Informacje

Czołgi K2 na paradzie w Święto Wojska Polskiego / autor: fot. Fratria
Czołgi K2 na paradzie w Święto Wojska Polskiego / autor: fot. Fratria

Koniec marzeń o produkcji czołgów? Dwugłos ekspertów

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl, w 2019 roku otrzymał Nagrodę im. Władysława Grabskiego przyznawaną przez Narodowy Bank Polski najlepszym dziennikarzom ekonomicznym w kraju

  • Opublikowano: 11 kwietnia 2024, 15:48

  • Powiększ tekst

Czy oddala się perspektywa polonizacji nabytych jeszczw w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy, koreańskich czołgów K2? W tej sprawie eksperci nie są do końca zgodni.

Przypomnijmy: Umowa wykonawcza na czołgi K2 przewiduje zakup 180 tych wozów za 5,8 mld USD. Zgodnie z umowa ramową 820 czołgów zamawianych w dalszym etapie ma być wyprodukowanych na licencji w Polsce chodzi o „spolonizowane” K2PL). Pierwsza dostawa – 10 czołgów i 24 armatohaubice – została uroczyście odebrana w grudniu 2022 przez prezydenta Andrzeja Dudę i szefa MON Mariusza Błaszczaka.

Korea dalej chce polonizacji?

Minister Urzędu Zamówień Obronnych Korei zapewnił mnie, że wszystko zmierza w dobrym kierunku w sprawie wydania przez koreański parlament zgody na wyższy limit kredytowy dla Polski – powiedział w lutym PAP szef komisji obrony narodowej Andrzej Grzyb.

Wtedy w Sejmie odbyło się spotkanie szefa komisji obrony narodowej Andrzeja Grzyba (PSL-TD) z ministrem południowokoreańskiego Urzędu Zamówień Obronnych DAPA, Eonem Dong-Hwanem. Szef sejmowej komisji obrony powiedział PAP, że spotkanie dotyczyło dalszej współpracy polsko-koreańskiej w zakresie obronności.

Jak wyjaśnił:

Rozmawialiśmy zarówno o umowach ramowych, które muszą zostać wypełnione treścią, jak i tych, które wymagają realizacji. Pierwszym etapem są zakupy, a drugim polonizacja sprzętu, poprzez stworzenie ośrodków serwisowania, a następnie produkcji.

Doprecyzował, że chodzi głównie o czołgi K2 w wersji PL, które będą powstawały w poznańskich Wojskowych Zakładach Motoryzacyjnych i program amunicyjny, który - jak dodał - najprawdopodobniej zostanie rozszerzony.

K2PL odjeżdża?

Jak jednak zauważył w tym tygodniu ekspert ds. wojskowości Jarosław Wolski na platformie X i Facebooku o polskich K2 możemy powoli przestać marzyć!

Dlaczego?

Jak argumentuje Wolski:

Wynegocjowana umowa konsorcjum na linii WZM S.A - HRC była bardzo korzystna dla strony polskiej. Oczywiście przy zakładanym wolumenie łącznie 1000 czołgów/wozów specjalistycznych. Niestety wiele wskazuje na to że wiele osób wykonało tytaniczną pracę żeby tak korzystna umowa dla polskiego przemysłu nie została zrealizowana za to kupiono mniej wozów „z półki” i z całkowitym pominięciem narodowej ich obsługi. Dość powiedzieć że dla K2 kupiono 2 lata obsługi gwarancyjnej i 5 lat pogwarancyjnej (7 lat łącznie) z całkowitym pominięciem krajowego przemysłu. To znaczy na razie tych zdolności w kraju de facto nie ma a jeżeli się pojawia to będą… koreańskie a nie polskie.

Czy oznacza to, że polski przemysł został „na lodzie”? Wolski wyraża się tu jasno:

Jak to się ma do umowy konsorcjum? Nijak. Jak to się ma do budowania narodowych kompetencji? Nijak. Jak to się ma do zabezpieczenia SpW w razie wojny poprzez krajowe zdolności remontowe, serwisowe, logistyczne? Nijak. Jak to się ma do pilnowania aby LCC (min. 60% kosztów w sprzęcie pancernym) pozostawały w krajowej gospodarce? Nijak. Kapitał (jego narodowość) i  kontrola nad nim ma ogromne znaczenie w przemyśle zbrojeniowym.

