Informacje

Zdaniem brytyjskich badaczy, szwedzkie podejście do epidemii koronawirusa nie sprawdziło się / autor: Pixabay
Zdaniem brytyjskich badaczy, szwedzkie podejście do epidemii koronawirusa nie sprawdziło się / autor: Pixabay

Szwedzkie podejście do epidemii na razie się nie sprawdza

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 13 sierpnia 2020, 17:10

  • 2
  • Powiększ tekst

Rezygnacja z lockdownu i kontrolowane rozprzestrzenianie się koronawirusa nie wytworzyły zakładanej odporności szwedzkiego społeczeństwa - piszą brytyjscy badacze. Podkreślają jednak, że ostateczna ocena, jakie środki walki z epidemią były słuszne, będzie możliwa dopiero po roku lub dwóch latach

Autorzy pracy opublikowanej na łamach „Journal of the Royal Society of Medicine” piszą, że Szwecję dotyka więcej zakażeń, hospitalizacji i zgonów w porównaniu do krajów ościennych, co może mieć skutki nie tylko dla samej Szwecji.

Kraj ten zdecydował się zrezygnować z lockdownu na początku pandemii. Władze postanowiły polegać na zdrowym rozsądku i odpowiedzialności mieszkańców.

Eksperci spodziewali się, że taka strategia spowoduje uodpornienie się znacznej części populacji. Według przewidywań, np. 40 proc. mieszkańców Sztokholmu miało do maja przejść chorobę i wytworzyć przeciwciała. Niestety, okazało się, że przeciwciała wytworzyło tylko 15 proc. mieszkańców miasta.

Jak pokazują badania, osoby, które przeszły ciężką postać choroby nabywają przeciwciała w środkowej fazie infekcji i na początku etapu zdrowienia. Niestety, przeciwciała znajduje się dużo rzadziej u osób z łagodną postacią choroby oraz z przebiegiem bezobjawowym. To oznacza, że prawdopodobnie nie będą one odporne i nie będą chronić populacji przed wirusem.

Jasne jest, że nie tylko odsetki zainfekowanych, hospitalizacji i zgonów (na milion osób) są dużo wyższe niż w sąsiednich skandynawskich państwach, ale także przebieg epidemii w czasie jest w Szwecji inny. Charakteryzuje go ciągłe utrzymywanie się wysokiej liczby zakażeń i śmiertelności, daleko wykraczające poza krytyczne kilka tygodni, jakie widziano w Danii, Finlandii i Norwegii - podkreśla główny autor opracowania, prof. David Goldsmith.

Według eksperta, w tych krajach szybki lockdown wprowadzony na początku marca, wydaje się być przynajmniej początkowo bardziej skuteczny w ograniczeniu epidemii i jej skutków.

My, w Wielkiej Brytanii dobrze zrobimy, pamiętając, że niemal poszliśmy tą samą ścieżką, co Szwecja, ponieważ w marcu często dyskutowano postawienie na odporność stadną - dodaje specjalista.

Autorzy publikacji podkreślają jednak, że jest zbyt wcześnie na ostateczne wnioski. Według badaczy, dopiero po roku - dwóch latach możliwe będzie całkowite zrozumienie pandemii i jej skutków. Dopiero wtedy można będzie też z dużą pewnością określić, w którym momencie postępowano prawidłowo.

PAP/ mk

CZYTAJ TAKŻE: Szwecja: eutanazja zamiast leczenia Covid-19?

CZYTAJ TAKŻE: „Humanistyczna” Szwecja skazała na śmierć najsłabszych

Powiązane tematy

Komentarze