
Polski rynek sprzętu AGD zalany tandetą
Rynek sprzętu AGD zalany jest tandetą, która może być niebezpieczna dla używających i kupujących. Według UOKiK spora część sprzętu dostępnego na rynku może zagrażać zdrowiu, a w skrajnych przypadkach nawet życiu.
"Dziennik Gazeta Prawna" opisał rejestr zawierający wyroby niezgodne z ich zasadniczymi wymaganiami. Jego zawartość z dnia na dzień jest coraz większa. Od początku roku UOKiK dopisał do niego 107 przykładów takich urządzeń. Łącznie jest na nim niemal półtora tysiąca produktów.
UOKiK radzi uważać na blendery, tostownice, czajniki czy żelazka. Słowem - o niemal każdy sprzęt AGD. Od wielu z urządzeń odpadają ostrza, inne - jak mikrofalówki - mogą nawet wybuchać. Wszystko z powodu ceny - producenci tną koszty, byle tylko utrzymać się na rynku. Skutkiem tego są właśnie takie błędy techniczne, które z kolei powodują wiele nieprzyjemności dla użytkowników sprzętu.
W opakowaniach ze sprzętem nie ma też polskich instrukcji obsługi. Najwięcej zastrzeżeń UOKiK i użytkownicy mają do produktów sprzedawanych w hipermarketach, które często mają bardzo atrakcyjne ceny.
To chłam niewiadomego pochodzenia, który szkodzi konsumentom, a z drugiej strony podważa zaufanie do renomowanych wyrobów
- mówi "DGP" Wojciech Konecki ze Stowarzyszenia Producentów Sprzętu AGD.
Eksperci są jednak nastawieni umiarkowanie optymistycznie. Zwłaszcza chińskie firmy mają bowiem wycofywać się do swojego kraju, a co za tym idzie - osłabić nieco falę, która zalewa polski rynek sprzętu.
Więcej w "Dzienniku Gazecie Prawnej"
lw, DGP