Informacje

Gdy w 2018 r. czynsz wynosił 500 zł, to kwota około 1000 zł i więcej / autor: Fratria
Gdy w 2018 r. czynsz wynosił 500 zł, to kwota około 1000 zł i więcej / autor: Fratria

TYLKO U NAS

Fala podwyżek czynszów przetoczy się wiosną

Piotr Filipczyk

Piotr Filipczyk

  • Opublikowano: 23 stycznia 2024, 07:30

  • Powiększ tekst

To musiało się tak skończyć. Koniec działania tarczy antyinflacyjnej, rosnące koszty remontów i opłat za media, wzrosty opłat administracyjnych. W ciągu najbliższych miesięcy Polaków czekają znaczne podwyżki czynszów. Spółdzielnie i wspólnoty już przesyłają zawiadomienia o wyższych opłatach.

Nawet blisko 200 złotych więcej za 40-metrowe mieszkanie. To nowe stawki czynszów, które otrzymali mieszkańcy jednej z największych warszawskich spółdzielni mieszkaniowych – „Mokotów”. Podwyżki wejdą w życie na wiosnę. Nie jest to jednak tylko problem WSM Mokotów i stolicy. Podwyżki dotyczą całej Polski i podobne głosy słychać z Poznania, Bydgoszczy, Koszalina czy Białej Podlaskiej. Nie ma co liczyć, że „akurat nas” podwyżki nie dotkną.

Z kalkulacji i znienacka

„Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Młodych” w Poznaniu informuje, że w 2024 r. zmianie ulegną opłaty uiszczane przez mieszkańców. Miesięczne opłaty za używanie lokali mieszkalnych złożone są z części zależnych i niezależnych od Spółdzielni. Opłaty zależne od Spółdzielni (stawki eksploatacji i utrzymania nieruchomości) zostały skalkulowane z uwzględnieniem prognozy wskaźników makroekonomicznych przyjętych w projekcie ustawy budżetowej na 2024 r., w tym przewidywanej inflacji. W kalkulacji przyjęto niezbędne koszty związane z eksploatacją nieruchomości, w tym wydatki mające na celu utrzymanie zasobów w stanie niepogorszonym, zgodnie z przepisami ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz ustawy Prawo budowlane.” – czytamy na stronie poznańskiej spółdzielni. Z internetowych komentarzy dowiadujemy się, że „jeśli chodzi o podwyżki, to jest gorzej niż się spodziewałem”.

Do tego oczywiście dochodzą opłaty niezależne od spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych takie, jak ceny wody, śmieci, gazu czy prądu.

Np. w grudniu w Białej Podlaskiej 2023 roku niemalże z dnia na dzień drastycznie podniesiono ceny wody i ścieków, a stawka wzrosła niemal dwukrotnie ( z 2,61 zł do 4,65 zł za metr sześcienny, a za odprowadzanie ścieków z 4,60 zł do 9,51 zł. Dopiero po wielkich protestach mieszkańców i polityków miejskiej opozycji, prezydent zdecydował, że koszty podwyżek weźmie na siebie miasto.

Zaznaczyć należy, że wyższe ceny prądu czy ogrzewania będą dotyczyć nie tylko pojedynczych mieszkań, ale też wszystkich części wspólnych, co przełoży się nie tylko na nasz indywidualny rachunek z operatorem, ale też na umowę zarządcy nieruchomości i opłatę pobieraną w czynszu. I tu raczej w żadnym mieście nie należy spodziewać się interwencji władz.

»» O rosnących czynszach czytaj też tutaj:

Polacy mają miliardowe zaległości w opłatach za mieszkania

Polityczne wygibasy wokół stawek

Spółdzielnie i wspólnoty informują, że znacznemu podwyższeniu uległy również opłaty administracyjne i remontowe. Tutaj z kolei winę próbuje zrzucać się m.in. na poprzedni rząd. Na klatkach jednej z gdyńskich spółdzielni pojawiło się nawet ogłoszenie administratora, że opłaty zostaną podniesione, ponieważ rząd PiS podniósł stawkę minimalną i trzeba zapłacić więcej osobie sprzątającej. Mieszkańcy, którzy wiedzą, że ich bloki sprząta pani z Ukrainy i domyślają się, że nie robi tego za szczególnie wygórowaną stawkę pytają, ile więcej zarobiła pani prezes. Na takie pytanie odpowiedź powinno przynieść walne zgromadzenie członków, ale skuteczne walne nie odbyło się tam od kilku lat, bo przez trzy lata przeszkadzała pandemia, a gdy ta się zakończyła, władze spółdzielni nie potrafiły prawidłowo poinformować swoich członków o spotkaniu, odkładając posiedzenie na kolejne kilka miesięcy.

W podobnym duchu co gdynianie, o swoje prawa upominają się mieszkańcy Bydgoszczy. Tam również pojawiają się głosy, że to prezesi powinni zacząć oszczędzanie od siebie, a nie od mieszkańców. Spółdzielnie odpowiadają zazwyczaj tak samo: koszty ograniczamy, prezesi nie zarabiają dużo, a na wzrost czynszów mamy ograniczony wpływ.

Najgorzej jest w spółdzielniach i wspólnotach, które już wcześniej zaplanowały większe remonty. Koszty pracy ekip remontowych i materiałów budowlanych znacznie wzrosły, co przekłada się na wyższe kwoty, które muszą trafiać na fundusze remontowe. Problemem są też rosnące koszty zaciągniętych na cele remontowe pożyczek. Wzrosty oprocentowania dotykają zatem także i mieszkańców, a ci często nie mogą podołać rosnącym kosztom i zadłużają swoje mieszkania, zmuszając zarządców nieruchomości, by i oni zaciągali kolejne zobowiązania.

To nie koniec podwyżek

Problem z niepłaceniem czynszów jest poważny. W ciągu kilku lat w wielu wspólnotach i spółdzielniach czynsze wzrosły nawet o 150 czy 200 proc. Mieszkańcy, którzy jeszcze w 2018 roku płacili czynsz w wysokości ok 500 zł. Dziś muszą mierzyć się z cenami powyżej 1000 zł. Tymczasem ich pensje czy emerytury natomiast wzrosły nieproporcjonalnie mniej.

Co więcej, wszystko wskazuje na to, że w drugiej połowie roku te stawki jeszcze wzrosną, ponieważ przestanie obowiązywać tarcza antyinflacyjna. Rząd Donalda Tuska nie zdecydował się bowiem na jej przedłużenie dłużej niż o 6 miesięcy, a po wiosennych wyborach samorządowych i europarlamentarnych, ciężko uwierzyć w to, że będzie miał motywację, by ulżyć ludziom.

Na pewno ceny będą wyższe, ale o ile dokładnie wzrosną, to na razie trudno jest przewidzieć - mówi Jacek Janas, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Zarządców w Warszawie, w rozmowie z portalem money.pl.

A to przecież nie koniec podwyżek. Rękę po pieniądze właścicieli mieszkań wyciągają również władze gmin. W wielu polskich miejscowościach znacznie wzrośnie podatek od nieruchomości, co oznacza kolejne kilkadziesiąt złotych mniej w portfelach Polaków.

Pozostaje jedno pytanie: z czego za to wszystko zapłacimy?

Piotr Filipczyk

»» O cenach paliw czytaj tutaj:

Kierowcy złapią się za portfele? Tyle zapłacimy za paliwo

»» Najnowsze dane o rynku mieszkaniowym czytaj też tutaj:

W minionym roku oddano mniej mieszkań

Historyczny rekord liczby mieszkań

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych