Informacje

autor: PAP/EPA/MIKHAEL KLIMENTYEV / SPUTNIK / KREMLIN POOL
autor: PAP/EPA/MIKHAEL KLIMENTYEV / SPUTNIK / KREMLIN POOL

Putin jak mały chłopiec. Bawi się kapiszonami

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 2 stycznia 2020
  • 10:28
  • 2
  • Tagi: polityka Putin Rosja
  • Powiększ tekst

Niezależnie od tego, jakie są cele rosyjskiej gry, ona została w jakiś sposób zdemontowana i zdetonowana - ocenił w czwartek w TVP1 wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. Wskazał, że reakcja Polski i oświadczenie premiera Mateusza Morawieckiego spowodowały reakcję ambasadorów.

Proszony o komentarz do sprawy wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina o genezie II wojny światowej Fogiel ocenił, że „jest to zmasowane działanie ze strony Rosji, bo nie tylko Władimir Putin, ale też inni wysocy przedstawiciele rosyjskich władz w ten sposób się wypowiadali”.

To na pewno nie jest przypadek, że te słowa padły w czasie jednej z najbardziej oglądanych, transmitowanych konferencji Władimira Putina - dodał.

Według niego, te działania mogą nakierowane zarówno na użytek wewnętrznej polityki rosyjskiej, jak i na cel międzynarodowy związany z podważaniem wizerunku Polski i sugerowaniem antysemityzmu. Zaznaczył, że nieprzypadkowo są to tematy, które „bardzo uaktywniają wpływowe środowiska” u naszego najważniejszego sojusznika w zakresie obronności.

Mam nadzieję, że niezależnie od tego, jakie są cele tej rosyjskiej gry, że ona została w jakiś sposób zdemontowana i zdetonowana - powiedział Fogiel dodając, że „silna reakcja Polski i bardzo dobre, przetłumaczone na kilkanaście języków” oświadczenie premiera Mateusza Morawieckiego spowodowało reakcję m.in. ambasadorów USA, Niemiec i Francji.

Fogiel był także pytany o brak reakcji Komisji Europejskiej w tej sprawie.

To można rozumieć dwojako. Jeśli chodzi o negatywny wydźwięk, to oczywiście to jeden z najważniejszych urzędów Unii Europejskiej i dobrze by było, żeby zabrał głos. Rozumiem, że problem jest taki, że w ramach biurokracji unijnej Władimir Putin ma wielu przyjaciół, dość przypomnieć przypadek byłego kanclerza (Niemiec, Gerharda) Schroedera, który zaczął pracować dla Gazpromu, czy wysokich urzędników unijnych, również związanych później z rosyjskim biznesem. Z drugiej strony mnie bardziej interesują reakcje państw tworzących Unię Europejską - tutaj mieliśmy reakcję Niemiec, Francji - powiedział.

Przed świętami Bożego Narodzenia prezydent Rosji skrytykował wrześniową rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą wybuchu II wojny światowej. Putin wyraził m.in. ocenę, że przyczyną II wojny światowej był nie pakt Ribbentrop-Mołotow, a pakt monachijski z 1938 r. Mówił też o wykorzystywaniu przez Polskę układu z Monachium do realizacji roszczeń terytorialnych dotyczących Zaolzia. Przekonywał też m.in., że we wrześniu 1939 r. Armia Czerwona w Brześciu nie walczyła z Polakami i w tym kontekście „niczego Polsce Związek Radziecki w istocie nie odbierał”.

Putin sformułował też zarzuty wobec przedwojennego polskiego ambasadora w Niemczech Józefa Lipskiego, który - według rosyjskiego prezydenta - miał obiecywać postawienie w Warszawie pomnika Hitlerowi, jeśli wysłałby on polskich Żydów na zagładę do Afryki. „Łajdak, antysemicka świnia, inaczej powiedzieć się nie da. W pełni solidaryzował się on (Lipski - PAP) z Hitlerem w jego antysemickim nastawieniu i, co więcej, obiecywał wystawić mu w Warszawie pomnik za niegodziwości wobec narodu żydowskiego” - mówił Putin, uczestnicząc w posiedzeniu kolegium kierowniczego resortu obrony Rosji.

W niedzielę do słów prezydenta Rosji odniósł się premier Mateusz Morawiecki. „Prezydent Putin wielokrotnie kłamał na temat Polski. Zawsze robił to w pełni świadomie. Zwykle dzieje się to w sytuacji, gdy władza w Moskwie czuje międzynarodową presję związaną ze swoimi działaniami. I to presję nie na historycznej, a na jak najbardziej współczesnej scenie geopolitycznej” - czytamy w oświadczeniu szefa polskiego rządu. Według szefa gabinetu prezydenta RP Krzysztofa Szczerskiego oświadczenie zostało uzgodnionego z prezydentem Andrzejem Dudą.

SzSz(PAP)

Komentarze