Informacje
Co szósty czynny zawodowo pracownik ma narodowość ukraińską / autor: Fratria / MK
Co szósty czynny zawodowo pracownik ma narodowość ukraińską / autor: Fratria / MK

Tylko 14 proc. Ukraińców chce wyjechać z Polski po wojnie

Grzegorz Szafraniec

Grzegorz Szafraniec

Dziennikarz gospodarczy i publicysta z ponad 20-letnim doświadczeniem. Redaktor naczelny kilku uznanych miesięczników, głównie z sektora handlu i FMCG. Twórca największego portalu internetowego w sektorze retail – wiadomoscihandlowe.pl. Wydawca programów gospodarczych w TVP S.A. oraz Forum Ekonomicznego w Karpaczu w 2023 r.

  • Opublikowano: 23 kwietnia 2026, 07:30

  • Powiększ tekst

Widmo nagłego odpływu setek tysięcy pracowników z Ukrainy regularnie powraca w debacie publicznej. Najnowsze dane pokazują jednak, że taki scenariusz jest znacznie mniej realny, niż mogłoby się wydawać.

Jak informuje z „Rzeczpospolita”, jedynie co siódmy ukraiński uchodźca deklaruje chęć powrotu do rodzimego kraju po zakończeniu wojny z Rosją. Znacznie większa grupa planuje pozostać w Polsce. 30-40 proc. z tej grupy wciąż się waha odkłada decyzję na później.

Gospodarka uzależniona od pracy Ukraińców

Znaczenie ukraińskich pracowników dla naszej gospodarki trudno przecenić. Szacuje się, że w Polsce pracuje obecnie od 770 tys. do ponad miliona obywateli Ukrainy, co stanowi około 6 proc. wszystkich zatrudnionych.

Eksperci wskazują, że hipotetyczny odpływ pół miliona osób miałby fatalne skutki. Najważniejsze z nich to:

• spadek PKB o ok. 0,8 pkt proc. w krótkim okresie;

• wolniejszy wzrost gospodarczy w kolejnych latach (o ok. 0,2 pkt proc. rocznie);

• wzrost inflacji o 0,5-0,6 pkt proc.;

• presja na podwyżki stóp procentowych.

Jednak – jak podkreślają ekonomiści – nawet tak silny wstrząs nie zachwiałby fundamentami gospodarki, co świadczy o jej rosnącej odporności.

Pokój nie musi oznaczać automatycznego powrotu

Wbrew intuicji, zakończenie konfliktu nie musi oznaczać masowego exodusu. Zdaniem dr. Pawła Strzeleckiego ze Szkoły Głównej Handlowej, którego cytuje „Rzeczpospolita”, pokój może wręcz sprzyjać dalszej migracji do Polski – choćby w wyniku łączenia rodzin. Podobne stanowisko prezentują analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, którzy wskazują, że choć część pracowników może wyjechać, to skala zjawiska prawdopodobnie nie będzie gwałtowna.

Polska już nie wysyła – Polska przyciąga

Transformacja polskiego rynku pracy w ostatnich dwóch dekadach jest wyraźna. Z kraju emigracji zarobkowej, staliśmy się jednym z głównych kierunków migracyjnych na Starym Kontynencie. Dane Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pokazują, że pod koniec lutego legalnie pracowało w Polsce niemal 1,3 mln cudzoziemców – o ponad 80 tys. więcej niż rok wcześniej. To rekordowy wynik, napędzany głównie przez napływ obywateli Ukrainy po 2022 roku.

Ukraińcy dominują, ale firmy szukają dalej

Choć rynek pracy coraz częściej otwiera się na pracowników z Azji i Ameryki Łacińskiej – m.in. z Indii czy Kolumbii – struktura zatrudnienia pozostaje stabilna. Ukraińcy nadal stanowią ponad dwie trzecie wszystkich pracujących cudzoziemców. Jednocześnie odpływ części mężczyzn, związany z mobilizacją wojenną, już dziś stanowi wyzwanie dla branż wymagających pracy fizycznej, takich jak budownictwo czy przemysł.

Polacy bez większych obaw

Rosnąca obecność cudzoziemców na rynku pracy nie budzi istotnych napięć społecznych. Z badań wynika, że aż 80 proc. Polaków ma neutralne lub pozytywne nastawienie wobec zagranicznych pracowników. Co więcej, 40 proc. badanych już pracuje z cudzoziemcami, a 69 proc. nie sądzi, że mogliby oni zagrozić im posadom.

Oprac. Grzegorz Szafraniec; źródło: Rzeczpospolita

FOTO (podpis) .

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych