Informacje
Ropa / autor: Pixabay
Ropa / autor: Pixabay

Albo otwarcie Cieśniny Ormuz albo ropa po 200 dolarów

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 4 kwietnia 2026, 09:30

    Aktualizacja: 4 kwietnia 2026, 10:51

  • Powiększ tekst

Wydaje się, że otwarcie głównego szlaku eksportu ropy i gazu z Bliskiego Wschodu to teraz najważniejszy problem gospodarczy dla znacznej części świata. Wiele krajów obawia się bowiem, że kryzys paliwowy będzie narastał, a ropa może zdrożeć nawet do 200 dolarów.

Wojna na Bliskim Wschodzie i ataki amerykańskie i izraelskie na Iran kosztują coraz więcej – nie tylko zaangażowane w konflikt kraje, ale również wiele innych, zaś straty gospodarcze liczone są nawet miliardach dolarów dziennie, a jednym z głównych powodów jest blokada Cieśniny Ormuz.

To irańska odpowiedź na ataki USA i Izraela, która spowodowała zatrzymanie wypływu ropy, gazu i innych paliw oraz produktów z rejonu Zatoki Perskiej, co wywindowało ich ceny. A ostrzeżenia szefa Międzynarodowej Agencji Energii Faitha Birola, który mówi o największym w historii kryzysie naftowym, tylko pogłębiają obawy. Szczególnie że także Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzega przed długotrwałymi zakłóceniami gospodarczymi.

Żegluga priorytetem

Dlatego oprócz zakończenia ataków, o czym sprzecznie wypowiadają się Waszyngton i Teheran, teraz priorytetem stało się odblokowanie Cieśniny. Był to nawet jeden z punktów planu pokojowego zaproponowanego przez władze Chin i Pakistanu. Teraz do gry wkroczył Oman, który wraz z Iranem , o czym donoszą światowe media, chce opracować rozwiązanie problemu i zasady żeglugi przez Ormuz (za odpowiednią opłatą na rzecz Teheranu). Trudo ocenić, czy w ogóle rozmowy przyniosą spodziewany skutek, zwłaszcza że ostrzał w regionie trwa. A ropa po wczorajszym popołudniowym spadku cen, znów jest droższa i to o ponad 8 procent (blisko 109 dolarów z baryłkę Brent).

Na odblokowaniu cieśniny, prze którą płynie niemal 30 proc. światowej ropy i 20 proc. gazu skroplonego zależy tak producentom surowców, jak i ich odbiorcom. W tej sytuacji także najnowszy apel sułtana Ahmeda Al. Jabera – szefa narodowego koncernu naftowego Zjednoczonych Emiratów Arabskich o światową współpracę w celu wznowienia żeglugi tym bardziej nie są zaskoczeniem. Wydaje się, że tylko presja międzynarodowa, może przynieść efekty.

Alternatywą jest bowiem długotrwały kryzys, choć i tak naprawienie szkód i przywrócenie równowagi na rynku zajmie wiele tygodni, nawet gdyby szybko otwarto Cieśninę Ormuz. Zanim statki wypłyną stamtąd i dotrą do portów odbiorców upłynie sporo czasu, a naprawa uszkodzonych instalacji - szczególnie zakładu produkcji LNG w Katarze może potrwać nawet 3 lata.

Widmo drożyzny

Od rozpoczęcia wojny pod koniec lutego kolejne instytucje finansowe podnoszą prognozy cen ropy w tym roku i to znacząco. O kwocie 65 -70 dolarów za baryłkę, która dominowała na poczatku roku, praktycznie nikt już nie pamięta. Teraz kolejne progu cenowe – jeśli sytuacja w Cieśninie nie zmieni się – to 150 dolarów za baryłkę Brent i nawet 200 dolarów. A uwagi ekspertów, że w kwietniu będzie gorzej niż w marcu, bo rynek jeszcze nie wycenił faktycznego niedoboru ropy na rynku, nie pozostawiają złudzeń..

Wystarczy wspomnieć wypowiedzi prezesów największych koncernów branzy podczas szczytu CERAWeek kilka dni temu, lub ekspertów cytowanych przez światowe media. Ostatnio Friedman Fesharaki, były szef firmy konsultingowej FGE NexantECA w wywiadzie dla Bloomberg Television przypomniał, że „co tydzień 100 milionów baryłek ropy nie jest transportowanych, a co miesiąc 400 milionów baryłek”. I  zapowiedział, że „w pewnym momencie straty na rynku będą astronomiczne”, a jeśli sytuacja w Cieśninie Ormuz nie poprawi się w ciągu najbliższych sześciu, ośmiu tygodni, ceny gwałtownie wzrosną, niezależnie od tego, co powiedzą politycy. - Najpierw myślimy o cenie ropy na poziomie 150 dolarów, potem 200 dolarów i powyżej 200 dolarów – dodał Friedman Fesharaki. I przedstawił prognozy, według których „zakładając utrzymanie tylko10 przepływów w cieśninie przez kolejne 4-8 tygodni, to wzrost cen ropy sięgnie do 150-200 dolarów za baryłkę”.

W tej sytuacji światowa gospodarka będzie musiała mierzyć się nie tylko z gwałtownym spadkiem ale i poważną inflację. Alternatywa to szybkie otwarcie Cieśniny Ormuz.

Agnieszka Łakoma

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych