Opinie

Wiatrak / autor: pixabay
Wiatrak / autor: pixabay

Zielona racja stanu – tym razem to może się udać

Maksymilian Wysocki

Maksymilian Wysocki

Dziennikarz, publicysta, ekspert w dziedzinie wizerunku i marketingu internetowego, redaktor zarządzający portalu wGospodarce.pl

  • Opublikowano: 26 października 2018, 21:04

    Aktualizacja: 26 października 2018, 22:30

  • 0
  • Powiększ tekst

Debaty w dwunastu panelach eksperckich wypełniły ostatni dzień wydarzeń w EKOSFERZE Ministerstwa Środowiska i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) na Międzynarodowych Targach Ochrony Środowiska POL-ECO SYSTEM 2018 w Poznaniu. Całe wydarzenie można podsumować krótko: w końcu ekologia zaczyna być traktowana poważnie i przestaje być czymś marginalizowanym lub zawłaszczonym przez eko-oszołomów. Świadczy o tym choćby liczna obecność decydentów administracji państwowej oraz poziom merytoryczny rozmów panelowych i tych kuluarowych

25 października był trzecim i ostatnim dniem Międzynarodowych Targów Ochrony Środowiska POL-ECOSYSTEM 2018. W sześciu salach przestrzeni wystawienniczo – konferencyjnej EKOSFERA MŚ i NFOŚiGW odbyło się dwanaście paneli eksperckich, które zostały zorganizowane przez: Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej), Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy (PIG – PIB), Instytut Ekologii Terenów Uprzemysłowionych (IETU), Instytut Badawczy Leśnictwa (IBL) oraz Bank Ochrony Środowiska (BOŚ S.A.).

Tematyka debat objęła najważniejsze problemy ochrony środowiska: ochronę powietrza, ochronę klimatu, gospodarkę w obiegu zamkniętym, innowacje i rozwój w ochronie środowiska oraz finansowanie. W panelach wzięło udział trzynastu moderatorów oraz ponad czterdziestu panelistów – ekspertów. Zainteresowanie prezentowaną tematyką było zróżnicowane. Audytorium w poszczególnych debatach wynosiło 30 – 60 osób. Wśród panelistów znaleźli się m.in. Paweł Ciećko, główny inspektor ochrony środowiska i Kazimierz Kujda, prezes NFOŚiGW, Bogusław Białowąs, prezes Banku Ochrony Środowiska, a także goście zza granicy: Carlos Pinerua, country manager w World Bank, Poland and the Baltic countries. Warto także odnotować obecność Roberta Kendalla, wiceprezesa CPL Industries z Wielkiej Brytanii.

Wrażenie, jakie wyniosłem z tego wydarzenia, było takie, że w takim gronie można już poważnie rozmawiać o przeplataniu się ekologii i gospodarki - bez dogmatów i bez fundamentalizmu, bez przykuwania się do drzewa, bez chodzenia w zaparte. Gospodarka musi uwzględniać troskę o środowisko, a środowisko musi uwzględniać realia ekonomiczne. W takim gronie można nie tylko opracowywać plany, ale także je realizować - z czym na ogół jest największy problem. Gospodarka i władze dojrzały w końcu do tematu ekologii, ale i sama ekologia stała się chyba mniej roszczeniowa. Mówię tu o dłuższej, niż dwu-, czy dziesięcioletniej perspektywie. Odkąd sięgam pamięcią, z tym zawsze był w Polsce problem.

Doskonale tę zmianę podsumował minister energii Krzysztof Tchórzewski, podczas panelu inauguracyjnego, moderowanego przez red. Michała Karnowskiego pt. „Problemy środowiska w realizacji strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju”, w słowach:

Z której strony nie popatrzę, jestem skazany na współpracę z ministrem środowiska – powiedział Krzysztof Tchórzewski, minister energii. To novum.

Argumentował to tym, że oczekiwania społeczne są jasne – prąd ma nie drożeć - a jednocześnie jest go potrzeba coraz więcej. Przy okazji należy zachować przyrodę w miarę nienaruszonym stanie. Tymczasem, z wyzwaniami dostarczenia odpowiedniej ilości energii szybko rozwijającej się polskiej gospodarce jest nie lada kłopot, a perspektywy wcale nie wyglądają na tym polu różowo.

Zarówno minister energii, jak i minister środowiska oraz prezes NFOŚiGW wskazywali na różne podejmowane wysiłki, w ich obszarze działalności. Wysiłki nie daremne, bo już dziś kończące się dużymi sukcesami. Jak w kogeneracji – uzyskanie zgody Komisji Europejskiej na projekty lokalnych elektrociepłowni dla zbudowania sieci ciepłowniczych w mniejszych miejscowościach. Sieci opartych po części na spalaniu węgla.

