Inwestorzy kupują safe haven, dolar zyskuje
Rozpoczął się drugi tydzień wojny w Iranie, a rynki przygotowują się na możliwość, że trochę ona potrwa.
Kluczowe punkty:
• PLN pod presją w obliczu odwrotu od walut europejskich i EM.
• Cieśnina Ormuz jest właściwie zamknięta, ceny ropy przekraczają 100 USD za baryłkę.
• USD pozostaje najchętniej wybieranym aktywem safe haven.
• Inwestorzy nie przejęli się słabym lutowym raportem NFP.
• EUR osłabia się względem innych walut G10 przez obawy dot. rosnących cen gazu ziemnego.
• Zmiana na rynkach swap – wyceniają podwyżki stóp w gospodarkach G10 w 2026 r.
Akcje i obligacje spadły w tandemie, co jest zjawiskiem nietypowym i potencjalnie niepokojącym. Na rynku walutowym dolar amerykański utrzymał swój status najlepszej bezpiecznej przystani w czasach geopolitycznych zawirowań. Bardziej ogólnie: amerykańskie aktywa radzą sobie najlepiej na świecie, co jest odwróceniem trendu „sell America”, który pojawił się po ubiegłorocznych szokach celnych. W tym zamieszaniu bardzo dobrze radzi sobie również dolar kanadyjski, który zyskuje na geograficznej izolacji kraju i jego statusie eksportera energii. Korona norweska (również eksporter ropy) i frank szwajcarski (safe haven) dołączyły do nich na górze zestawienia walut G10 za ubiegły tydzień.
Kalendarz ekonomiczny i polityczny na ten tydzień jest skromny, rozwój wojny z Iranem powinien być więc dla rynków znacznie istotniejszy. Trwające dłużej walki, wyższe ceny energii (kontrakty futures na ropę przekroczyły już 100 USD za baryłkę) i zburzenie łańcuchów dostaw zaszkodzi szczególnie obszarom importującym energię, zwłaszcza Chinom i strefie euro. Zyskają za to producenci energii, którzy są daleko od konfliktu, jak Kanada, Norwegia i Ameryka Łacińska. Dokładnie takie ruchy zaobserwowaliśmy jak dotąd na rynku.
PLN
Konflikt na Bliskim Wschodzie wyrwał złotego z trwającego od wielu miesięcy letargu. Wzrost pary EUR/PLN o ponad 1 proc. we wtorek był największym jednodniowym ruchem od kwietnia zeszłego roku. Choć zmienność na rynku walutowym nieco zmalała z ostatnich maksimów, inwestorzy pozostają ostrożni ze względu na znaczny wzrost cen surowców energetycznych, który może podbić inflację i osłabić wzrost gospodarczy. Ryzyko silniejszej presji cenowej wpływa na obligacje – rentowność polskich 10-letnich obligacji skarbowych wzrosła do poziomu blisko 6 proc., wokół którego oscylowała w początkach 2025 r.
Uwaga w kraju skupiła się na decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Choć jej przewidzenie było na krótko przed posiedzeniem trudne, bank zgodnie z naszymi oczekiwaniami dokonał obniżki stóp procentowych o 25 pb., co zwiększyło presję spadkową na złotym. Standardowo bank powinien ignorować szoki podażowe, wszystko jednak zależy oczywiście od tego, czy przekładają się one na oczekiwania inflacyjne i są długotrwałe. W obecnym środowisku nie mamy wątpliwości, że po ostatnim cięciu RPP wstrzyma się na razie od dalszego rozluźniania polityki monetarnej – co najmniej do czasu, kiedy sytuacja na rynku energetycznym ustabilizuje się, a niepewność spadnie. W tym tygodniu uwaga skupi się na danych inflacyjnych za styczeń i luty (piątek 13.03), które zostaną obliczone zgodnie ze zaktualizowanym koszykiem inflacyjnym. Złoty będzie jednak reagować głównie na wiadomości spoza kraju i zmiany w globalnym sentymencie do ryzyka.
