Informacje

fot. Przemysław Wipler
fot. Przemysław Wipler

Przemysław Wipler o świadczeniach dla opiekunów dzieci niepełnosprawnych: "To co się działo w tej sprawie w Sejmie to licytacja nieodpowiedzialności"

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl, w 2019 roku otrzymał Nagrodę im. Władysława Grabskiego przyznawaną przez Narodowy Bank Polski najlepszym dziennikarzom ekonomicznym w kraju

  • Opublikowano: 9 kwietnia 2014, 09:19

    Aktualizacja: 9 kwietnia 2014, 13:27

  • 9
  • Powiększ tekst

W ubiegłym tygodniu miało miejsce głosowanie nad ustawą o przyznaniu świadczeń opiekunom dzieci niepełnosprawnych. Jedynym posłem, który zagłosował przeciw był Przemysław Wipler. Portal wGospodarce.pl pyta go o przyczyny tej decyzji.

Arkady Saulski: W ubiegłym tygodniu głosowana była ustawa na temat świadczeń dla rodziców dzieci niepełnosprawnych. 436 posłów było „za”, wstrzymało się dwóch, tylko Pan był „przeciw”. Czyżby wyszedł z Pana krwawy liberał? Skąd taka decyzja?

Przemysław Wipler: Jestem republikaninem i poważnie myślę o państwie polskim i polityce społecznej, a taką decyzję podjąłby każdy kto poważnie myśli o państwie. W taki sposób nie prowadzi się polityki społecznej. Głosowanie to miało charakter wyborczy i wynikało przede wszystkim z tego, że polska opinia publiczna, w tym osobiście również ja sam, z bardzo dużą wrażliwością i empatią zareagowała na dramat chorych dzieci leżących na podłogach korytarzy sejmowych. W sytuacji kampanii wyborczej to był jedyny powód dla którego rząd spełnił postulaty opiekunów i to spełnił je poza fundamentalną logiką jaka powinna kierować polityką społeczną tak biednego kraju jak Polska. Przyznana wysokość świadczenia, bardzo wysokiego jak na warunki polskie i w porównaniu z innymi świadczeniami społecznymi dla innych grup będących odbiorcami pomocy publicznej, nie jest różnicowana w żaden sposób w zależności od poziomu niepełnosprawności tych dzieci. Świadczenie to w tej samej kwocie trafi do opiekunów dzieci naprawdę bardzo chorych, wymagających nieustannej opieki jak i dzieci niepełnosprawnych mogących brać aktywny udział w wielu aspektach życia społecznego. Drugi problem jest przyznania świadczenia niezależnie od sytuacji majątkowej i dochodowej opiekunów. Otrzymają je zarówno te rodziny, w których opiekunowie dziecka łącznie osiągają wysokie dochody i mają poważny majątek jak i opiekunowie dla których będzie to jedyne źródło utrzymania. Ja sam znam rodziny zamożne i wręcz bardzo zamożne, które mając niepełnosprawne dzieci i wysokie dochody, będą otrzymywać świadczenie..

Ale pojawia się też kwestia rynku pracy.

Tak – to dla mnie był argument przeważający. Opiekunów którzy uzyskają to świadczenie faktycznie wykluczono z rynku pracy. Zabroniono im bowiem możliwości jakiegokolwiek innego zarobkowania. Takie działania to trwałe uzależnienie ich od pomocy państwa, opieki społecznej. A państwo Polskie jest kapryśne i bez logiki prowadzi politykę społeczną i może to się na nich fatalnie odbić. Raz daje, raz zabiera, bo takie historie miały miejsce wielokrotnie. Przecież właśnie to spotkało opiekunów dorosłych niepełnosprawnych, którym rząd zabrał analogiczne świadczenia, zresztą zdaniem Trybunału konstytucyjnego całkowicie bezprawnie. Uchwalając tą ustawę z jednej strony spełniono część żądań protestujących, z drugiej strony uczyniono to bez jakiejkolwiek dbałości o spójność polskiego systemu opieki społecznej.

A więc twierdzi Pan, że świadczenie przyznano tylko dlatego, iż mamy sytuację wyborczą? W innym wypadku starano by się wyrzucić rodziców z Sejmu?

Oczywiście! To przecież wydarzyło się w sytuacji protestu przeciw temu, by to rodzice a nie urzędnicy decydowali o posyłaniu sześciolatków do szkoły. Rodzice dzieci niepełnosprawnych odnieśli wielki sukces, ponieważ wiedzieli, że trzeba działać w okresie wyborczym i w świetle kamer telewizyjnych. Tego mogłyby się uczyć inne grupy, których słuszne postulaty były odrzucane i pewnie zresztą to zrobią. Gdyby rodzice sześciolatków zamiast  zbierać milion podpisów pod wnioskiem o referendum zdecydowali się z maluchami leżeć na korytarzach sejmowych w okresie wyborczym, to parlamentarzyści Po i PSL na pewno zachowaliby się inaczej. Jak się okazuje, władza boi się kamer, ale tylko w okresie kampanii wyborczej. Zresztą – opiekunów dorosłych niepełnosprawnych w tym samym czasie rząd potraktował z buta. Ten rząd tylko w tak skrajnym przypadku i ważnym okresie politycznym realizuje swoje własne obietnice wyborcze decyzje wobec określonych grup obywateli.

No, ale z tego wynika, że od państwa polskiego można cokolwiek „wyrwać” tylko w warunkach kampanii. To trochę takie granie na stan wyjątkowy, bo zwróćmy uwagę, że cała opozycja poparła ten projekt – nikt nie wstrzymał się od głosu, nie wskazał na potrzebę reform. Rodzice przyszli, kamery włączono, to władza dała a opozycja poparła. Czyli też jest zainteresowana tylko takimi jednostkowymi „strzałami” legislacyjnymi, gaszeniem pożaru zamiast reformą i budową systemu.

To co się działo w tej sprawie Sejmie to licytacja nieodpowiedzialności. Nie jestem w stanie nazwać inaczej pomysłów poszczególnych partii opozycyjnych, takich jak na przykład wnioski o powiązanie świadczenia ze średnim wynagrodzeniem. To nie jest i nigdy nie będzie mechanizm indeksacji właściwy dla pomocy socjalnej. Zresztą najdalej idący postulat mówił o wypłacie środków wysokości połowy średniej krajowej. To był najdalej idący postulat i naprawdę duże pieniądze jak na warunki państwa polskiego – państwa, które pomimo grabieży 150 mld. złotych naszych oszczędności emerytalnych w OFE ma w tym roku cały czas aż 48 mld. złotych deficytu budżetowego. I pamiętajmy skąd zabrano pieniądze na spełnienie postulatu protestujących – z remontów dróg, które to remonty i tak są potrzebne. Wiem, że w budżecie są o wiele mniej racjonalne wydatki, niż pomoc dla opiekunów niepełnosprawnych dzieci, ale to jest argument za tym by racjonalizować finanse i obcinać te wydatki, a nie kreować długofalowe zobowiązania, na których sfinansowanie nie wiadomo skąd wziąć pieniądze w kolejnych latach. Problemem polskich finansów jest to, że pieniądze są marnotrawione i nie trafiają tam gdzie powinny, czyli naprawdę potrzebujących. Mamy więc absolutnie urągające zdrowemu rozsądkowi rozdawnictwo pieniędzy publicznych, takie jak legendarne już dofinansowanie przez polskich podatników koncertu Madonny na stadionie narodowym siedmioma milionami złotych, z drugiej strony absolutny brak spójności w zasadach uznawani kto kiedy i dlaczego powinien otrzymywać środki na życie od polskich podatników. Mamy ogromną ilość ludzi naprawdę biednych a nie kwalifikujących się do jakąkolwiek pomoc państwa, z drugiej strony olbrzymie przywileje dla ludzi, którzy spokojnie dadzą sobie bez nich rady. Takie państwo musi zbankrutować.

Rozmawiał Arkady Saulski

 

 

 

 

---------------------------------------------------------------------------------

---------------------------------------------------------------------------------

Do nabycia wSklepiku.pl:"Udział osób niepełnosprawnych w życiu społecznym"


Udział osób niepełnosprawnych w życiu społecznym

Powiązane tematy

Komentarze