Informacje

fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay
fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay

Co z przewoźnikami? Dziś finał starcia w PE

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 8 lipca 2020, 07:30

  • 0
  • Powiększ tekst

W środę w PE w Brukseli odbędą się finalne głosowania nad kontrowersyjnymi przepisami ws. przewoźników drogowych. Według krytyków regulacje to protekcjonizm zachodniej UE służący wypchnięciu z tego rynku firm ze wschodniej UE. Zwolennicy mówią o wzmocnieniu praw pracowników.

Jeśli przepisy zostaną poparte w środę bez poprawek, głosowanie zakończy toczące się od wielu miesięcy w Brukseli prace legislacyjne nad zestawem przepisów, które nazywane są pakietem mobilności. Regulacje staną się prawem UE i kraje będą musiały je wdrożyć.

Przepisy wprowadzają wiele zmian na rynku transportu drogowego, do których będą musiały dostosować się unijne firmy. Pakiet zakłada m.in. objęcie przewoźników drogowych przepisami o delegowaniu pracowników. Zawiera też przepisy dotyczące kabotażu i czasu odpoczynku kierowców.

Regulacje wzbudzają wiele kontrowersji i kilkanaście krajów UE, w tym Polska, było im przeciwnych. Wskazywały, że wejście tych przepisów w życie będzie oznaczać m.in. obciążenia biurokratyczne dla firm, dodatkowe koszty czy trudne do uzasadnienia obowiązkowe powroty ciężarówek, które działają za granicą, do kraju siedziby firmy.

Państwa przeciwne regulacjom argumentowały, że przepisy to wyraz protekcjonizmu gospodarczego państw zachodniej Europy, które chcą wypchnąć ze swoich rynków bardziej konkurencyjne firmy ze wschodniej Europy. Przepisy promowała przede wszystkim Francja. Ten sprzeciw części krajów nie wystarczył jednak, by prace legislacyjne zablokować.

Zwolennicy przepisów, w tym przedstawiciele Komisji Europejskiej i wielu zachodnioeuropejskich europosłów, wskazywali tymczasem, że w przepisach chodzi o lepsze warunki pracy kierowców unijnych firm.

Nowe przepisy zostaną uznane za przyjęte w wyniku środowych głosowań, jeżeli żadna poprawka nie zostanie przegłosowana bezwzględną większością głosów (co najmniej 353 głosy).

Polscy europosłowie z Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej krytykują przepisy i złożyli do pakietu liczne poprawki. Część poprawek przygotowała grupa ponad 100 europosłów z partii z różnych państw członkowskich, w tym z PiS i PO, a część - samodzielnie grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należy PiS.

Europoseł Kosma Złotowski (PiS) powiedział PAP, że choć był zaangażowany w przygotowywanie poprawek, niespecjalnie wierzy w powodzenie głosowania. „Udało się zebrać poparcie ponad 100 europosłów, ale to oczywiście za mało. Potrzebna jest większość, a biorąc pod uwagę podejście w PE do pakietu, będzie o to trudno” – wskazał.

Złotowski apeluje też do europosłów PO o przekonanie parlamentarzystów z ich frakcji do poparcia poprawek. „Niech Platforma Obywatelska udowodni, że ma coś do powiedzenia w Europejskiej Partii Ludowej, i przekona swoją frakcję do głosowania przeciwko dyskryminacji polskich przewoźników w UE. W końcu szefem EPL jest Donald Tusk. Życzę im, żeby się im udało. (…)Polski rząd w sprawie pakietu był aktywny i zbudował dość dużą koalicję państw przeciwnych regulacjom” – powiedział.

Jak dodał, jeśli przepisy zostaną przyjęte, nie można wykluczyć ich zaskarżenia do Trybunału Sprawiedliwości UE z powodów proceduralnych. „Pakiet już raz został odrzucony przez PE, a mimo to trafił z powrotem do komisji transportu. Tymczasem procedura powinna rozpocząć się od nowa. Komisja Europejska powinna przedstawić nową propozycję w takiej sytuacji” – wyjaśnił.

Poprawki do pakietu mobilności przygotowała też europosłanka Elżbieta Łukacijewska (PO), która w europarlamencie zajmuje się pakietem.

„Złożyłam 37 poprawek. Zostały poparte przez wielu europosłów z krajów Europy Wschodniej, ale także Austrii, Irlandii czy Portugalii. Jeśli myślimy o Europejskim Zielonym Ładzie, to niezrozumiałe są zapisy o obowiązkowych powrotach ciężarówek do kraju siedziby firmy. Złożyłam też poprawkę, aby przepisy obejmowały również podmioty z krajów trzecich, bo w efekcie regulacji na rynek mogą wejść tureckie, chińskie czy ukraińskie firmy, (…) które zniszczą europejski transport” – powiedziała PAP.

Jak podkreśliła, choć od miesięcy polscy europosłowie zabiegają o korzystne przepisy, to w zmaganiach o lepsze regulacje „zabrakło elastyczności polskiego rządu”. „W negocjacjach wszystkie strony muszą iść na kompromis i nie można mówić tylko +nie, bo nie+, bo wszystko przegrywamy” – powiedziała. Łukacijewska liczy, że poprawki zmieniające pakiet zostaną w środę poparte. „Nadzieja umiera ostatnia. Niewykluczone, że za chwilę będziemy wracać do pakietu mobilności, żeby go poprawić zgodnie z oczekiwaniami firm i konsumentów” – podsumowała.

Na pakiet mobilności składają się trzy oddzielne zestawy przepisów. Poprawki do każdego z nich będą głosowane oddzielnie. Część wyników, z uwagi na głosowania korespondencyjne, zostanie podana prawdopodobnie w czwartek rano.

Do najbardziej kontrowersyjnych zapisów pakietu należy m.in. obowiązek regularnego powrotu pojazdu do kraju siedziby raz na 8 tygodni, jak również wprowadzenie ograniczeń w wykonywaniu usług kabotażowych. Nowe przepisy wprowadzają też m.in. 4-dniowy okres karencji, podczas którego przewoźnik nie może wykonywać operacji transportowych na terytorium danego kraju członkowskiego, czy zakaz spania w kabinie ciężarówki podczas dłuższych przerw odpoczynkowych.

Pod koniec marca Polska, Bułgaria, Cypr, Węgry, Malta, Łotwa, Litwa i Rumunia zwróciły się w liście do chorwackiej prezydencji, szefa Parlamentu Europejskiego i przewodniczącej Komisji Europejskiej o zawieszenie prac nad pakietem mobilności. Do tej grupy krajów dołączyła później Belgia. W liście zwrócono uwagę, że bezprecedensowe rozprzestrzenianie się koronawirusa już wpływa i będzie nadal mocno wpływać na sektor transportu drogowego. Zaapelowano o wstrzymanie prac nad nowymi regulacjami. Prace w Brukseli nie zostały jednak wstrzymane.

Zasady delegowania będą obowiązywały 18 miesięcy po wejściu w życie aktu prawnego, podobnie jak przepisy dotyczące powrotów ciężarówek i inne zmiany zasad dostępu do rynku. Przepisy dotyczące czasu odpoczynku, w tym powrotu kierowców, zaczną obowiązywać 20 dni po opublikowaniu ustawy.

PAP/ as/

Powiązane tematy

Komentarze