Opinie
Ursula von der Leyen wprowadza w życie rekomendacje reformy UE z raportu, jaki przedstawił Mario Draghi, były prezes EBC / autor: Fratria / Andrzej Wiktor / Wikipedia: Quirinale.it, Attribution, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=99547619
Ursula von der Leyen wprowadza w życie rekomendacje reformy UE z raportu, jaki przedstawił Mario Draghi, były prezes EBC / autor: Fratria / Andrzej Wiktor / Wikipedia: Quirinale.it, Attribution, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=99547619

RAPORT

Unia zmierza ku przepaści

Mariusz Staniszewski

Mariusz Staniszewski

Redaktor naczelny wGospodarce.pl, publicysta kanału Dobitnie, były członek zarządu Polskiego Radia SA i były zastępca redaktora naczelnego "Wprost"

  • Opublikowano: 12 września 2026, 10:57

  • Powiększ tekst

W obecnym kształcie Unia Europejska nie jest zdolna nawet do tych reform, które przywrócą jej konkurencyjność. Nie wprowadza nawet tego, co sama programuje.

Dwa lata po opublikowaniu raportu Mario Draghiego, byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego, na temat sposobów poprawienie poprawić konkurencyjności Unii Europejskiej, sytuacja nie polepszyła się ani o jotę. Wręcz przeciwnie, w wyścigu o innowacyjność UE traci dystans do Stanów Zjednoczonych oraz Chin i nic na razie nie wskazuje na to, by trend miał się zmienić.

Porażka wynika z dwóch zasadniczych czynników: sposobu kształtowania polityki UE oraz modelu jej rozwoju. Draghi chociaż dobrze diagnozował słabe punktu europejskiej gospodarki, to proponowane przez niego metody nie zmieniały istoty funkcjonowania Unii Europejskiej.

Zmiany w budżecie

Jednym z głównych postulatów raportu byłego szefa EBC była reforma budżetu Unii Europejskiej. Proponował on, by pieniądze przeznaczane na wspólną politykę rolą i fundusze regionalne przekierować na konkurencyjność i innowacje. Zgodnie z tymi zaleceniami w budżecie na lata 2028-2034 Komisja Europejska zaproponowała przesunięcie środków i utworzenie Europejskiego Funduszu na rzecz Konkurencyjności, który dysponowałby budżetem wysokości 410 mld. euro.

Projekt rozpłynął się jednak w czasie negocjacji nad budżetem. W projekcie budżetu zmniejszono co prawda Fundusz Ekonomiczny na rzecz Rolnictwa (ECF), ale zwiększając finansowanie rolnictwa i funduszy regionalnych. Koło się zamknęło. Trudno zresztą dziwić się samym państwom, gdyż doskonale wiedzą, jak działa UE.

Stworzenie wielkiego, unijnego funduszu skutkowałoby stworzeniem skomplikowanych procedur i gigantycznym rozrostem biurokracji. Fundusz zostałby obwarowany warunkowością i szeregiem innych regulacji, które wzmocniłby jedynie władzę Komisji Europejskiej.

Istotą zmian w zakresie innowacyjności i wzrostu produktywności powinno być raczej ograniczanie regulacji, likwidowanie przepisów utrudniających firmom inwestowanie w nowoczesne technologie, a nie oddanie większej władzy urzędnikom.

Dobrać się do oszczędności

Kolejnym postulatem Mario Draghiego, który obecnie stara się wprowadzić w życie Ursula von der Leyen jest zmuszenie obywateli Unii Europejskiej do tego, by oszczędności zgromadzone na prywatnych lokatach i kontach emerytalnych trafiły na giełdę. To miałoby pobudzić europejska gospodarkę, a wielkim firmom zapewnić środki na innowacje.

Ale to znów krok do centralnego zarządzania, a nie wspieranie wolnego rynku, który napędza innowacyjność i rozwój technologii cyfrowych w USA. Na razie propozycję Draghiego i von der Leynen odrzuciły państwa członkowskie, które nie pozwoliły na zmianę przepisów dotyczących emerytur indywidualnych i pracowniczych. Nie wierzyły w skuteczność tego programu, który znów zwiększałby uprawnienia Komisji Europejskiej, oddając w jej nadzór prywatne pieniądze obywateli UE.

Idea dekarbonizacji

W swoim raporcie były szef EBC słusznie wskazał rosnące koszty energii elektrycznej jako jeden z głównych czynników odbierających konkurencyjność europejskiej gospodarce. W jego diagnozie największą słabością uzależnienie UE od importowanych paliw kopalnych.

W jego rekomendacjach wyjściem z sytuacji jest:

► szybka dekarbonizacja,

► rozwój odnawialnych źródeł energii,

► stworzenie w Europie centralnego systemu zarządzania energetyką.

To znów oznaczałoby odebranie państwom członkowskim znacznej części suwerenności gospodarczej i przyznanie unijnym urzędnikom ogromnej władzy, dzięki której mogliby szantażować poszczególne państwa odcięciem od prądu.

W rzeczywistości istotą problemu jest odejście od polityki klimatycznej, która jest największym obciążeniem dla europejskiego przemysły i hamuje rozwój inwestycji. Także tych związanych z nowoczesnymi technologiami, które potrzebują ogromnej ilości energii. Wydaje się, że UE potrzebuje dziś nowego raportu. Jego autorem nie powinien być jedna z pewnością eurokrata, który jest przesiąknięty unijną ideologią. Nadzieją jest właśnie odideologizowanie gospodarki i całej Unii Europejskiej.

Mariusz Staniszewski

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Ceny gazu nas przygniotą

Koniec gotówki w Niemczech

Chiny drwią z UE i otwierają 85 bloków węglowych

»»Załamanie zdolności kredytowej – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych