Informacje

Fot.Mainrc/sxc.hu
Fot.Mainrc/sxc.hu

Eksperci chwalą niektóre podatkowe pomysły Rostowskiego

Polska Agencja Prasowa

  • Opublikowano · 15 stycznia 2014, 05:18

  • 2
  • Tagi: fiskus inwigilacja Jacek Rostowski odwrotne obciążenie VAT odwrotny VAT polityka VAT
  • Powiększ tekst

Jak najszersze stosowanie mechanizmu odwróconego VAT, centralny rejestr faktur lub transakcji on-line - takie m.in. recepty na walkę z oszustwami wskazywali uczestnicy konferencji nt. nadużyć w VAT, zorganizowanej przez PwC, Społeczną Akademię Nauk i IGMNiR.

Punktem wyjścia do dyskusji było opracowanie firmy doradczej PwC, z którego wynika, że w 2012 r. luka w VAT przekroczyła już 36 mld zł. Cała podwyżka VAT została skonsumowana przez lukę, która od 2011 r. jest większa niż deficyt budżetowy - podkreślał Grzegorz Stulgis z Izby Gospodarczej Metali Nieżelaznych i Recyclingu (IGMNiR). Tylko w latach 2011-2012 luka wzrosła o 15 mld zł; w 2013 r. konsumpcja wzrosła, natomiast wpływy z VAT spadły, co oznacza, że cały system nie działa - oceniał Stulgis. Według IGMNiR 10-40 proc. tej luki to wyłudzenia VAT.

Marek Suchowolec z IGMNiR wskazywał, że rentowność wyłudzających VAT jest 7 razy wyższa od rentowności uczciwych podmiotów, zaś szanse na zlokalizowanie tzw. znikającego podatnika (MTIC) - minimalne, ponieważ aparat skarbowy ma pięć lat na skontrolowanie płatności VAT, a firmy typu MTIC działają średnio przez pół roku i znikają z wyłudzonym podatkiem. Prawdopodobieństwo natrafienia na MTIC jest minimalne - ocenił.

Znaczna część problemów wynika z filozofii VAT - odliczaniu przez nabywcę podatku zapłaconego przez zbywcę, który czasami może okazać się oszustem i nie zapłacić - wskazywał prawnik Jacek Skrzydło. Pytał, czy to podatnicy powinni ponosić ryzyko kreowania przez państwo kryminogennych przepisów.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że przepisy o dochowaniu szczególnej staranności w transakcjach powinien doprecyzować Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Radca prawny Małgorzata Militz mówiła, że z praktyki sądowej wynika, iż zawsze znajdzie się coś, co sąd może uznać za brak staranności. Jednemu z jej klientów zarzucono, że nie pojechał do Krakowa sprawdzić, czy pod wskazanym adresem mieści się siedziba kontrahenta - mówiła. Przytoczyła też wyrok NSA, który stwierdził, że nawet jeśli kontrahenci podatnika przyznali się do jego świadomego oszukania, to i tak można mówić o braku należytej staranności po stronie oszukanego. Pewnemu przedsiębiorcy zarzucono, że nie zwrócił uwagi na znaczną koncentrację numerów NIP kontrahentów w jednym województwie - mówił o innym przykładzie Tomasz Olkiewicz z kancelarii MDDP.

Możliwość doraźnej poprawy sytuacji uczestnicy konferencji dostrzegali w mechanizmie odwróconego podatku VAT - gdy płaci go kupujący. Z powodu masowych wyłudzeń VAT Polska wprowadziła go na m.in. pręty zbrojeniowe, po uzyskaniu zgody KE. W czasie dyskusji podkreślano, że można występować o derogacje od systemu ogólnego, a w UE jest to praktyka powszechna, stosowana w wielu krajach.

Pojawiła się też propozycja centralnego rejestru faktur czy transakcji, który dzięki różnym mechanizmom analitycznym pozwala wychwytywać podejrzane transakcje. Prof. Czesław Jędrzejek z Politechniki Poznańskiej ocenił, że próby skomputeryzowania całego obrotu to dobry pomysł, ale ponieważ w UE tzw. karuzela VAT ma charakter transgraniczny, potrzebny jest rejestr europejski. Jednak, jego zdaniem, Polska jest na niskim poziomie rozwoju i tworzenie tego typu rejestrów idzie państwu słabo.

Jędrzejek zauważył, że rejestr transakcji on-line wcale nie oznacza jakiejś "totalnej inwigilacji", bo w Wlk. Brytanii czy w Niemczech dostęp do danych o transakcjach handlowych jest o wiele szerszy i łatwiejszy niż w Polsce.

W maju 2013 r. resort finansów sceptycznie odniósł się do koncepcji centralnej ewidencji VAT, monitorującej on-line obieg faktur. Według MF, przedsiębiorcy i państwo musiałoby ponieść koszty utworzenia systemu, a nawet jeżeli fiskus wiedziałby, co się dzieje z fakturami podatnika, to i tak dowiedziałyby się, że ktoś dokonał oszukańczej transakcji dopiero po 25. dniu następnego miesiąca (do tego dnia trzeba się rozliczyć z VAT).

Jednak Grzegorz Stulgis mówił we wtorek, że jedynym kosztem takiego systemu byłoby przesunięcie wpływów podatkowych o 30 dni, czego koszt dla państwa byłby niezauważalny w porównaniu do korzyści.

(PAP)

Komentarze