Informacje

Pixabay / autor: fot. Pixabay
Pixabay / autor: fot. Pixabay

Rosję spacyfikują... sankcje bankowe?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 7 grudnia 2021, 09:30

  • 1
  • Powiększ tekst

Waszyngton ma w swoim arsenale sankcje bankowe, które w poważny sposób mogą zaszkodzić Rosji. Pytanie, czy mają wolę, by ich użyć - mówi Nigel Gould-Davies, ekspert Wilson Center w Waszyngtonie i londyńskiego Instytutu Międzynarodowych Studiów Strategicznych (IISS).

Ekspert odniósł się w rozmowie z PAP do rosnących napięć wokół Ukrainy i opcji, jakie ma USA i wspólnota Zachodu, by powstrzymać zagrażającą Ukrainie napaść ze strony Rosji.

To nie jest tak, że nie mamy żadnych narzędzi nacisku. USA ma w swoim arsenale sankcje, które mogłyby zadać naprawdę bolesny cios Rosji” - powiedział Gould-Davies. Jak dodał, chodzi m.in. o nałożenie restrykcji na rosyjskie przedsiębiorstwa państwowe, czy transakcje z udziałem rosyjskich obligacji oraz innych sankcji dotykających rosyjskiego systemu finansowego.

Pytanie tylko, czy ma wolę, by ich użyć. Słyszeliśmy ostatnio wiele zapewnień ze strony USA, że Rosja poniesie dotkliwe koszty ewentualnej inwazji, więc z każdą taką wypowiedzią trudniej będzie administracji przyjąć miękki kurs” - mówi.

Jak ocenia, bardziej skomplikowana jest kwestia odcięcia Rosji od międzynarodowej sieci komunikacji między bankami SWIFT, bo decyzja w tej sprawie należałaby nie tylko do USA, ale szerszej społeczności międzynarodowej.

Nie jest tak, że USA mogą wcisnąć guzik. Wyłączenie ze SWIFT mogłoby być jednak bolesne, nawet jeśli Rosja przygotowała już własny system będący alternatywą dla niego” - uważa Brytyjczyk.

Ekspert przyznaje, że rosyjskie intencje stojące za koncentracją wojsk pozostają zagadką. Jak wskazuje, choć Rosja wysuwa postulaty dotyczące wykluczenia członkostwa Ukrainy w NATO i gwarancji bezpieczeństwa, ich spełnienie jest mało prawdopodobne. Dodaje, że nawet jeśli Zachód zgodziłby się na takie ustępstwa, nie zakończyłoby to problemów stwarzanych przez Rosję.

Z drugiej strony wiemy, że ewentualna inwazja na Ukrainę będzie się wiązać z dużymi stratami i taka wojna wcale nie będzie popularna” - ocenia Gould-Davies.

Jednak ryzyko takiej ofensywy jest oceniane poważnie po obu stronach Atlantyku. Jak zaznacza ekspert, także Wielka Brytania dostrzega to zagrożenie i jak dotąd wysyłała jasne sygnały poparcia dla Ukrainy. Zwrócił przy tym uwagę na niedawne wystąpienie nowego szefa wywiadu zagranicznego MI6 w siedzibie IISS, w którym stwierdził, że „Moskwa nie powinna mieć żadnych wątpliwości na temat naszego wsparcia suwerenności Ukrainy”.

Wystąpienia szefa MI6 są niezwykle rzadkie, więc jest to dość znaczący sygnał, zwłaszcza że on jasno wyraził się na temat potrzeby sprzeciwiania się agresywnym działaniom Rosji” - powiedział Gould-Davies.

Jak zaznacza, mimo twardych sygnałów ze strony Zachodu i znacznej ceny eskalacji, ryzyko konfliktu na dużą skalę jest znaczne.

Widać, że Ukraina to dla Putina wrażliwy temat, do którego podchodzi osobiście. Wszystko przecież zaczęło się od jego artykułu latem, w którym zasugerował, że Ukraina tak naprawdę nie jest osobnym narodem. Jeśli on rzeczywiście tak uważa i to go motywuje, to obawiam się, że żadna groźba kosztów może go nie powstrzymać” - ocenia ekspert.

PAP/ as/

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze