Bundeswehra zamiast NATO?
Umowa podpisana 17 czerwca przez Donalda Tuska z Niemcami miała być symbolem „nowego otwarcia”. Po analizie jej zapisów pojawiają się jednak poważne wątpliwości, czy rzeczywiście mamy do czynienia z partnerstwem, czy raczej z nowym dokumentem, w którym polskie interesy zostały potraktowane drugorzędnie. Ruch Narodowy alarmuje: „17 czerwca 2026 roku rząd Tuska podpisał w Warszawie umowę o współpracy obronnej z Niemcami. Minęło półtora miesiąca. Na stronach polskiego rządu i MON tekstu umowy nadal nie ma. Polacy dowiedzieli się, co podpisał ich rząd, z niemieckiego dziennika urzędowego. Zobaczmy, co tam stoi.”
Wątpliwości budzi fakt, że dokument obficie posługuje się hasłami o współpracy, NATO i europejskim bezpieczeństwie, ale już konkretne zapisy skupiają się przede wszystkim na rozwiązaniach korzystnych dla strony niemieckiej. Umowa nie dotyczy szeroko rozumianego wzmacniania polskich zdolności, ale przede wszystkim projektów związanych z Niemcami.
Dokument pełen jest deklaracji o partnerstwie. Problem w tym, że gdy przechodzi się do konkretnych zapisów, trudno oprzeć się wrażeniu, iż to właśnie niemieckie priorytety stają się osią tej współpracy
- pisze na platformie X Sebastian Meitz w swojej analizie polsko-niemieckiej umowy.
Art. 3. Ust. 6 . Zaplecze logistyczne dla niemieckiej Bundeswehry
Polska ma rozwijać infrastrukturę na swoim terytorium, która ma wspierać działania niemieckiej Bundeswehry.
Umawiające się Strony podkreślają znaczenie rozwoju infrastruktury wsparcia logistycznego na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, która może służyć jako baza zaopatrzeniowa dla kontyngentu niemieckich wojsk lądowych stacjonującego na Litwie, a także dla innych państw członkowskich NATO w ramach wspólnej logistyki sojuszniczej - czytamy w umowie.
Sebastian Meitz wskazuje na ust. 6 tego artykułu jako jeden z najważniejszych zapisów dokumentu. Jak podkreśla:
Kluczową i w zasadzie jedyną naprawdę konkretną deklaracją jest rozwój infrastruktury logistycznej na terytorium Polski mający służyć jako zaplecze dla niemieckiej brygady formowanej na Litwie.
Niemieckie wojsko na terytorium Polski? Czy tym razem sprawdzi się zasada „do trzech razy sztuka”? W obliczu stopniowego ograniczania zaangażowania USA w Europie oraz zmian w globalnym układzie wpływów, trudno ignorować pytania o konsekwencje rosnącej obecności Niemiec w Polsce. Za rządów Donalda Tuska faktem stały się siły dążące do ograniczania rozwoju niektórych inwestycji, przejmowania polskich przedsiębiorstw przez niemiecki kapitał oraz nierównego podziału korzyści gospodarczych.
Art. 6 – „Uzbrojenie, zdolności obronne i współpraca w obszarze cyberprzestrzeni”
Jest też rozdział o przemyśle zbrojeniowym. „Wspólne” zakupy, produkcja, transfer technologii? Za czasów Donalda Tuska nie powstała ani jedna dodatkowa fabryka w Polsce.
Tutaj robi się naprawdę ciekawie.Jest dużo mowy o wspólnych zakupach, wspólnych projektach technologicznych, wspólnej produkcji, transferze technologii, wspólnych łańcuchach dostaw oraz budowie regionalnego centrum bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej. Oczywiście trudno oprzeć się wrażeniu, że to Niemcy miałyby odgrywać w tym układzie rolę wiodącą. Trudno mówić o pełnym partnerstwie przy tak dużej asymetrii potencjałów. Co więcej, dokument nie zawiera ani jednego mechanizmu gwarantującego równowagę korzyści dla obu stron. Nie ma mowy o minimalnym udziale polskiego przemysłu, gwarancjach transferu technologii czy lokalizacji produkcji w Polsce.
Art. 10 „Koszty”
Art. 10 podaje regulacje finansowe umowy. Każda ze stron ma ponosić koszty własnych zobowiązań. Pamiętacie Państwo art. 3 i rozwój infrastruktury logistycznej w Polsce dla niemieckiego kontyngentu na Litwie?
O ile nie uzgodniono inaczej za obopólną zgodą, każda ze Stron ponosi we własnym zakresie koszty powstałe w związku z realizacją niniejszej umowy - czytamy w umowie.
Art. 4 – interoperacyjność, szkolenia i ćwiczenia
W tym przypadku Meitz odnosi się m.in. do ust. 9 dotyczącego European Space Component Command.
Jak pisze:
Nie jest to wspólne polsko-niemieckie dowództwo. Jest to struktura funkcjonująca bezpośrednio w Bundeswehrze.
Według autora oznacza to, że Polska nie tworzy wspólnej struktury od podstaw, lecz uzyskuje możliwość udziału w istniejącym niemieckim systemie.
Meitz zwraca również uwagę na ust. 12 dotyczący współpracy organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wojskowe, w tym żandarmerii wojskowej obu państw.
Umowa korzystna dla Niemiec?
Szczególnie niepokojące jest to, że zamiast wzmacniać przede wszystkim własne zdolności i strategiczne relacje z USA, rząd Donalda Tuska zdaje się coraz mocniej wpisywać Polskę w niemiecką wizję europejskiej polityki bezpieczeństwa.
Współpraca z sojusznikami jest potrzebna. Polska powinna jednak zawierać umowy, które jasno chronią jej interes narodowy – a nie takie, w których najwięcej konkretów dotyczy zobowiązań po naszej stronie.
Najważniejsze pytanie brzmi: czy ta umowa wzmacnia pozycję Polski, czy jedynie zwiększa nasze zobowiązania wobec niemieckiego partnera?
KOMENTARZE
Kolejna odsłona wypychania USA z Europy na korzyść Niemiec
- napisał na platformie X Arkadiusz Mularczyk
Niemcy zbudują w Polsce infrastrukturę Bundeswehry❗TUSK TO ZATAIŁ❗17 czerwca 2026 roku rząd Tuska podpisał w Warszawie umowę o współpracy obronnej z Niemcami. Minęło półtora miesiąca. Na stronach polskiego rządu i MON tekstu umowy nadal nie ma. Polacy dowiedzieli się, co podpisał ich rząd, z niemieckiego dziennika urzędowego. Zobaczmy, co tam stoi. Tak ważny dokument powinien być poprzedzony debatą parlamentarną. Tymczasem rząd nawet nie chce jej opublikować po podpisaniu!
x, jb
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.