Opinie

Rzeka Mekong, Fot.Eschu1952/sxc.hu
Rzeka Mekong, Fot.Eschu1952/sxc.hu

Czy uda się wykarmić 9 miliardów ludzi?

Adam Gwiazda

Adam Gwiazda

Ekonomista i politolog, pracownik naukowy Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Autor publikował w polskiej prasie oraz w polskich i zagranicznych periodykach naukowych.

  • Opublikowano: 23 lipca 2013, 12:15

    Aktualizacja: 24 lipca 2013, 11:45

  • Powiększ tekst

Współczesny kryzys żywnościowy charakteryzuje się rosnącymi  cenami żywności, zwiększającą się liczbą niedożywionych i umierających z głodu oraz nasilającą się konkurencją o zasoby ziemi uprawnej i wody w skali międzynarodowej.

Niektóre państwa importujące artykuły żywnościowe zaczęły kupować lub wydzierżawiać użytkowaną rolniczo ziemię w innych krajach. Problemy z wyżywieniem swojej ludności mają już nie tylko kraje słabo rozwinięte, lecz także  szereg krajów średnio zamożnych. Główną przyczyną tych problemów jest nieadekwatny w stosunku do przyrostu naturalnego wzrost plonów podstawowych zbóż i wolniejszy wzrost produkcji pozostałych artykułów rolno-spożywczych oraz pogłębiający się w wielu krajach deficyt wody wykorzystywanej do nawadniania upraw.

W  wielu  krajach świata produkcja rolna wzrastała do połowy XX wieku   głównie poprzez zwiększenie areału ziemi uprawnej. Był to model wzrostu ekstensywnego, którego ze zrozumiałych względów (kurczenie się zasobów ziemi nadającej się pod uprawę i przeznaczenie coraz większych powierzchni ziemi pod zabudowę, drogi i inną infrastrukturę oraz postępująca erozja gleby) nie dało się utrzymać w drugiej połowie XX wieku. Jedynym wyjściem była intensyfikacja produkcji rolnej poprzez coraz większe stosowanie nowoczesnych technologii i nakładów kapitałowych. Stać na to było głównie farmerów z krajów rozwiniętych, gdzie od lat 1960-tych do końca lat 1980-tych plony podstawowych zbóż wzrastały w bardzo szybkim tempie.

W połowie lat 1990-tych wydawało się, że ludzkość poradziła sobie z permanentnym kryzysem żywnościowym.  Zakładano więc,   że od tego czasu liczba ludzi głodujących na całym świecie, wynosząca 825 mln, zacznie się zmniejszać. Tymczasem zamiast spadku nastąpił wzrost liczby ludzi niedożywionych do ok. 1 mld w 2012 roku.

Zjawisko to występuje  w sytuacji nie tylko niedoborów żywności, ile stałego wzrostu jej cen. Ceny większości zbóż wzrosły w  2012 roku  od 10 do 25 %  z powodu suszy w wielu regionach USA, Australii , Ukrainy i innych krajach świata. Zdaniem ekspertów FAO  podwyżki  te wywindowały obecnie ceny żywności prawie do rekordowego poziomu z roku 2008.   Podwyżki cen żywności idą teraz w parze z bardzo wolnym  wzrostem plonów podstawowych zbóż. Przykładem mogą być plony w najbardziej rozwiniętym  rolnictwie Stanów Zjednoczonych. Otóż w latach 1965-1998 plony pszenicy z jednego akra (ok. 0,4 ha) wzrosły z 26 do 43 buszli i następnie tylko do poziomu 45 buszli w 2008 roku (1 buszel amerykański = 35,24 dm3).

W tym samym czasie zbiory kukurydzy z jednego akra wzrosły w latach 1969-1998 z 74 do 134 buszli a następnie w 2008 roku do 154 buszli. Tylko więc w przypadku genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy udało się w ostatnich kilku latach uzyskać znaczący wzrost plonów, ale już nie w przypadku pszenicy, gdzie ten wzrost był bardzo niewielki.

Więcej zbóż na cele konsumpcyjne, mniej na biopaliwa

Zwiększony popyt na żywność wynika z przyrostu naturalnego ludności, wzrastającego spożycia białka pochodzenia zwierzęcego wytwarzanego w oparciu o pasze zbożowe oraz z większego przeznaczania zboża na produkcję biopaliw.

Każdego roku rodzi się na całym świecie 79 mln ludzi, z których znaczna część przychodzi na świat w krajach, gdzie ma miejsce erozja gleby, wysychają kanały nawadniające pola ryżowe i następuje stopniowy zanik warstw wodonośnych. Jednocześnie każdego roku ok. 3 mld ludzi spożywa coraz więcej mięsa i nabiału. Najwięcej tych produktów spożywają mieszkańcy USA i Kanady, gdzie roczne spożycie zbóż wynosi 800 kg per capita głównie w postaci konsumpcji wołowiny, wieprzowiny, drobiu, mleka i jaj. Natomiast na drugim krańcu znajdują się mieszkańcy Indii, którzy spożywają ok. 200 kg zbóż rocznie i to prawie w całości w postaci produktów zbożowych, a nie  jak obywatele bogatszych państw w postaci mięsa i nabiału.

Trudno sobie wyobrazić sytuację żywnościową świata, gdyby wszyscy jego mieszkańcy przeszli na dietę Amerykanów czy Kanadyjczyków i chcieli spożywać ok. 100-120 kg mięsa rocznie. Nawet gdyby każdy mieszkaniec ziemi chciał spożywać ok. 30 kg mięsa rocznie, tak jak w krajach średnio rozwiniętych, trzeba by  dwukrotnie zwiększyć światową produkcję rolną, a pięciokrotnie produkcję rolną w Afryce w ciągu najbliższych 50 lat. Bardzo trudno byłoby osiągnąć taki wzrost produkcji rolnej.

Należy przypomnieć, że zwierzęta zużywają więcej kalorii aniżeli produkują (od 1 do 4 dla trzody chlewnej oraz od 1 do 11 w przypadku bydła). Z drugiej strony do produkcji 1 kg wołowiny zużywa się średnio 13500 litrów wody, podczas gdy do produkcji 1 kg zboża 1100 litrów. Trudno więc rozwiązać ten problem, skoro zasoby słodkiej wody są graniczone.

Palącą kwestią jest jednak nie tyle znaczne ograniczenie spożycia mięsa ile utrzymanie w skali całego świata wysokiego tempa wzrostu produkcji podstawowych zbóż (pszenicy, kukurydzy i ryżu), aby dotrzymać kroku stale zwiększającemu się popytowi na te produkty. W innym przypadku światowe bezpieczeństwo żywnościowe będzie się pogarszać, o ile poszczególne kraje  nie będą dążyć do stabilizacji przyrostu naturalnego ludności, ochrony środowiska naturalnego, w tym szczególnie zasobów wód powierzchniowych oraz ochrony ziem uprawnych, a także o ile nie ulegnie ograniczeniu wykorzystywanie zboża do produkcji biopaliw. Przykładowo w 2012 roku aż 40% całkowitych zbiorów kukurydzy przeznaczono na produkcję biopaliw, pomimo że plony kukurydzy zmniejszyły się w wyniku suszy o 15%.

Nieuniknione dalsze podwyżki

Eksperci FAO przewidują, że ceny podstawowych artykułów rolnych podwoją się w najbliższych 20 latach.  Oznacza to, że żywność stanie  się jeszcze bardziej  niedostępna dla najbiedniejszych warstw ludności .Obecnie przeznaczają oni od 50 do 70 % swoich dochodów na zakup żywności. Dla porównania przeciętny mieszkaniec USA wydaje na ten cel tylko 9% swoich dochodów.

Dalsze podwyżki cen artykułów żywnościowych wydają się nieuniknione w sytuacji stagnacji produkcji rolnej oraz znacznego ograniczenia wydatków na nowe technologie produkcji rolnej i nowe odmiany zbóż. Trzecim czynnikiem, który napędza wzrost cen żywności jest przeznaczenie coraz większej części zbóż na biopaliwa. W samych tylko Stanach Zjednoczonych zaplanowano w ustawie o niezależności i bezpieczeństwie energetycznym ponad ośmiokrotne zwiększenie ich produkcji, z 4,7 mld galonów w 2007 roku do co najmniej 37 mld galonów w 2022, co może wywołać istotne zmiany w rolnictwie.

W samym tylko 2011 roku w USA zebrano 400 mln ton zboża, z czego jedna trzecia została przeznaczona na produkcję biopaliw. Nie trudno przewidzieć konsekwencje takiej „nowej” polityki energetycznej dla rynku podstawowych zbóż. Niewątpliwie znacznie zmniejszy się ich podaż na cele konsumpcyjne, co spowoduje dalszy wzrost cen żywności .

Zmiana modelu spożycia żywności

Konieczna jest  także  reorientacja dotychczasowego modelu konsumpcji żywności, bez którego trudno będzie na trwałe wyeliminować zjawisko głodu i niedożywienia na świecie. Chodzi tu przede wszystkim o ograniczenie spożycia mięsa, gdyż masowa hodowla bydła, trzody chlewnej, owiec i kurczaków na skalę przemysłową przyczynia się najbardziej do erozji gleby, zanieczyszczenia powietrza, niedoboru wody pitnej i zaniku różnorodności biologicznej.

Większość światowych zbiorów zbóż i soi jest przerabiana na karmę dla bydła. Dla masowej hodowli potrzebne są nie tylko  zasoby ziemi i słodkiej wody, lecz także znaczna ilość ziarna i energii. Przykładowo dla wyprodukowania półkilogramowego wołowego steku trzeba zużyć 2,5 kg ziarna, 11 tys. litrów wody oraz ponad 4 litry benzyny. A przeciętny Amerykanin spożywał w 2009 roku Az 123 kg mięsa i ryb, statystyczny Niemiec 88 kg, statystyczny Polak 75 kg a Hindus tylko 5,2 kg.  Mięso wytwarza się więc w przeważającej mierze na potrzeby krajów bogatych i średnio zamożnych. Szacuje się, że w 2050 roku liczba ludności świata zwiększy się do 9 mld czyli o jedną trzecią.

Natomiast popyt na produkty rolne zwiększy się o 70% a na mięso o 100%. Tak więc w 2050 roku trzeba będzie wyprodukować ok. 465 mln ton mięsa, aby zaspokoić rosnący z roku na rok popyt. Dla porównania w 2009 roku światowa produkcja mięsa wyniosła ok. 260 mln ton.  Aby wyprodukować 465 mln ton mięsa rocznie, zwierzęta hodowlane musiałyby zjadać rocznie  tyle zbóż ile 4 mld ludzi.

Nowa geopolityka żywnościowa

Od wielu  lat poszczególne kraje i duże korporacje ponadnarodowe starają zapewnić sobie dostęp do zasobów ziemi uprawnej. Ziemia stała się w dobie światowego kryzysu żywnościowego zasobem strategicznym. Ziemię uprawną kupują lub wydzierżawiają na 99 lat nie tylko rządy poszczególnych państw, lecz także firmy. W samym tylko 2007 roku zawarto na całym świecie kilkadziesiąt transakcji kupna lub dzierżawy ziemi, a w 2008 roku ponad 500, w 2009 roku około 800 a w 2011 roku ponad 1200  takich umów.

Szereg krajów otwarcie oferuje nadmiar swojej taniej ziemi zagranicznym inwestorom. Kraje te nie potrafią bowiem  zagospodarować leżących często odłogiem ziem i chcą zarobić na ich sprzedaży lub dzierżawie. Można założyć z dużym prawdopodobieństwem, że proceder wydzierżawiania i kupowania ziemi uprawnej  za granicą będzie się rozwijał w miarę pojawiania się coraz większych perturbacji na światowym rynku artykułów żywnościowych. Działania takie podejmowane będą w partykularnym interesie poszczególnych państw. Rzecz jasna nie będzie można w ten sposób rozwiązać problemów żywnościowych całego świata.

Nadchodzi się nowa „era żywnościowa”, w której każde państwo  będzie starało się zadbać własnymi siłami  o swoje bezpieczeństwo żywnościowe. Lester Brown w swojej najnowszej książce pt. „Pełna planeta, puste talerze” (Full planet, empty plates) zwraca uwagę, że w  okresie ostatnich 6 lat świat więcej skonsumował żywności aniżeli jej wyprodukował. Bardzo znacznie zmniejszyły się także światowe zapasy zbóż w latach 2002-2011 do zaledwie 74 dni ich światowej konsumpcji (w latach  1986-2001  wskaźnik ten wynosił 107 dni konsumpcji).

Nie można już dalej zwiększać produkcji rolnej metodami tradycyjnymi. Dlatego zapewnienie dalszego bezpieczeństwa żywnościowego zależeć będzie nie  tyle od wprowadzenia nowych, genetycznie zmodyfikowanych  odmian ziarna siewnego, lepszych maszyn rolniczych i urządzeń do odsalania wody morskiej, ile przede wszystkim od prowadzenia odpowiedniej polityki ludnościowej, energetycznej i ochrony kurczących się zasobów słodkiej wody.

 

 

 

-------------------------------------------------------------

-------------------------------------------------------------

Do nabycia wSklepiku.pl!

"Wielki głód Tragiczne skutki polityki Mao 1958–1962"

autor:Dikotter Frank

Książka Diköttera to wstrząsający zapis jednej z największych katastrof XX wieku — wielkiej klęski głodu w Chinach, będącej konsekwencją bezwzględnej polityki Mao Zedonga. W ramach kampanii, której hasłem było: więcej, lepiej, prędzej i taniej, Chiny miały stać się jedną z najprężniejszych gospodarek świata, jednak rezultaty okazały się tragiczne — ten „sen szaleńca” kosztował życie kilkadziesiąt milionów ludzi. Dikötter, któremu udało się dotrzeć do wielu niedostępnych dotąd dokumentów, opisuje ten wstrząsający okres historii najnowszej z naukową precyzją i pisarską swadą. Jego książka spotkała się ze znakomitym przyjęciem i otrzymała wiele wyróżnień i nagród, m.in. prestiżową BBC Samuel Johnson Prize for Non-Fiction, wyróżnienie w finale Nagrody. im Bernarda Schwartza 2011 przyznawanej przez Amerykańskie Towarzystwo Azjatyckie, była także książką roku 2011 według „The Independent”, „The Economist”, „The Sunday Times”, „The Daily Telegraph” i „New Statesman”.

„To metodyczne sprawozdanie z brutalnego kataklizmu będącego dziełem człowieka stanowi obowiązkową lekturę dla zrozumienia historii XX wieku”.

 

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych