Informacje

autor: www.sxc.hu
autor: www.sxc.hu

Oto jak program 500+ wpłynął na rynek pracy

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 29 sierpnia 2017
  • 13:23
  • 0
  • Tagi: 500 Plus Biznes dziecko Elżbieta Rafalska gospodarka Polityka praca
  • Powiększ tekst

Program 500 Plus zdaniem jego krytyków miał zniechęcać kobiety do zawodowej aktywności. Najnowsze dane GUS przeczą jednak tej tezie - okazuje się, że w ciągu roku tyle samo kobiet zdecydowało się na podjęcie pracy zawodowej co mężczyzn. 500 Plus wcale nie sprzyja lenistwu.

500 Plus zdaniem krytyków miało być kolejnym programem socjalnym, który w dłuższej perspektywie przyzwyczaja do życia „na socjalu” i zniechęca do pracy zawodowej. Tak się jednak nie stało - potwierdzają to dane GUS.

O ile na początku istnienia programu liczba biernych zawodowo kobiet nieznacznie wzrosła o tyle sytuacja zmieniła się dość szybko.

A przecież program rzeczywiście mógł zachęcać do zawodowej bierności - kobiety zarabiające minimalną płacę - 1459 złotych na rękę, przy rezygnacji z pracy zawodowej zyskiwały 500 złotych także na pierwsze dziecko. To oznaczało, że matka posiadająca dwójkę dzieci otrzymywała 959 złotych.

A jednak apetyt rośnie i ofert pracy powyżej płacy minimalnej przybyło. Trend się odmienił i najnowsze dane GUS pokazują, iż liczba biernych zawodowo maleje coraz szybciej. W ciągu roku (od lipca 2016 do czerwca 2017) ubyło tyle samo biernych zawodowo mężczyzn co kobiet - po 104 tysiące co daje łącznie 208 tysięcy osób.

Sytuację z satysfakcją komentowała minister Elżbieta Rafalska:

Wzrost bierności był bardzo często wykorzystywany jako zarzut wobec programu 500+, mimo że nie było żadnych twardych, oficjalnych danych, że tak się dzieje.

Obecnie więc nie sposób jednoznacznie wskazać by 500 Plus zniechęcał do pracy - tak mężczyzn jak i kobiety.

Co ważne, obecnie nawet praca w sieci handlowej nie jest już zniechęcająca, nawet dla pozyskujących świadczenia z programu Rodzina 500 Plus. To efekt wzrostu płac.

Przykładowo - pracownicy sieci handlowej Biedronka już na początku otrzymują 2300 złotych brutto czyli 1669 złotych. Rezygnacja z tej pracy dla 500 złotych na pierwsze dziecko wywołuje w budżecie domowym dziurę wynoszącą prawie 1,2 tys. złotych. Dziury, której „nie zalepią” ewentualne, inne zasiłki. Co więcej - wspomniana Biedronka oferuje stały wzrost pensji przez co po trzech latach zarabia się w sieci już 2600 złotych brutto (1877 zł) plus spore dodatki. Lidl oferuje z kolei 2,5 tys. brutto na sam początek. Tym samym 500 złotych dodatkowego dochodu nie jest już czynnikiem zachęcającym do porzucenia pracy zawodowej.

money.pl/ GUS/ as/

Komentarze