Informacje

Zdjęcie ilustracyjne / autor: pixabay.com
Zdjęcie ilustracyjne / autor: pixabay.com

„Niemcy udają troskę o polskie niedźwiedzie. Swoje mają na pomnikach”

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 24 listopada 2022, 13:00

  • 3
  • Powiększ tekst

W najnowszej odsłonie ekoofensywy Niemcy udają troskę o polskie niedźwiedzie, rzekomo zagrożone przez prace leśne, choć sami wybili u siebie wszystkie misie - piszą Lasy Państwowe. LP podkreślają, że drewniane produkty z Polski stają się bezkonkurencyjne, więc na ratunek niemieckim producentom ruszył czarny PR.

Lasy Państwowe w oświadczeniu na swojej stronie zdementowały doniesienia niemieckich mediów o rzekomo masowej wycince lasów Podkarpacia i „rychłej zagładzie” mieszkających w nich niedźwiedzi.

Zazwyczaj leśnicy nie mają czasu prostować każdej nieprawdziwej informacji publikowanej w serwisach społecznościowych przez radykalne, niszowe grupy. Tym razem jednak te nieprawdy zacytowały poważne niemieckie media, dlatego warto wyjaśnić, jak wygląda rzeczywistość - podkreśliły LP.

Jak wskazała instytucja, nieprawdą jest, że na Podkarpaciu trwają masowe wycinki lasów, zwiększane dodatkowo z powodu wzrostu cen na rynku. LP wyjaśniły, że wielkość pozyskiwanego drewna w każdym nadleśnictwie określana jest ściśle raz na 10 lat w specjalnych planach opracowanych przez ekspertów i zatwierdzanych w ministerstwie, czyli w planach urządzenia lasu.

W planach tych nie bierze się pod uwagę wahań popytu i cen. Głównym kryterium jest zrównoważony rozwój i pozostawienie dużej części przyrastającego drzewostanu, tak aby powierzchnia lasów w Polsce cały czas się zwiększała. Leśnicy nie pozyskują więcej niż przewidują plany, niezależnie od sytuacji na rynku - podkreśliły LP.

Lasy Państwowe zaprzeczyły też doniesieniom, jakoby żyjącym na Podkarpaciu niedźwiedziom miało grozić wyginięcie.

W rzeczywistości ich populacja w Polsce rośnie - pół wieku temu ich liczbę szacowano na zaledwie 20 osobników, dzisiaj oficjalne dane mówią o 381 (GUS 2020). To prawie czterokrotnie więcej niż podają w artykule Niemcy. Warto tu przypomnieć, że w Bawarii, od niedźwiedzi biorącej swą nazwę, można spotkać tysiące tych zwierzaków, ale… wyłącznie na pomnikach, herbach i znaczkach pocztowych - czytamy w oświadczeniu LP.

Nieprawdą jest - jak wskazały LP - także to, że Polska miałaby przodować w wycince lasów w Europie.

Wystarczy spojrzeć na oficjalne dane, także niemieckie - w Niemczech pozyskuje się 80,4 mln metrów sześciennych, a w Polsce 39,7 mln metrów, przy czym Niemcy pozyskują 76,5 procent rocznego przyrostu, a Polacy tylko 65,7 procent - napisały LP.

Nieprawdą jest, jak twierdzą +anonimowi polscy ekolodzy+, których cytują Niemcy, że ogólna sytuacja polskich lasów jest +pesymistyczna+. Wszystkie dane statystyczne, opracowywane przez niezależnych naukowców, wskazują na nieustający wzrost powierzchni i poprawę stanu polskich lasów, w których wskaźniki bioróżnorodności utrzymują się na niezmiennym poziomie - podkreśliły Lasy Państwowe.

Instytucja dodała, że nieprawdą jest także to, że rośnie liczba demonstracji przeciwko pozyskiwaniu drewna w polskich lasach.

Protestują wciąż te same grupki radykałów, które często nie mają nic wspólnego z ekologią. Przykładem może być grupa nazywająca się Kolektywem Wilczyce, w której obozowisku znaleziono niedawno narkotyki w ilościach handlowych, kusze i broń. A wśród zatrzymanych byli obywatele kilku państw, w tym Niemcy - czytamy w oświadczeniu.

Prawdą jest zaś, że liczba młodych drzew sadzonych w Polsce rzeczywiście co roku sięga 500 milionów. To właśnie dzięki zrównoważonej gospodarce leśnej i wieloletniemu doświadczeniu polskich leśników – na co z uznaniem patrzą niemieccy eksperci od gospodarowania lasami – Polska jest coraz bardziej zielona - podkreśliły LP.

Lasy Państwowe w oświadczeniu zaprosiły niemieckich obywateli, którzy „we własnym kraju nie mają wielu ogólnodostępnych lasów, a część gatunków dzikich zwierząt mogą zobaczyć już tylko w zamkniętych hodowlach”, do odwiedzenia Podkarpacia.

PAP/RO

Powiązane tematy

Komentarze