Informacje

Fatalny upadek Komisji Nadzoru Finansowego – na żywo w Sejmie

Wojciech Surmacz

Wojciech Surmacz

Redaktor naczelny wGospodarce.pl i Gazety Bankowej

  • Opublikowano: 20 lutego 2015, 06:33

    Aktualizacja: 20 lutego 2015, 23:28

  • 15
  • Powiększ tekst

Żenujący występ aktorów ze spalonego teatru, zamiast poważnej i merytorycznej debaty. Tylko tak można podsumować wczorajsze posiedzenie sejmowej Komisji Finansów Publicznych, poświęcone w całości SKOK-om. Podczas obrad, na oczach całej Polski okazało się, że nadzór finansowy to nic więcej, jak brutalna, polityczna ustawka

„Informacja na temat sytuacji spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, ze szczególnym uwzględnieniem gwarancji bezpieczeństwa środków gromadzonych przez ich członków” – tak brzmiał oficjalny tytuł wystąpienia przedstawionego przez przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Andrzeja Jakubiaka przed sejmową Komisją Finansów Publicznych.

Kilka godzin po zakończeniu tego żenującego spektaklu, zamieściliśmy w naszym serwisie krótką relację z tego wydarzenia: W SEJMIE: KNF chce pomóc SKOK-om

Celowo sformatowaliśmy tę informację na modłę mediów głównego nurtu, których dziennikarze albo nie rozumieją prawdziwych celów działania nadzoru finansowego w Polsce, albo po prostu nie chcę się narażać instytucji, która jeśli tylko się „wychylą”, może z nimi zrobić wszystko...

Z takich wydarzeń, jak posiedzenie sejmowej Komisji Finansów Publicznych z udziałem szefa KNF, do opinii publicznej notorycznie trafiają właśnie takie bezpłciowe relacje, które wypaczają pojęcie przeciętnego Kowalskiego o tym, co się dzieje naprawdę w Polsce.

Drodzy Państwo, na wczorajszej Komisji Finansów Publicznych nie było konstruktywnej debaty na temat kondycji systemu Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych w Polsce. To była brutalna, polityczna ustawka polityków Platformy Obywatelskiej z szefem KNF Andrzejem Jakubiakiem i jego kumplami w roli głównej.

Czego się wczoraj dowiedzieliśmy o kondycji SKOK-ów od szefa Komisji Nadzoru Finansowego? Wszystkiego, tylko nie tego, jak organ, który rzekomo prowadzi „program naprawczy” w sektorze spółdzielczym zamierza zapewnić bezpieczeństwo środków gromadzonych przez członków.

Andrzej Jakubiak przez blisko godzinę referował tak naprawdę raport SKOK-ach, który po pierwsze wisi na stronie internetowej KNF od kilku miesięcy. Po drugie zaś, nie dalej jak miesiąc temu szef KNF te „druzgocące” dane już raz odczytał polskim parlamentarzystom. Zrobił to drugi raz być może dlatego, że poprzednio w jego wystąpieniu emocje wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem.

Tym razem na plus Andrzejowi Jakubiakowi trzeba zaliczyć fakt, że udało mu się powściągnąć emocje, wyciągając wnioski ze skandalicznego zachowania na grudniowym posiedzeniu sejmowej komisji...

Więcej na ten temat, czytaj tutaj: Finansowa farsa w Sejmie. Zamiast rzeczowej debaty o SKOK, gomułkowski monodram szefa KNF

Andrzej Jakubiak opowiadał więc o fatalnej sytuacji całego systemu SKOK, o kryminalnych inklinacjach działalności SKOK Wołomin (o czym zresztą Kasa Krajowa SKOK poinformowała KNF, jako pierwsza) i wreszcie o „szczerej” chęci pomocy wszystkim kasom oszczędnościowym w Polsce. Pod koniec swojego wystąpienia przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego w sposób wręcz teatralny zatroskał się na losem spółdzielczego sektora finansowego w Polsce.

- Przepraszam za to długie wystąpienie. Starałem się. Ale znowu mi nie wyszło – ironizował Andrzej Jakubiak, kończąc przemowę.

Czemu służyło niezwykle teatralne wystąpienie prezesa Jakubiaka w Sejmie? Jak zwykle temu, czemu wszystkie inne jego wcześniejsze wystąpienia. Autopromocji, sekowaniu sektora SKOK i personalnym atakom na osoby, które są kojarzone z polskim ruchem spółdzielczym.

Wystąpienia człowieka odpowiedzialnego za bezpieczeństwo polskich finansów coraz bardziej przypominają cyrk Monty Pythona. Bo tylko brytyjska supergrupa mogłaby wymyślić sytuację, w której wysocy urzędnicy państwowi, uwikłani w różnego rodzaju afery deliberują o kondycji polskich finansów wraz z Katarzyną Skowrońską, posłanką partii rządzącej, która tak się składa, że jest jednocześnie szefową komisji finansów publicznych i prezesem komercyjnego banku, i z tytułu pełnienia obu funkcji pobiera równolegle dwie pensje.

To właśnie pod nadzorem podległej tej osobie komisji toczą się spory decydujące o kształcie rynku finansowego. Sytuacja nie do wyobrażenia w żadnym innym, cywilizowanym kraju. To właśnie ta komisja decyduje o sektorze spółdzielczym, który wszędzie na świecie jest coraz większą konkurencją i jedyną, zdrową alterantywą dla coraz bardziej zepsutego systemu bankowego. Prawda, że dla każdego logicznie myślącego człowieka mamy tu do czynienia z ewidentnym konfliktem interesów?

Kiedy posłowie Prawa i Sprawiedliwości zwracali uwagę na wsparcie udzielane sektorowi spółdzielczemu w Kanadzie, USA czy w Wielkiej Brytanii, Krystyna Skowrońska – mająca jakoby pełnić funkcję obiektywnego obserwatora – korzystając ze swoich uprawnień wspierała szefa KNF ucinając merytoryczną dyskusję.

Wspierany na zachodzie sektor finansów spółdzielczych w Polsce się niszczy. Dlaczego? Dlatego, że naszym krajem rządzi świetnie zorganizowane bankowe lobby. Nie kryje tego zresztą sam przewodniczący Jakubiak, który otwarcie mówi o tym, że w 2015 roku zaprosi komercyjne banki do restrukturyzacji kolejnych SKOK-ów. Dotychczas wszystkie próby restrukturyzacji w wydaniu KNF kończyły się upadkiem bądź wyprzedażą polskiego kapitału.

Efekty kolejnych postępowań można przewidzieć, patrząc choćby na dokonania KNF w przypadku SKOK-u Wołomin. Mimo poważnych zastrzeżeń zgłaszanych w 2012 roku przez Kasę Krajową, Komisja Nadzoru Finansowego przez 2 lata nie podjęła w tej sprawie właściwych kroków, które mogłyby ochronić ludzi oszczędzających w wołomińskiej kasie. Dziś skazani są oni na łaskę Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. W najgorszej sytuacji są ci, których depozyty przekraczały objętą gwarancjami wartość 100 tys. euro. Oni mogą podziękować KNF za opieszałość i kompletną dezinformację.

Farsą było w tym kontekście wystąpienie posłów PO – Joanny Muchy, Jerzego Fedorowicza i Marcina Święcickiego, którzy po wystąpieniu Andrzeja Jakubiaka zabrali głos „w obronie poszkodowanych członków SKOK Wołomin”.

Najzabawniejszy był występ Fedorowicza, który jako zawodowy aktor, dał ludziom obecnym na sali obrad próbkę swoich umiejętności. Ale trzeba przyznać, że kiepsko grał (widać za długo w polityce). Najpierw bowiem stwierdził, że stracił pieniądze w SKOK-u lecz musiał się z tego szybko wycofać, bo nie potrafił powiedzieć w którym. Potem zaś aktor Fedorowicz podziękował Andrzejowi Jakubiakowi za rzeczowe wystąpienie stwierdzając, że wiele dzięki niemu zrozumiał. Sęk w tym, że aktor Fedorowicz zagościł na sali obrad sejmowej Komisji Finansów Publicznych w momencie gdy szef KNF już właściwie kończył swoje wystąpienie.

Fedorowiczowi starał się nie ustępować poseł PO Marcin Święcicki, były członek i sekretarz Komitetu Centralnego PZPR. W trosce o losy członków SKOK Wołomin, których depozyty przekraczały kwotę 100 tys. euro, Święcicki pytał retorycznie szefa KNF gdzie ci ludzie powinni szukać swoich pieniędzy. Święcicki podkreślał, że to nie frankowicze tylko ludzie mądrzy, którzy przez całe życie odkładali pieniądze na mieszkanie i nagle te pieniądze stracili. „Zapomniał” dodać, że te pieniądze „wyparowały” w wyniku działalności zorganizowanej grupy przestępczej, założonej przez byłych agentów Wojskowych Służb Informacyjnych. A gdy tylko Święcicki zakończył swoją karkołomną przemowę, rzucił bezceremonialnie przez stół do swojej koleżanki partyjnej, siedzącej naprzeciwko:

- To, co będziemy robić komisję śledczą w tej sprawie? Piechocińskiego trzeba podkręcić...

W takich okolicznościach wystąpienie Rafał Matusiaka, prezesa Kasy Krajowej SKOK nie miało sensu i było z góry skazane na porażkę. Matusiak jednak przemówił, choć czasu miał bardzo mało, tłumacząc w co tak naprawdę gra KNF.

Więcej na ten temat, czytaj tutaj: O kondycji SKOK oraz działaniach KNF mówi prezes Krajowej SKOK Rafał Matusiak

Reasumując, szef KNF występując przed sejmową komisją finansów wczuł się w rolę oskarżyciela, nie zaś urzędnika państwowego, którego obowiązkiem jest rzetelne i sumienne zdanie relacji z działań zarządzanej przez siebie instytucji. Pełne ciężkich, choć mało romantycznych, westchnień przemówienie zalała fala zarzutów wobec zarządzających spółdzielczymi kasami.

Dlatego apeluję do dziennikarzy ekonomicznych o odarcie wystąpienia przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego z epitetów i obiektywne spojrzenie na kwestie merytoryczne. A tych w wystąpieniu Jakubiaka było niewiele, i przedstawiane były skrajnie subiektywnie – bez porównania z sektorem bankowym, bez uwzględnienia kolejnych zmian przepisów, do jakich musiały dostosować się w błyskawicznym tempie SKOK-i.

Na sejmowej komisji nikt ani słowem nie wspomniał o tym, że na wniosek ponad 20 tysięcy ludzi – członków i sympatyków spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, prezes Stowarzyszenia Krzewienia Edukacji Finansowej złożył w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów apel o równość na rynku finansowym, prosząc o spotkanie przedstawicieli SKOK z premier Ewą Kopacz nadzorującą działalność KNF.

Więcej na ten temat, czytaj tutaj: 20 tysięcy podpisów pod apelem o równość na rynku finansowym

Nikt nie ma wątpliwości, że posłom i urzędnikom Platformy Obywatelskiej los polskich spółdzielców i ich bezpieczeństwo, delikatnie rzecz ujmując - nie leży na sercu.

Przewodniczący Jakubiak, zanim wystąpił przed Komisją Finansów Publicznych, udzielił wywiadu Polskiej Agencji Prasowej, gdzie z bólem serca opowiadał o tym, że będzie musiał w 2015 roku kolejne SKOK-i oddać w ręce banków. Z pewnością tak się właśnie stanie, bo Komisja Nadzoru Finansowego możliwości ma nieograniczone. Wyobraźnię, jak widać, również. Szkoda tylko, że mafię widzi nie po tej stronie, po której dostrzega ją cała reszta.

Więcej na ten temat, czytaj tutaj: AFERA FRANKOWA: Koledzy się pilnują, nadzór bankowy to fikcja

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze