Podatkowa prowizorka warta 5 miliardów – rząd strzela sobie w kolano e-papierosami
Ministerstwo Finansów wpadło w legislacyjną pułapkę, którą w dużej mierze samo na siebie zastawiło. Zamiast wprowadzić gotową, kompleksową reformę rynku e-papierosów, urzędnicy forsują dziurawe przepisy przejściowe. Ich przydatność upłynie po niespełna czterech miesiącach, a w międzyczasie budżet państwa może stracić nawet 5 miliardów złotych. Opozycja nie ma wątpliwości: tak nielogiczne działanie administracji to woda na młyn dla lobbystów, a sprawie powinny przyjrzeć się służby specjalne.
Na biurkach urzędników toczy się obecnie kuriozalna rywalizacja dwóch aktów prawnych, które w teorii mają regulować ten sam rynek, ale w praktyce całkowicie się wykluczają. Podczas gdy branża czeka na zapowiadaną, potężną reformę systemową (projekt UD 363), resort niespodziewanie rzucił wszystkie siły na przepchnięcie przez parlament małej, wyrywkowej nowelizacji ukrytej pod symbolem UD 308.
Prawo z krótką datą ważności
Sytuacja, w której aparat państwowy i parlamentarzyści tracą czas na procedowanie przepisów na chwilę, budzi ogromne kontrowersje. Docelowa, duża ustawa ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku. Jeśli forsowana obecnie mała nowelizacja wejdzie w życie jesienią tego roku, jej żywot potrwa zaledwie około 100.
Dla przedsiębiorców ten krótki epizod oznacza absolutny paraliż logistyczny. Biznes zostanie zmuszony do wdrożenia nowych systemów informatycznych, przemodelowania księgowości i sprowadzenia zupełnie nowych banderol dla zaledwie jednej, wąskiej kategorii produktów. Cały ten gigantyczny wysiłek i poniesione koszty pójdą na marne po upływie kilkunastu tygodni, kiedy duża nowelizacja wywróci system do góry nogami, zmieniając stawki i definicje wkładów. Eksperci łapią się za głowy, wskazując, że proces szkoleń dla samej Krajowej Administracji Skarbowej zajmie więcej czasu, niż wyniesie okres obowiązywania nowego prawa.
Zrób to sam i nie płać akcyzy
Kolejnym powodem, dla którego upór resortu finansów przy małej ustawie budzi zdumienie, jest jej rażąca nieszczelność. Wąski projekt UD 308 nakłada 40-złotową akcyzę wyłącznie na technologię indukcyjną, która stanowi zaledwie ułamek rynkowego tortu. Reszta branży może spać spokojnie. Co więcej, ustawa pozostawia otwartą furtkę do prostej i w pełni legalnej optymalizacji podatkowej.
Mechanizm ten został dosłownie rozebrany na części pierwsze podczas niedawnej konferencji prasowej Prawa i Sprawiedliwości. Anna Krupka, prezentując dziennikarzom fizyczny element e-papierosa, udowodniła, jak łatwo będzie można ominąć nowe przepisy. Jeśli producent sprzeda urządzenie w całości, fiskus upomni się o 40 złotych. Wystarczy jednak, że zaoferuje ten sam sprzęt w oddzielnych elementach do samodzielnego montażu przez klienta, a obowiązek podatkowy magicznie znika.
Brak wdrożenia szczelnych, docelowych przepisów i utrzymywanie takiej rynkowej patologii to potężny cios dla państwowej kasy. Z wyliczeń przytaczanych przez polityków opozycji wynika, że zaniechanie prac nad dużą reformą na rzecz procedowania dziurawej nowelizacji może kosztować Skarb Państwa niewiarygodną wręcz kwotę od 3 do 5 miliardów złotych. Wszystko to w momencie, kiedy administracja państwowa otwarcie przyznaje, że brakuje pieniędzy choćby na służbę zdrowia.
Walkower dla wybranej technologii
Brak racjonalnych przesłanek fiskalnych i organizacyjnych do wprowadzania ustawy na 100 dni każe postawić pytanie o to, komu faktycznie służy ten legislacyjny chaos. Głos w tej sprawie zabrał poseł Patryk Wicher (PiS), wskazując, że wybiórcze uderzenie w indukcję to nic innego jak oddanie rynku walkowerem firmom, które w swoich produktach opierają się na rozwiązaniach już teraz omijających przepisy akcyzowe – na przykład na grzałkach ceramicznych. A to potężny kawał rynku, przez który przepływają – często w sposób niejasny, w tzw. szarej strefie – ogromne pieniądze. Jest zatem o co walczyć.
Polityk wprost zasugerował, że mamy do czynienia z zakamuflowanym lobbingiem, który zagwarantuje części asortymentu rynkową dominację i wielomiesięczną przewagę cenową. Wobec tak rażących anomalii w procesie tworzenia prawa, przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości zaapelowali o natychmiastową interwencję służb specjalnych. To one miałyby roztoczyć parasol nadzorczy nad resortem finansów i sprawdzić, dlaczego państwo uparcie forsuje przepisy, które szkodzą budżetowi, uderzają w konkurencję i zdezaktualizują się w ciągu zaledwie jednego kwartału.
Zespół wGospodarce.pl
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.