EUR
Odwrócenie handlu „sell America”, spowodowane napływem kapitału do dolara jako safe haven, nie było łaskawe dla euro, którego kurs spadł blisko dolnej granicy przedziału z kilku ostatnich miesięcy. Inflacja w lutym, jeszcze przed pojawieniem się wpływu szoku energetycznego, zaskoczyła znacznie w górę. Potwierdza się nasz pogląd, że kolejnym ruchem Europejskiego Banku Centralnego będzie podwyżka stóp procentowych, a rynki swap w odpowiedzi na ścieżkę presji cenowej wyceniają obecnie niemal w pełni dwa takie ruchy do końca roku.
Będziemy uważnie obserwować ankiety biznesowe, by ocenić siłę oddziaływania wojny w Iranie, jako że stagflacyjne otoczenie wydaje się ponownie realną możliwością dla strefy euro. Oczywiście skala szkód będzie w dużej mierze zależna od czasu trwania konfliktu, w szczególności od tego, jak długo zaburzony będzie ruch jednostek przez Cieśninę Ormuz. Przy obecnych poziomach kursu EUR/USD uważamy, że rynki wyceniają już wojnę trwającą tygodnie, a nie dni, para może jednak jeszcze spaść, jeśli dojdzie do dalszej eskalacji i dłuższego okresu zakłóceń dostaw ropy.
USD
Jak zwykle w okresach rynkowej niepewności dolar ze względu na swoją płynność jest postrzegany jako najlepsza waluta safe haven, a dodatkowo wspiera go wzrost cen ropy, jako że USA są eksporterem energii netto. Opublikowany w ubiegłym tygodniu raport NFP (non-farm payrolls) za luty był dość słaby, stanowił przeciwieństwo silnego styczniowego. Liczba miejsc pracy netto spadła, a stopa bezrobocia wzrosła – oba odczyty zrównoważyły wcześniejsze dobre dane. Zauważamy, że słabość ta wydaje się sprzeczna z danymi z innych obszarów, co wzbudza w nas coraz większy sceptycyzm względem jakości ankiet, z których wynika. Rynki w dużej mierze zignorowały te dane, a inwestorzy skupili się w pełni na wojnie w Iranie.
Zmiana wycen oczekiwań dotyczących stóp procentowych w odpowiedzi na gwałtowny wzrost cen ropy była w USA znacznie słabsza niż po drugiej stronie Atlantyku, stopień ich oddziaływania na inflację jest tam bowiem niski. W kontraktach futures w dalszym ciągu przekroczona jest pełna wycena kolejnej obniżki stóp procentowych Rezerwy Federalnej przed końcem roku, a prawdopodobieństwo takiego ruchu w czerwcu wynosi ok. 50 proc.. Publikowany w środę (11.03) raport inflacyjny za luty nie będzie jeszcze odzwierciedlać niedawnego skokowego wzrostu cen energii, niemniej będzie istotny, jako że uwaga odwraca się od wzrostu gospodarczego ku nowej presji wzrostowej na ceny spowodowanej wojną.
GBP
Wielka Brytania nie jest tak zależna od eksportu energii jak strefa euro. W związku z tym funt radził sobie lepiej niż wspólna waluta, nie tak dobrze jednak jak dolar. Niemniej Wyspy są zdecydowanie importerem netto ropy, co oznacza, że są znacznie bardziej niż USA narażone na inflację importowanej ropy. Obawy o presję cenową spowodowały silną wyprzedaż na rynku obligacji i zmianę wycen oczekiwań dotyczących stóp procentowych Banku Anglii. Rynki swap, które wcześniej niemal w pełni wyceniały dwie ich obniżki w 2026 r., teraz dostrzegają możliwość podwyżki.
Uważamy, że przynajmniej na razie dodatkowe cięcia Komitetu są całkowicie wykluczone. W przeciwieństwie do sytuacji w strefie euro, w Wielkiej Brytanii inflacja przekracza znacząco cel, a liberalizacja brytyjskich rynków, odchodzenie od krajowego wydobycia ropy i ograniczone możliwości magazynowania oznaczają, że wyższe ceny ropy szybko przełożą się na rachunki gospodarstw domowych. Połączenie tych czynników ryzyka z niepewnym i niezdecydowanym podejściem premiera Keira Starmera do konfliktu w Iranie może sprawić, że funtowi trudno będzie utrzymać zyski względem euro.
Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk i Michał Jóźwiak – analitycy Ebury
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.