Sieci ciepłownicze są najlepszym rozwiązaniem problemu niskiej emisji – palenia w tzw. piecach „kopciuchach” byle czym - bo można ich spalanie i emisję nieporównywalnie łatwiej kontrolować (jeden komin stacji kogeneracji, a 1 tys. kominów domów prywatnych, to już jest duża różnica). I jest zgoda z KE! Na projekt ekologiczny poprzez spalanie węgla! To przy tak silnym trendzie w kierunku wyłącznie zielonej energii, to ogromny sukces.

Także warte odnotowania jest ruszenie z kopyta, dzięki nowym władzom NFOŚiGW, z projektami inwestycyjnymi dla Programu Infrastruktura i Środowisko. Wcześniej - choć dwa lata minęły od startu programu - procesy i projekty, od strony administracji, zwyczajnie leżały na biurku, w szufladzie, czy pod biurkiem – bez znaczenia, po prostu nic się w tym obszarze nie działo.

Widać też, że w rozruszaniu projektów ekologicznych kołem zamachowym jest Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR), przygotowana przez ekipę obecnego premiera Mateusza Morawieckiego oraz wielu ekspertów w swoich obszarach specjalizacji.

Daje to razem bardzo krzepiący obraz, a sam SOR co i rusz okazuje się nie jakąś kolejną prezentacją, ale dobrze przygotowanym biznes-planem, po który można dowolnie sięgać, w dowolnym momencie do niego wracać, którym nadal wygrywa się w razie wątpliwości Komisji Europejskiej (choćby w temacie kogeneracji). Mało tego. Okazuje się, że w stronę węgla coraz chętniej patrzą też sami Niemcy (tak, jak w Unii dopiero budzą się ze snu o lukach vatowskich, tylko nadal pozostają bez skutecznych rozwiązań). Niewykluczone, że gestem dobrej woli byłoby tłumaczenie przysięgłe Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju na język niemiecki i sprezentowanie jej Niemcom przez nasze służby dyplomatyczne. Jak już maja nas kopiować, to niech przynajmniej zrobią to dobrze.

Sporo miejsca poświęcono też programowi Czyste powietrze. Program ten będzie realizowany w latach 2018-2029. Szacuje się, że z dofinansowania mogą skorzystać aż- 4 mln gospodarstw domowych. Zarówno podczas paneli, jak i w kuluarach, odnotowuję zmianę myślenia o komunikacji ekologii – ludzie mogliby nie <<kupić>> argumentów ekologicznych, ale argument, że warto, bo wydadzą mniej na ogrzewanie przekona każdego – słyszałem. Coś w tym jest, a nawet wszystko. Kiedy kilka lat temu ekipa jednego z programów popularnonaukowych wsiadła w helikopter z kamerą termowizyjną, uzyskała odpowiedź na nurtujące pytanie: „Dlaczego w Los Angeles zużywa się tyle prądu?” – odpowiedzią były domki w biednych dzielnicach, które świeciły na tle całego miasta na czerwono tak bardzo, że przyćmiewały obszar centrum oraz zakorkowanych autostrad. Zahamowanie marnotrawienia energii jest pierwszym krokiem do obniżenia jej zużycia, a więc i obniżenia emisji.

Jeśli kogoś to nadal nie przekonuje, to może przekonają liczby: na program mający obniżyć emisję zanieczyszczeń w transporcie drogowym przeznaczony jest budżet w wysokości 10 mld zł. Program czyste powietrze, to już 103 mld złotych, a to tylko wycinek większej układanki.

Po raz pierwszy w historii zaangażowane są tak duże środki na tak konkretne, sprecyzowane i zbadane cele. Co ważniejsze, po raz pierwszy jest jeden, spójny plan, a nie szereg nieprzemyślanych, często zupełnie przypadkowych tak-żeby-było-fajnie-i-postępowo mikro działań ad hoc, które dotąd niczego nie zmieniły, bo nie miały szansy zmienić, bo nigdy - tak naprawdę - nie miały nic zmienić.

Tylko w synergii działań różnych instytucji jest jedyna szansa powodzenia i tym razem ta szansa jest realna. No i po raz pierwszy, przede wszystkim, wśród różnych podmiotów potrzebnych do zrealizowania przyjętej strategii jest autentyczna chęć współpracy, czyli dobry prognostyk, by tym razem to się udało.

Maksymilian Wysocki

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze