Agnieszka Łakoma

(Reuters, Euractive)

Czytaj też: Czy kontrowersyjne pomysły Brukseli na kryzys wejdą w życie?

Powiązane tematy

Komentarze