ETS groźny dla portów i żeglugi
Lista branż krytykujących podatek węglowy czyli unijny system ETS wydłuża się. Do przemysłu i przedsiębiorstw branż energochłonnych, które domagają się jego zmiany, ostatnio dołączyły także formy żeglugowe i właściciele europejskich portów.
Europejska Organizacja Portów Morskich (ESPO) wezwała Brukselę do tego, by przy okazji powiadanej reformy systemu handlu emisjami (EU ETS) zajęła się także „przywróceniem konkurencyjności europejskich portów i sektora żeglugi”.
Najwyższy czas działać, bo europejskie porty odgrywają kluczową rolę w realizacji celów Europy w zakresie transformacji energetycznej i bezpieczeństwa energetycznego oraz zagwarantowaniu gotowości wojskowej Europy
– zaapelowała do Brukseli Isabelle Ryckbost, szefowa ESPO. Jej zdaniem, jak informują portale branżowe, europejscy decydenci „muszą w końcu wyciągnąć wnioski z pierwszych kilku lat” ETS-u.
A wnioski dla branży są zwyczajnie negatywne, bo według oświadczenia ESPO system handlu emisjami „zakłóca przepływy handlowe w transporcie morskim”, co może odbić się zarówno „na morskich projektach energetycznych i logistyce wojskowej”.
Przypomnijmy, ze EU ETS nakłada na firmy żeglugowe obowiązek zakupu uprawnień do emisji gazów cieplarnianych generowanych podczas rejsów. Obowiązuje od 2024 r. – najpierw na trasach żeglugowych wewnątrz Unii, natomiast w przypadku rejsów odbywających się do i z portów krajów członkowskich firmy korzystają z 50-procentowej ulgi. Organizacja ostrzega, że przewoźnicy starają się tak dostosowywać swoje usługi, aby kupować jak najmniej pozwoleń na emisję, które podnoszą koszty działalności. W efekcie – według ESPO nie tylko emisje przenoszą poza Unię (czyli występuje zjawisko tzw. ucieczki emisji), ale też część firm woli ograniczyć działalność i korzystanie z unijnych portów.
Skutki ETS-u już odbijają się odczuwają są główne śródziemnomorskie porty przeładunkowe, a inne – jak wskazuje Organizacja – „również zgłaszają zmiany w strukturze zawinięć statków” i następuje spadek bezpośrednich połączeń z kluczowymi rynkami globalnymi, takimi jak Azja.
Ponadto ESPO ostrzega, że z powodu wysokich kosztów transportu morskiego na krótkich dystansach wewnątrz Unii część ładunków może wrócić na europejskie drogi, a formalnie unijna polityka zmierza do ograniczenia ciężkich transportów drogowych właśnie ze względu an emisje. - Nie możemy dłużej akceptować polityki, która powoduje ucieczkę emisji i grozi zniszczeniem siły gospodarczej i konkurencyjności strategicznie położonych portów, których desperacko potrzebujemy, aby zrealizować ogólne ambicje Europy w zakresie odporności geopolitycznej i geoekonomicznej, transformacji energetycznej i bezpieczeństwa – przekonuje Isabelle Ryckbost, cytowana przez portal Safety4Sea.
(Oprac. AŁ)
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Dramat w Polskiej Chemii: Czy ZC Police zbankrutują?
Daniel Obajtek: Boli mnie czas stracony przez Polskę
»»Pytanie o Zielony Ład – co dalej? – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.