TYLKO U NAS
Wrze naftowo-finansowa wojna Węgier i Ukrainy
Rząd Węgier domaga się przywrócenia tranzytu rosyjskiej ropy przez Ukrainę, w zamian za wycofanie weta wobec gigantycznej unijnej pożyczki dla tego kraju. Władze w Kijowie mówią o szantażu i z niecierpliwością czekają na miliardowe przelewy z Brukseli, bo możliwości finansowe są na wyczerpaniu.
Choć w rozwiązanie sporu o naprawę ropociągu „Przyjaźń” zaangażowała się Komisja Europejska, to nie osiągnęła sukcesu. Rosyjska ropa (tranzytem przez Ukrainę) na Węgry nie płynie, a dziś szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto potrzymał weto wobec decyzji UE o przyznaniu 90 mld euro pożyczki dla Kijowa. I to zaledwie na trzy dni przed zaplanowanym na koniec tygodnia szczytem przywódców UE.
Viktor Orban utwardza stanowisko
Sytuacja na linii Budapeszt – Kijów coraz bardziej zaognia się, bo z jednej strony wojna w Zatoce Perskiej winduje ceny ropy naftowej, partia premiera Viktora Orbana walczy o zwycięstwo w kwietniowych wyborach, a z drugiej - władze ukraińskie z wielką niechęcią odnoszą się do eksportu rosyjskich surowców do Europy a szczególnie na Węgry i Słowację i już wcześniej nie zgodziły się (pod koniec 2024 r.) na przedłużenie umowy z Moskwą w sprawie tranzytu gazu. W wywiadzie dla prasowym prezydent Wołodymyr Zełenski nazwał szantażem naciski władz unijnych na wznowienie dostaw rurociągiem „Przyjaźń”. „Mówię otwarcie: jestem przeciw. Ale jeśli postawią mi warunek, że Ukraina nie otrzyma broni, to, przepraszam, jestem w tej sprawie bezsilny. Powiedziałem naszym przyjaciołom w Europie, że to się nazywa szantaż” – stwierdził, cytowany m.in. przez BBC.
Zaledwie kilka dni temu nawet zagroził, że przekaże ukraińskim żołnierzom adres premiera Viktora Orbana, by „po swojemu” z nim porozmawiali, co wywołało wiele negatywnych komentarzy nie tylko na Węgrzech. Skrytykował to nawet lider węgierskiej opozycji Péter Magyar, który ma szanse przejąć władzę, jeśli wybory 12 kwietnia przegra Fidesz.
Kijów pod finansową presją
Jednak czas gra na niekorzyść Kijowa, bo pilnie potrzebuje unijnych funduszy. Chodzi bowiem o łączną kwotę 90 mld euro, która ma trafiać na Ukrainę w transzach w tym i przyszłym roku. (To wspólnotowy dług, który zgodziły się spłacić 24 z 27 państw członkowskich UE). Według informacji resortu finansów, o których informują ukraińskie media, kraj ten otrzymał już ponad 5 mld dolarów tym roku z kilku krajów i instytucji. Wśród nich jest Japonia i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jednak nawet Bank Światowy wstrzymał wypłatę kilku miliardów dolarów. Dlatego pożyczka z Unii, zwłaszcza po odcięciu wsparcia finansowego przez Waszyngton, ma kluczowe znaczenie dla władz ukraińskich.
„Wsparcie ze strony partnerów międzynarodowych pozostaje ważnym elementem odporności finansowej Ukrainy w roku 2026” – napisało Ministerstwo Finansów Ukrainy w oświadczeniu dla portalu Kyiv Independent.
Przypomnijmy, że pożyczka dla Kijowa wzbudza od początku wiele kontrowersji, bo oznacza wzrost wspólnotowego zadłużenia i formalnie Ukraińcy mają ją spłacić po zawarciu rozejmu z Rosja i po tym jak Moskwa wypłaci reparacje. Co jest praktycznie niemożliwe.
Agnieszka Łakoma
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Auchan tak wychodzi z Polski, że… zostaje
„Moja woda” po nowemu. Dofinansują łapanie deszczówki
Polski „Paragraf 22” w nowych przepisach dla spółdzielni mieszkaniowych
»»SAFE 0% zamiast unijnej pętli – kredytowa pułapka rządu Tuska – oglądaj „Raport Extra” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.