Były rzecznik uspokaja

Mniej alarmistycznie wypowiada się o tym były rzecznik prasowy Agencji Uzbrojenia i Eurokorpusu Krzysztof Płatek.

Żadnych marzeń, panowie”?

Czy faktycznie mamy do czynienia z końcem marzeń o „polskich” K2? Płatek nie ma wątpliwości:

Odnosząc się zatem do postawionego na początku pytania, to odpowiedź na nie brzmii „nie”, chociaż optymistyczne założenia umowy ramowej napotykają na kolejne przeszkody. Ważne jest jednak, że rozmowy trwają.

Jak dodaje Płatek:

Siłom Zbrojnym zależy nie tylko na czołgach #K2 #BlackPanther, czy #M1A2 #Abrams, które przenoszą je na kolejny poziom technologiczny i zapewniają wyższe zdolności, niż to, co oferowała większość użytkowanych do tej pory konstrukcji, ale zależy im też na tym, żeby ten sprzęt był serwisowany w kraju. Co istotne, musi to być realizowane sprawnie, terminowo i na wysokim poziomie jakościowym. Nie mogą powtarzać się problemy, jakie pojawiały się niekiedy w przypadku odbieranych z remontów #BWP1. Tu należy wskazać, że owe remonty nie były realizowane tylko z jednego kierunku. Niemniej, warto zapytać użytkownika, który kierunek był korzystniejszy cenowo i generował mniej zgłoszeń reklamacyjnych. Należy też pamiętać, że kwestia przywracania zdolności bojowych na niższych poziomach (podstawowe prace i serwisowanie) wymusza przede wszystkim utworzenie potencjału naprawczo-remontowego w samych Siłach Zbrojnych RP. Fakt - konieczne jest również ustanowienie potencjału na terenie kraju w zakresie najwyższego poziomu remontowo-modernizacyjnego (idąc dalej - produkcyjnego)

Jak więc zauważa były rzecznik Agencji Uzbrojenia, wcale nie jest tak, że wszystko zostało już zaprzepaszczone i nie ma szans na polonizację koreańskiej technologii:

Na podpisanie kolejnej umowy wykonawczej, w której kwestie remontów zostaną ostatecznie sprecyzowane, zostało jeszcze kilka miesięcy, a stroną przemysłową dla Agencji Uzbrojenia jest niezmiennie, utworzone pod koniec marca 2023 roku, konsorcjum spółek w składzie: Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. wraz z WZM S.A. i Hyundai Rotem Company. Co należy w tym miejscu podkreślić, to fakt, że ani Agencja Uzbrojenia, ani Siły Zbrojne RP, ani Ministerstwo Obrony Narodowej nie mogą występować w roli mediatora dla zwaśnionego rodzeństwa przemysłowego. Niezbędna może okazać się w tym przypadku interwencja Ministerstwa Aktywów Państwowych.

Dodatkowo, jak argumentuje Płatek, nie jest właściwe obwinianie poprzedniej ekipy negocjującej za obecną sytuację, bowiem specyfika tamtych rozmów wymuszona była okolicznościami międzynarodowymi:

Czy można winić stronę zamawiającą za to, że zabezpieczyła się na wypadek komplikacji w rozmowach z podmiotami przemysłowymi? Dlaczego, o to pytam? Pojawił się bowiem mit, wedle którego pierwsza umowa wykonawcza przewidziała z automatu 7 lat wsparcia technicznego. Jest to najzwyklejsze przeinaczenie faktów, ponieważ umowa przewidziała 2 lata obsługi gwarancyjnej od momentu dostawy oraz 5 lat w ramach opcji, gdyby negocjacje dotyczące kolejnej umowy wykonawczej nie poszły tak sprawnie, jak mogłoby to nastąpić w idealnym świecie. Czy będzie konieczność aktywowania zawartej w umowie opcji serwisowej, żeby zachować sprzęt w stanie zdatnym do normalnej eksploatacji, to okaże się do końca tego roku.

Opcja atomowa na stole

Czy jednak - w razie najgorszego przebiegu wypadków - nasz kraj mógłby sięgnąć po tzw. opcję atomową? Owszem. A czym owa opcja atomowa jest?

Jest nią nacjonalizacja zakładów produkcyjnych w czasie wojny. Oby jednak do tego nie musiało dojść!

PAP/ X/ Wolski o Wojnie/ Krzysztof Płatek/ as

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych