Opinie

Na jeden temat przy czwartku: E-sąd – koniec laby windykatorów?

Krystyna Szurowska

Krystyna Szurowska

ekonomistka i publicystka

  • Opublikowano: 30 stycznia 2014, 10:12

  • 5
  • Powiększ tekst

Zapraszam Państwa do kolejnego artykułu z interaktywnego, konkursowego cyklu. Przypominamy zasady..
Co czwartek pojawia artykuł w cyklu "na jeden temat". Spośród komentarzy poniżej wybieramy najlepszy, który zostanie opublikowany jako samodzielny artykuł, lub którego autor będzie mógł rozwinąć swoją myśl i napisać autorski tekst, który opublikujemy na portalu. Oceny będzie dokonywać bezstronny oraz obiektywny zespół redakcyjny.  Zachęcam Państwa do rzeczowej i kulturalnej dyskusji - w końcu niecodziennie można zostać dziennikarzem wGospodarce.pl!
Autorem najlepszego komentarza pod artykułem „Dlaczego ludzie nie są w stanie spłacić swoich zobowiązań” jest jakbukda. Komentarzem z dnia 27 stycznia 2014 r. godz. 22:14 wygrywa publikację swoich myśli na portalu wGospodarce.pl. Prosimy o kontakt redakcja@wgospodarce.pl w celu uzgodnienia szczegółów publikacji.

Nie wiadomo, ale ewidentnie im się pogorszyło.

Do 7.07.2013r. (w tej dacie weszła nowelizacja prawa dot. e-sądu) było prosto, masowo i błyskawicznie.

Firmy windykacyjne wysyłały do E-Sądu pozwy dla dłużników na wszystkie kupione długi, jak leci: bez adekwatnego adresu zamieszkania dłużnika, długi przedawnione, a nawet bez właściwego dłużnika.

Błyskawicznie był zaoczny wyrok, czyli nakaz płatniczy i komornik. Komornik jakoś bez żadnego trudu trafiał pod adres dłużnika (prawdziwego lub domniemanego), jego miejsca pracy i konta bankowego. Zanim ofiara zdążyła się zorientować o co chodzi, procedura była zakończona.

Nie każdy miał na tyle determinacji, żeby dochodzić swoich praw, tym bardziej, ze często były to kwoty kilkuset złotowe (jakieś przeterminowane opłaty telefoniczne, za prąd, czy gaz).

No, ale taka masówka była opłacalna dla beneficjentów ustawy o e-sądach. Minimum formalności i kosztów, maksimum korzyści. Nie brak też głosów, że nieuczciwi windykatorzy celowo nie podawali właściwych adresów, ażeby sprawa odbyła się całkowicie bez wiedzy pozwanego.

Bo właściwie po co mu taka wiedza? Dowie się w swoim czasie, jak mu komornik zajmie pensję, albo konto, albo wszystko naraz.

Nowelizacja ustawy o E-sadach trochę to wszystko skomplikowała.

Od 7.07.2013r trzeba podać w pozwie Pesel, właściwy adres zamieszkania. Ba, można być nawet ukarany grzywną w wysokości 5 000 zł, jeśli E-Sąd dojdzie do wniosku, że pozew jest wyjątkowo niedbały i nie zawiera wymaganych danych.

W takich danych znalazła się też niesłychanie wszystko komplikująca rubryka, w której należy podać, kiedy dług stał się wymagalny. Po upływie 3 lat, pozwy takie nie są przyjmowane.

Trzeba je kierować do sądów powszechnych. Wprawdzie każdy dług trzeba spłacić, nawet ten przedawniony, ale nie ma przymusu spłacania go na drodze sądowej.

I tutaj firmy windykacyjne tracą klientelę, bo bardzo dużo wierzytelności w ich portfelach stanowią właśnie długi przeterminowane, które skupywali w różnych instytucjach.

I tu kończy się świetny interes! Bo jak E-Sąd przekazuje sprawę do sądów powszechnych, to windykatorzy jednak wycofują pozwy. W sadach powszechnych już nie ma tak łatwo, a i opłaty kilka razy wyższe.

Świetny interes kończy się nie tylko dla firm windykacyjnych. Skarb Państwa też sporo zarabiał na tych wszystkich opłatach sądowych. Wprawdzie mocno ulgowych w stosunku do opłat w sądach powszechnych (1,25% wartości roszczenia, w sądach tradycyjnych 5%), ale za to w o wiele większej skali. W ciągu czterech lat działalności e-sądu wydano 6,5 mln nakazów zapłaty!

Wychodzi 4 452 nakazy dziennie (przez 365 dni w roku), jeśli dobrze policzyłam. Efektywność wprost kosmiczna.

Zamierzeniem ustawodawcy było przyspieszenie i uproszczenie ściągania płatności od ociągających się dłużników (opłaty za telefon, prąd, gaz), a wyszło, jak zwykle, eldorado dla firm zainteresowanych uproszczonym sposobem dochodzenia roszczeń. A tutaj firmy windykacyjne są mistrzami. Przypadek?

Czy trzeba było przeszło 3lat, aby ustawodawca naprawił ten bubel prawny? Czy musiał to być w tzw. międzyczasie doskonały klimat prawny dla zakładania i wzmożonej działalności firm windykacyjnych?

Nikt nie był w stanie przewidzieć, w którą stronę rozwinie się ta niedoróbka legislacyjna?

Podobnie działo się też w ubezpieczeniach OC. Dopiero po wielu latach znalazł się zapis, że firma ubezpieczeniowa nie może z „automatu” i z roku na rok przedłużać ubezpieczenia. Znowu potrzebny był czas, aby dać zarobić ubezpieczycielom?

Trudno mieć pretensję do przedsiębiorczych ludzi i firm, że wykorzystują przepisy prawa, żeby zarabiać kosztem konsumentów. Tylko gdzie w tym wszystkim jest ustawodawca, gdzie wszystkie organizacje pro konsumenckie?

Wobec tak rażących bubli legislacyjnych, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że lobbing zainteresowanych firm wszystko przemoże. A funkcjonowanie wadliwego prawa, choćby tylko przez 3 lata jest dla nich na wagę złota. W całym tego słowa znaczeniu.

 

 

 

 

Powiązane tematy

Komentarze