Informacje

komunikator WhatsApp / autor: Pixabay
komunikator WhatsApp / autor: Pixabay

Nowa polityka prywatności WhatsAppa: dane powędrują do Facebooka

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 16 stycznia 2021, 23:56

  • 3
  • Powiększ tekst

Nowa polityka prywatności komunikatora WhatsApp przewiduje przekazywanie danych Facebookowi, właścicielowi aplikacji. Brak zgody ma się wiązać z zawieszenie konta. Zmiana budzi sprzeciw użytkowników, którzy masowo przenoszą się do innych usług

Czytaj też: Macie dość WhatsAppa i Facebooka? Chodźcie na Signal!

W krótkim komunikacie, jaki na początku stycznia zaczął ukazywać się na ekranach WhatsAppa, jego użytkownikom przekazano, że dane komunikatora od 8 lutego 2021 r. będą przekazywane właścicielowi programu - Facebookowi. Zapowiedzi towarzyszyła informacja, że konta osób, które nie zaakceptują nowych zasad prywatności, zostaną zawieszone. Wywołało to falę sprzeciwu wśród użytkowników jednego z najpopularniejszych komunikatorów świata. Wielu z nich zdecydowało się na poszukiwanie alternatywnych względem WhatsAppa rozwiązań.

Pod presją ze strony mediów i opinii publicznej WhatsApp został zmuszony do lepszego wyjaśnienia swoich nowych zapisów regulaminowych i poszerzenia materiałów informacyjnych na ten temat. Jak czytamy we wpisach opublikowanych w tym tygodniu na profilu WhatsAppa w serwisie Twitter, po zmianach komunikator nie będzie - wbrew obawom internautów - przekazywał Facebookowi treści prywatnej korespondencji użytkowników, bądź też ich nagrań rozmów głosowych.

Czytaj też: Nowy regulamin WhatsAppa. Konto może zostać usunięte

Według deklaracji WhatsAppa aplikacja nie przechowuje informacji o tym, z jakimi osobami ze swojej listy kontaktów użytkownicy kontaktują się przez komunikator, nie współdzieli z Facebookiem informacji o danych zapisanych w książce telefonicznej, ani nie przekazuje spółce matce danych lokalizacyjnych wysyłanych w ramach prywatnej korespondencji. Wiadomości pozostają objęte szyfrowaniem końcowym, co uniemożliwia dostęp do nich osobom spoza grona nadawców i odbiorców komunikacji.

Odpływ użytkowników WhatsAppa do innych usług oferujących cyfrową komunikację stał się jednak faktem - przede wszystkim za sprawą szefa firmy Tesla, Elona Muska. W ubiegłym tygodniu na swoim profilu na Twitterze miliarder zachęcił 42 mln obserwujących go użytkowników do wyboru konkurencyjnej platformy - komunikatora Signal. W krótkim czasie stał się on najpopularniejszą aplikacją zarówno w Sklepie Google z oprogramowaniem na smartfony z systemem Android, jak i w Apple Store dla systemu iOS.

Drugą pod względem popularności alternatywną platformą komunikacyjną w niedługim czasie stał się Telegram, na którym w ciągu zaledwie trzech dni zarejestrowało się ponad 25 mln nowych użytkowników. Tym samym w dniu 12 stycznia liczba aktywnych użytkowników komunikatora po raz pierwszy w historii przekroczyła 500 mln.

Były doradca Europejskiego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w Brukseli oraz Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie dr Łukasz Olejnik w rozmowie z PAP zwrócił uwagę, że WhatsApp przekazywał dane o użyciu aplikacji Facebookowi już od dłuższego czasu (2016 r. - PAP).

Były to metadane lub informacje takie jak numer telefonu użytkownika, czy też to, jak długo i często korzysta on z aplikacji, a także typowo infrastrukturalne informacje, takie jak adres IP, rodzaj systemu operacyjnego czy poziom naładowania baterii w telefonie” - powiedział. Jak podkreślił Olejnik, „nie chodzi tu o treść przesyłanej komunikacji, czyli np. zdjęć. To są dane komunikacyjne, szyfrowane. Metadane niekoniecznie muszą takie być”.

Czytaj też: Brazylia zawiesza płatności mobilne WhatsAppa

Ekspert zauważył, że ostatnia aktualizacja informacji dla użytkowników WhatsAppa doprowadziła dla tej platformy do znacznych strat. Widać wyraźnie, że nie zaangażowano do tego ludzi z kompetencjami i wiedzą o prywatności, ochronie danych, oraz mających zrozumienie dla wrażliwości tego tematu. Ktoś nie przewidział negatywnych konsekwencji tego rodzaju działań. Dla mnie to bardzo dziwne - ocenił.

Zdaniem Olejnika niepokojąco brzmi usunięcie z polityki prywatności WhatsAppa zapisu informującego wprost o tym, że aplikacja nie posiada dostępu do kluczy szyfrujących użytkownika (unikalne klucze pozwalające na szyfrowanie oraz odczytywanie komunikacji - PAP). To była informacja dająca użytkownikom swego rodzaju gwarancję. Wycofano ją bez wyjaśnień, nie wiadomo więc, czy coś tu się zmienia i jaka jest natura tej zmiany, ale przez niektórych zostało to zinterpretowane jako sygnał o możliwości dostępu do tych danych - powiedział Olejnik.

Odpowiadając na pytanie o to, jakie konsekwencje zmiany polityki prywatności mają dla użytkowników korzystających z WhatsAppa na co dzień, specjalista zauważył, że osobom tym może nie podobać się, że sieć społecznościowa (Facebook będący właścicielem WhatsAppa - PAP) uzyskuje dostęp do informacji o użyciu aplikacji, co może wyjawiać dane behawioralne i umożliwiać ich profilowanie.

Jak wskazał Olejnik, użytkownicy, którzy są zainteresowani cyberbezpieczeństwem i prywatnością, powinni dostosowywać wybrane metody komunikacji do własnych potrzeb indywidualnych i grupowych. Oznacza to, że najpierw ustalamy model zagrożenia, a potem wybieramy odpowiednie rozwiązanie. Dla różnych osób, np. dziennikarzy czy polityków, może to oznaczać, że nieprzemyślane dobrze decyzje mogą prowadzić do wcześniej nieprzewidzianych, a bardzo groźnych konsekwencji - ostrzegł rozmówca PAP.

Agencja Associated Press poinformowała, że obecnie w wyniku kryzysu wizerunkowego związanego ze zmianą polityki prywatności WhatsAppa liczba użytkowników tego komunikatora pobierająca tygodniowo aplikację na swoje telefony skurczyła się do 10,6 mln w tym tygodniu z poziomu 12,7 mln tydzień wcześniej.

Zbadaniem zasadności wprowadzenia nowej polityki prywatności komunikatora wcześniej w tym tygodniu zajął się również turecki organ ochrony konkurencji i konsumentów. Urząd ten zażądał od WhatsAppa wstrzymania wdrożenia nowych zasad do czasu zakończenia wszczętego w poniedziałek postępowania.

PAP/mt

Powiązane tematy

Komentarze