Analizy

Lepsze dane z gospodarki USA akurat dolarowi nie pomogły / autor: Pixabay
Lepsze dane z gospodarki USA akurat dolarowi nie pomogły / autor: Pixabay

Szybsza poprawa gospodarek

Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

  • Opublikowano: 8 czerwca 2020, 10:39

  • Powiększ tekst

Niespodziewany wzrost zatrudnienia w USA (i Kanadzie) w maju wzmacnia narrację, że odbicie aktywności gospodarczej postępuje szybciej i mocniej niż wcześniej zakładano. Rajd ryzyka nie ma powodu, by zostać przerwanym, ale im wyżej zajdziemy, tym częściej będzie potrzeba świeżego paliwa. Na razie przynajmniej złoty pokazuje, że z czasem kupowanie ryzyka przestaje być powszechne.

Opublikowany przed weekendem raport z rynku pracy USA był zdumiewający. Stopa bezrobocia nieoczekiwanie spadła do 13,3 proc. z 14,7 (prog. 19,1 proc.), podczas gdy stopa partycypacji siły roboczej podniosła się do 60,8 proc. (z 60,2 proc.). Razem te dane wskazują, że w USA rozpoczął się proces ponownego zatrudniania osób po lockdownie, postępuje on szybciej niż oczekiwano, a Amerykanie szybciej wracają do aktywnego poszukiwania pracy. W sektorze pozarolniczym przybyło 2,5 mln nowych miejsc pracy (prog. -7,5 mln), a raczej przywrócono stanowiska zredukowane w związku z ograniczaniem aktywności gospodarczej z powodu pandemii koronawirusa. Podobny wydźwięk płynie z danych z kanadyjskiego rynku pracy – wzrost zatrudnienia o 289,6 tys. prog. -500 tys. Przywracanie zatrudnienia rozpoczęło się, ale do powrotu do normalności jeszcze daleka droga. Nie zapominajmy, że w kwietniu USA ubyło 20,7 mln miejsc pracy, a w marcu: 700 tys. Nie wszystkie z tych miejsc pracy uda się odzyskać. Nie wszyscy zwolnieni będą chcieli wrócić do wykonywanych wcześniej zawodów. Straty dla gospodarki są nieodwracalne, stąd na pierwszy rzut oka wydaje się nierozważnym oczekiwać, aby wyceny rynkowe miały osiągnąć lub przebić poziomy sprzed kryzysu. Z drugiej strony rynki finansowe żyją wypracowanym pędem, dyskontują różnice w tym, co oczekuje się teraz, a co oczekiwano kilka tygodni temu, a także mają silne wsparcie masowego luzowania monetarnego Fed i innych banków centralnych. Niemożliwym jest powrót do stanu sprzed kryzysu, co ma swoje plusy i minusy.

Lepsze dane nie pomogły USD, gdyż przede wszystkim wspierają apetytu na ryzyko, a to oznacza porzucanie bezpiecznego dolara na rzecz walut o wyższej korelacji z lepszymi nastrojami rynkowymi. AUD i NZD pozostają mocne, podobnie jak CAD i NOK, które dodatkowo są wsparte korzystnymi ustaleniami OPEC+. Związek jednomyślnie uzgodnił przedłużenie o jedne miesiąc porozumienia w sprawie ograniczenia wydobycia, w kolejnych tygodniach członkowie ocenią, czy sytuacja wymaga dalszego trzymania produkcji na zaniżonym o 9,6 mln baryłek/dzień poziomie. Decyzja nie będzie prosta. Państwa stowarzyszone chcą wyższych cen ropy, ale też chcą z nich korzystać poprzez wyższy eksport surowca. Ale pozwolenie na zbyt szybki wzrost cen podnosi ryzyko wznowienia produkcji z łupków w USA, niwecząc pierwotne plany OPEC+. Jak wysokie ceny ropy są za wysokie i doprowadzą do ponownego wzrostu podaży bez oznak wystarczającego ożywienia popytu? Wątpliwości w tej kwestii mogą zainicjować korektę pod realizację zysków.

EUR/USD był w piątek wyjątkiem, jeśli chodzi o reakcję na raport z rynku pacy USA – utracona została pozytywna korelacja ze wzrostami na rynku akcji. Wzmacnia to argumentację za tezą, że wyczerpanie się czynników po stronie euro pozostawia EUR/USD zdanym na wydźwięk czynników dolarowych. Silny raport NFP jest dobry dla apetytu dla ryzyko, ale też dobry dla oceny sytuacji gospodarczej w USA. Nie można tego całkowicie ignorować i dla specyficznej relacji EUR i USD był to czynnik balansujący. W kolejnych dniach inwestorzy będą też bardziej ostrożni w pompowaniu wyceny euro. Wraca temat funduszu naprawczego UE, którego szczegóły będą omawiane podczas szczytu Eurogrupy w czwartek. Sygnały oporów niektórych państw przeciwko hojności pakietów pomocowych będą odebrane negatywnie.

W Polsce w rozpoczynającym się tygodniu jedynym „wydarzeniem” będzie czwartkowe święto. Dzień bez udziału krajowych inwestorów, to zawsze ryzyko obniżonej płynności i podwyższonej zmienności, jeśli pojawi się do takowej impuls. Złoty przeszedł w fazę stabilizacji po ostatniej fali umocnienia, gdzie lepsze nastroje będą sprzyjać podchodzeniu EUR/PLN do 4,40. Ale tutaj spodziewamy się, że ożywi się spekulacyjny popyt ustawiający się pod głębszą korektę, biorąc pod uwagę, jak rynek chłodno ocenia ostatnie złagodzenie polityki RPP.

Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych