Informacje

Olaf Scholz / autor: PAP/EPA/ODD ANDERSEN / POOL
Olaf Scholz / autor: PAP/EPA/ODD ANDERSEN / POOL

INWAZJA NA UKRAINĘ

Niemcy blokują sankcje. Rozmowa Zełenski-Scholz bez skutku

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 9 marca 2022, 21:29

  • 2
  • Powiększ tekst

Ambasadorowie państw UE nie porozumieli się w środę w Brukseli w sprawie projektu konkluzji szczytu UE w Paryżu. Polska, kraje bałtyckie, Słowacja i Czechy chcą, by znalazły się w nich wezwania do dalszych sankcji wobec Rosji i pozytywny sygnał dla członkostwa Ukrainy w UE. Niemcy jednak to blokują – informują PAP źródła unijne.

W czwartek w podparyskim Wersalu rozpocznie się dwudniowy szczyt UE, na którym głównym tematem będzie inwazja Rosji na Ukrainę. Służby gabinetu szefa Rada Europejskiej Charles’a Michela i prezydencja francuska w UE przygotowały razem projekt deklaracji tego szczytu.

Napięta atmosfera w Brukseli

Nie uzgodniliśmy w środę stanowiska w kwestiach dotyczących Ukrainy. Polska, kraje bałtyckie, Czechy, Słowacja nie chcą zgodzić się na obecny projekt konkluzji szczytu UE. Uważają, że brakuje w nim wyraźnego wezwanie do dalszych sankcji wobec Rosji i pozytywnego sygnału dla członkostwa Ukrainy w UE. Takim zapisom przede wszystkim sprzeciwiają się Niemcy, ale też Holandia. Francja sprawuje prezydencję UE, więc stara się być neutralna, ale także nieprzychylnym okiem patrzy na kwestię europejskiej perspektywy dla Ukrainy. W czwartek temat wróci na szczycie UE. Przywódcy będą próbowali znaleźć kompromis — powiedział PAP unijny dyplomata.

Atmosfera w Brukseli jest bardzo napięta, bo na Ukrainie cały czas giną ludzie, w tym cywile. Część biurokratów jest jednak kompletnie oderwana od rzeczywistości. Na Ukrainę spadają bomby, a ostatnie przyjęte sankcje mają charakter symboliczny. Część sankcji łatwo ominąć. Grupa państw UE jest bardzo nieprzychylna silnym sankcjom i przede wszystkim są to Niemcy. Sprzeciwiają się w szczególności obejmowaniu restrykcjami sektora energetycznego — dodał unijny dyplomata.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że Stały Przedstawiciel RP przy UE Andrzej Sadoś na spotkaniu w środę z ambasadorami państw unijnych wskazywał, że Polska domaga się konkretów w sprawie europejskich perspektyw Ukrainy.

Podkreślał, że w tekście musi znaleźć odzwierciedlenie europejska perspektywa Ukrainy, a także możliwość nadania jej statusu kandydata, a tego brakuje. Polski ambasador, jak wynika z nieoficjalnych informacji, wskazywał też na potrzebę bezpośredniego odniesienia do wsparcia Ukrainy sprzętem wojskowym w celu samoobrony, zgodnie z art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych. Sadoś – jak dowiedziała się PAP – apelował też, aby wzmocnić zapisy dotyczące sankcji.

Polska, jak dowiedziała się PAP, jest popierana m.in. przez Litwę, Łotwę, Estonię, Czechy i Słowację.

Rozmowy Zełenski-Scholz

Ambasador Ukrainy w Berlinie Andrij Melnyk powiedział, że ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski rozmawiał telefonicznie z kanclerzem RFN Olafem Scholzem, ale „to było jak rozmowa ze ścianą”. Scholz wykluczył wprowadzenie embarga na rosyjską ropę i gaz, co ambasador określił jako „nóż wbity w plecy Ukrainy”.

Uważamy, że to stanowisko jest moralnie nie do utrzymania i upadnie jeśli nie w ciągu kilku najbliższych dni, to w ciągu kilku najbliższych tygodni. Pytanie brzmi, ilu ukraińskich cywilów zginie przez ten czas w ostrzale rakietowym — powiedział Melnyk w wywiadzie dla „Die Welt”.

Na pytanie czy w NATO i UE to rzeczywiście rząd Niemiec zawsze najbardziej się waha, ambasador odparł:

Niestety, to wrażenie jest słuszne. Tak samo było z odłączeniem (Rosji) od SWIFT, a teraz z zakazem importu. Jest to dla nas bardzo gorzkie.

Melnyk docenia niemiecką pomoc dla uchodźców.

Ludzi w tym pięknym kraju nie trzeba przekonywać do pomocy, oni mają serca we właściwym miejscu. Rząd niemiecki może jednak zrobić więcej, wykonując prosty gest. Nie kosztowałoby to ani centa, a dałoby Ukraińcom nadzieję” - powiedział ambasador. „Mój prezydent trzeciego dnia wojny złożył wniosek o członkostwo w UE w trybie pilnym. Teraz chcemy, aby w Bundestagu padło oświadczenie rządu: +Chcemy uznać Ukrainę za kraj kandydujący+” - oświadczył dyplomata.

Jednak w poniedziałek „prezydent Zełenski ponownie rozmawiał telefonicznie z kanclerzem Scholzem. To było jak rozmowa ze ścianą” - opowiada Melnyk. Prezydent powiedział, że „chcemy mieć status kandydata! Chcemy, aby Komisja Europejska rozpatrzyła nasz wniosek bardzo szybko, tak aby Ukraina mogła zostać przyjęta najpóźniej za pięć lat. Wiele państw UE popiera takie rozwiązanie, na przykład Polska i Słowacja. Niemcy odpowiadają tylko: nie, nie” - oświadczył ambasador.

Czytaj też: Kanclerz Niemiec przeciwny wysłaniu polskich MIG-ów na Ukrainę

wPolityce.pl/PAP/kp

Powiązane tematy

Komentarze