Opinie
Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji / autor: Fratria / LS
Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji / autor: Fratria / LS

Wszystkie klęski wicepremiera

Bartosz Życiński

  • Opublikowano: 7 stycznia 2026, 12:28

  • Powiększ tekst

Kryzys w Nowej Lewicy jest widoczny gołym okiem. Program się rozsypał, autorytet liderów słabnie, a spory wewnętrzne coraz trudniej ukryć.

Program miał być prosty i nośny. Trzy hasła, trzy obietnice, trzy filary nowoczesnej lewicowej polityki: fundamentalna dla tego środowiska liberalizacja prawa aborcyjnego, tanie mieszkania i cyfrowe, sprawne państwo. Dziś każde z tych haseł wygląda jak osobna historia porażki, a wspólnym mianownikiem tych klęsk jest Krzysztof Gawkowski.

Pierwszy filar – aborcja – na szczęście okazał się polityczną kompromitacją. Projekt liberalizujący prawo został przygotowany bez realnego zaplecza większościowego, bez uzgodnień i bez planu przeprowadzenia go przez Sejm. Efekt? Inicjatywa, którą niesiono najwyżej na sztandarach, przepadła przed wyborami, a Lewica wyszła z tej batalii osłabiona i bezsilna. Zamiast przełomu było symboliczne głosowanie i polityczna porażka, za którą nikt nie wziął realnej odpowiedzialności. Rzecznik rządu Adam Szłapka w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” powiedział wprost, że w tym Sejmie i z tym prezydentem nie będzie zmian.

Klęska w budownictwie

Drugi filar – budownictwo tanich mieszkań – nie doczekał się nawet etapu parlamentarnego. Mimo głośnych zapowiedzi Nowa Lewica nie była w stanie przygotować spójnego projektu legislacyjnego. Nie powstała ustawa, nie powstał system finansowania, nie powstał nawet klarowny model, który można by przedstawić wyborcom. W kraju, w którym kryzys mieszkaniowy dotyka milionów ludzi, Lewica ograniczyła się do haseł i konferencji prasowych. Ambicje rozminęły się z kompetencjami.

Najbardziej brzemienny w skutki może się jednak okazać trzeci filar – Krajowy System Cyberbezpieczeństwa, firmowany przez Gawkowskiego jako jego sztandarowy projekt. Ustawa, która miała być techniczną implementacją unijnych regulacji, stała się symbolem nadregulacji, chaosu i – jak twierdzą krytycy – projektu noszącego znamiona systemowego konfliktu interesów. Polityczne kryteria „dostawcy wysokiego ryzyka”, możliwość ręcznego sterowania rynkiem, natychmiastowa wykonalność decyzji ministra, brak rzetelnej oceny kosztów dla gospodarki – wszystko to sprawia, że KSC budzi sprzeciw przedsiębiorców i ekspertów, a uwagi zgłosił nawet Rzecznik Praw Obywatelskich. Projekt przewiduje możliwość natychmiastowego wstrzymania korzystania z produktów lub usług konkretnego dostawcy również w sytuacjach, gdy są one niezbędne do funkcjonowania sektorów takich jak farmacja, produkcja żywności czy energetyka. To rozwiązanie niesie ze sobą wyjątkowo wysokie ryzyko, ponieważ ustawa nie wprowadza żadnych etapów przejściowych ani instrumentów łagodzących skutki takich rozstrzygnięć. W efekcie decyzje administracyjne mogłyby z dnia na dzień usunąć wybranych dostawców z rynku, zmuszając przedsiębiorstwa z kluczowych branż do nagłej i kosztownej zmiany wykorzystywanych technologii bez zapewnienia realnych zamienników i czasu na dostosowanie.

Co ważne, w połowie grudnia wicepremier deklarował, że do końca stycznia ustawa będzie uchwalona i trafi do prezydenta. Tymczasem na ostatnim posiedzeniu przed świętami Komisja Cyfryzacji nie ukończyła dyskusji nad projektem, życząc wszystkim wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Nie ma zatem realnych szans, by Gawkowski spełnił swoją deklarację – a zresztą, czy serio mógł nie wiedzieć, że takie tempo jest nierealne?

Jeśli ustawa przejdzie w obecnym kształcie, to w kontrze z dużą częścią biznesu. Pytanie, czy prezydent Nawrocki zdecyduje się złożyć pod nią podpis (duże obiekcje zgłasza Konfederacja), jest coraz bardziej zasadne. Bo czy prezydent, który zawetował ustawę o kryptoaktywach z powodu niekontrolowalnych, ogromnych uprawnień ministra finansów, zaakceptuje takie same uprawnienia dla wicepremiera Gawkowskiego?

Ciąg porażek

Ten ciąg porażek dostrzega także Włodzimierz Czarzasty. Coraz wyraźniej widać, że stary-nowy lider partii nie wierzy już w polityczną skuteczność Gawkowskiego. W tle toczy się walka o przywództwo – stara gwardia kontra polityk, który miał być nową twarzą Lewicy, a stał się symbolem niespełnionych obietnic. KSC może być w tej rozgrywce punktem zapalnym: albo Gawkowski przepchnie ustawę i weźmie na siebie jej konsekwencje, albo porażka projektu stanie się pretekstem do otwartego zakwestionowania jego pozycji w partii. Bo na razie żaden z szumnie zapowiadanych projektów tego polityka nie doczekał się szczęśliwego finału.

Kryzys w Nowej Lewicy jest widoczny gołym okiem. Program się rozsypał, autorytet liderów słabnie, a spory wewnętrzne coraz trudniej ukryć. Jeśli obecny kurs się utrzyma, konflikt między Czarzastym a Gawkowskim przestanie być kuluarową rywalizacją, a stanie się jawną wojną o przyszłość partii. I wcale nie jest pewne, czy Nowa Lewica wyjdzie z niej w jednym kawałku.

Bartosz Życiński, Tygodnik „Sieci”

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych