Informacje

Dubaj / autor: PAP/EPA
Dubaj / autor: PAP/EPA

COP 28 tuż, tuż, a entuzjazmu mało

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 29 listopada 2023, 17:42

  • Powiększ tekst

Gdy w Dubaju lądują kolejne samoloty z gośćmi, którzy jutro wezmą udział w otwarciu Szczytu Klimatycznego pod egidą ONZ, z  Ameryki Północnej płyną sygnały świadczące o niezadowoleniu społecznym i politycznym z zielonej rewolucji, a Chiny ograniczają eksport najważniejszych minerałów niezbędnych do rozwoju ekotechnologii.

Władze kanadyjskiej prowincji Alberta odmówiły realizacji narzuconej przez rząd w Ottawie polityki klimatycznej, zakładającej m.in. na masową skalę inwestycje w odnawialne źródła i przejście na czystą energię już w 2035 roku. Obawy władz prowincji, w której działają elektrownie gazowe i trwa wydobycie surowców, wynikają z faktu, że nie zdołają zapewnić mieszkańcom bezpiecznych dostaw energii. Premier Danielle Smith powołując się na ustawę o suwerenności, zapowiedziała, że może powstać specjalna firma energetyczna, która będzie posiadać inne niż OZE źródła wytwórcze. I tym samym dostarczać energię mieszkańcom prowincji bez względu na wytyczne rządu Kanady. Cytowana przez portal oilprice.com premier Smith stwierdziła, że nie może narazić „mieszkańców Alberty i ich przedsiębiorstw na ryzyko zamarznięcia w ciemnościach w temperaturze -30°C z powodu zaproponowanych przez rząd federalny nieprzystępnych cenowo, zawodnych i niekonstytucyjnych przepisów dotyczących czystej energii elektrycznej.

Krytyczne opinie o presji na  inwestycje w źródła odnawialne płyną również USA, także dziś w związku z planem wizyty prezydenta Joe Bidena w fabryce produkującej turbiny do farm wiatrowych w Pueblo (Kolorado). Na przykład The Washington Times pisze wręcz, że prezydent „chce agresywnie przyspieszyć rozwój energetyki wiatrowej w kraju pomimo rosnącego sprzeciwu społecznego, a krytycy twierdzą, że rosnące koszty budowy i utrzymania farm zostaną ostatecznie przerzucone na podatników i płatników”. The Washington Times cytuje także wypowiedzi ekspertów, w tym Jonathana Lesser’a z Manhattan Institute, który uważa, że  „energia wiatrowa zderza się z murem gospodarczym, a społeczeństwo tego nie chce”. Natomiast gubernator stanu Connecticut w USA zrezygnował z forsowania wprowadzenia zakazu sprzedaży nowych aut z silnikami spalinowymi od 2035 roku.

Okazało się bowiem, że nie ma poparcia w komisjach stanowych. Gdyby przepisy weszły w życie, to od 2035 r. w całym stanie można byłoby sprzedawać tylko samochody elektryczne i niektóre hybrydy typu plug-in. Dyskusja o nowych przepisach ma wrócić w przyszłym roku, ale nie zmienia to faktu, że elektryki w USA nie cieszą się wielką popularnością. W ostatnich tygodniach media amerykańskie obiegły informacje o tym, że sprzedaż pomimo rządowych dopłat spada, a dilerzy narzekają, że auta te zalegają na placach, bo nie ma chętnych do zakupu. Powodem jest nie tylko wysoka cena, ale brak odpowiedniej infrastruktury i możliwości ładowania.

Tymczasem popularyzacja aut elektrycznych ma być jednym z najważniejszych elementów walki z ociepleniem klimat, ale jest kosztowna, bo rządy po obu stronach Atlantyku muszą stosować systemy zachęt finansowych by skłonić ludzi do zakupu, zaś koncerny motoryzacyjne inwestują miliardy w przestawienie produkcji. Tym bardziej, że muszą też – szczególnie w Europie bazować na imporcie niezbędnych surowców do ich produkcji, podobnie jak firmy – producenci turbin wiatrowych i paneli słonecznych. I wszyscy znów mają powody do obaw, gdyż już od piątku w Chinach zaczną obowiązywać nowe, zaostrzone normy eksportu niektórych minerałów i pierwiastków ziem rzadkich. Eksporterzy będą zobowiązani do zgłaszania rodzajów metali ziem rzadkich i miejsca przeznaczenia, a chodzi m.in. o grafit niezbędny w akumulatorach litowo-jonowych ale również o gal i german (wykorzystywane m.in. do wytwarzania półprzewodników). Zaostrzone przepisy będą obowiązywać niemal przez dwa lata.

Światowa Konferencja Klimatyczna w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich zgromadzi gości ze wszystkich rejonów świata i tradycyjnie należy spodziewać się spotkań, dyskusji i wielu wezwań do walki z globalnym ociepleniem oraz działań na rzecz ograniczenia zmian klimatu. Po dwóch tygodniach okaże się, czy skończy się na dyskusjach, czy może będą też konkretne efekty.

Agnieszka Łakoma

(oilprice.com, washingtontimes.com)

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych