Informacje

Minister aktywów państwowych Jacek Sasin podczas konferencji prasowej na platformie widokowej - Panorama Torunia, 30 bm. / autor: PAP/Mikołaj Kuras
Minister aktywów państwowych Jacek Sasin podczas konferencji prasowej na platformie widokowej - Panorama Torunia, 30 bm. / autor: PAP/Mikołaj Kuras

Sasin: Nie ma żadnego kryzysu paliwowego

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 30 września 2023, 18:57

  • 3
  • Powiększ tekst

Nie ma żadnego kryzysu paliwowego; w Polsce mamy odpowiednią ilość paliwa, by zapewnić ciągłość dostaw — powiedział w sobotę w Toruniu minister aktywów państwowych Jacek Sasin. Dodał, że w jego ocenie kryzys chce wywołać opozycja swoimi „nieodpowiedzialnymi działaniami”.

Minister Sasin był w Toruniu pytany o sytuację na rynku paliwowym.

Nie ma żadnego kryzysu paliwowego, w Polsce mamy odpowiednią ilość paliwa, żeby zapewnić ciągłość dostaw. Problem tkwi w tym, o czy pan redaktor wspomniał, w całkowicie nieodpowiedzialnym zachowaniu polityków opozycji, którzy chcą właśnie taki kryzys wywołać swoimi nawoływaniami do tankowania na zapas, grożeniem Polakom, że te ceny paliwa drastycznie wzrosną. To wszystko wpisuje się w politykę, którą reprezentuje przede wszystkim PO, ale i inne partie wspierające tę formację, czyli im gorzej, tym lepiej” - mówił Sasin.

Podkreślił, że kiedy paliwo było nieco droższe, to — jak mówił — słyszeliśmy ze strony opozycji hasła, że „paliwo jest za drogie, a powinno być tańsze, a Orlen jak główny dostawca paliw, łupi Polaków i kumuluje zyski, a teraz kiedy Orlen podjął działania polegające m.in. na zakupie większych wolumenów od swoich partnerów po korzystniejszych cenach, przede wszystkim od partnera strategicznego, to opozycja rozpętała dziś histerię, że paliwo mamy za tanie”.

Szef MAP mówił także o obniżeniu kosztów przez Orlen po racjonalizacji zarządzania związanej z połączeniem, fuzją z Lotosem oraz PGNiG.

Wniosek jest taki, że opozycja chce, aby Polacy płacili więcej. Być może jest to zapowiedź polityki, jaką opozycja będzie uprawiała, jeżeli — nie daj Boże — wygrałaby wybory w Polsce, czyli drastyczne wzrosty cen paliw. To jest widać program opozycji, jeżeli dzisiaj jest za tanio. Chcę wyraźnie powiedzieć, bo jestem w stałym kontakcie z prezesem Danielem Obajtkiem, że po pierwsze te ceny nie są absolutnie cenami sztucznymi, ale rynkowymi wynikającymi z polityki koncernu. Po drugie chcę powiedzieć, że paliwa nie zabraknie. Po trzecie, jeżeli nawet dochodzi do chwilowych braków któregoś z produktów na stacji, to jest on zastępowany innym w tej samej cenie np. benzyna 95 benzyną 98. Jeżeli nawet są chwilowe przerwy związane z logistyką, to są krótkie okresy i występują na bardzo niewielkiej liczbie stacji w Polsce” - powiedział Sasin.

Dodał, że nie ma żadnego zagrożenia, a w Polsce w tej sprawie została rozpętana „histeria przez opozycje i wspierających ich ekspertów”.

Wiem, że opozycję i ich ekspertów denerwuje ta sytuacja. Oni by chcieli, aby w Polsce szalała drożyzna. Dzięki działaniom naszego rządu, spółek Skarbu Państwa, te ceny w Polsce są dziś jedne z najniższych w Europie. Jeżeli na stacjach Orlenu są kartki o awariach dystrybutora, to widocznie są awarie. Trudno mi rozpatrywać kwestie każdego dystrybutora na stacji benzynowej w Polsce. Awarie zawsze występowały i pewnie teraz też tak jest” - ocenił Sasin.

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki mówił w sobotę w Krakowie, że obawia się, że Orlen wyprzedaje zasoby strategiczne, „czyli działa na niekorzyść swojej spółki”.

Według niego za takie działania prezes spółki Daniel Obajtek powinien zostać odwołany ze stanowiska przez radę nadzorczą koncernu.

Obawiam się, że Orlen wyprzedaje zasoby strategiczne, czyli działa na niekorzyść swojej spółki. W normalnym świecie prezes byłby natychmiast przez Radę Nadzorczą odwołany, no ale Polska, jak mawiał słynny satyryk, +to jest dziwny kraj+ i my będziemy musieli to wszystko prostować i naprawić” - powiedział marszałek Senatu dziennikarzom w Krakowie.

W ocenie Grodzkiego sytuacja na stacjach Orlenu wynika z okresu wyborczego. „Teraz, jak jest czas wyborczy i to właśnie zrobili, paliwo jest wykupywane w dużych ilościach, co oczywiście prowadzi do reglamentacji i tych tzw. awarii dystrybutorów. To byłoby śmieszne, gdyby nie było skandaliczne” - mówił podczas briefingu.

Według polityka prowadzi to też do „sytuacji dość poważnej, bo karetki, które mają umowy z Orlenem, nie mogły zatankować”.

Jak to wytłumaczyć ludziom, którzy czekają na pomoc?” - pytał Grodzki.

W Toruniu dziennikarz z Polsat News pytał ministra Sasina o woj. zachodniopomorskie i wypowiedź marszałka tego województwa o problemach z zatankowanie karetek w kilku powiatach.

Nie możemy w tej sprawie uciec od kontekstu kampanii wyborczej. Jesteśmy dwa tygodnie przed wyborami. Pan marszałek jest aktywnym działaczem partii opozycyjnej do naszego rządu — PO. Nie dziwi, a może nawet dziwi, że próbuje wzniecać tę panikę, o której mówiłem przed chwilą, bo prowadzi kampanię swojej partii. Nie ma takiego problemu. Jeżeli są jakieś problemy, to proszę się kontaktować bezpośrednio z Orlenem. Nie wiem też, czy to dotyczy Orlenu, bo wcześniej były sytuacje dotyczące dostawców działających poza Orlenem, prywatnych firm. Trzeba by było ten temat zgłębić, jeżeli jest to prawda” - ocenił szef MAP.

Czytaj także: Niepokój na stacjach wywołały koncerny konkurujące z Orlenem

PAP/rb

Powiązane tematy

Komentarze