Informacje

Pendolino czyli "klapa" ministra Nowaka

Sz Sz

  • Opublikowano · 29 stycznia 2018, 18:47

    Aktualizacja · 29 stycznia 2018, 18:55

  • 3
  • Powiększ tekst

Może się okazać, że Pendolino ma problemy z podwoziem, które zostało wykonane z gorszych materiałów i przez to doszło do uszkodzenia go przez tłuczeń wysypany na tory. Koszty naprawy szacuje się na ok 15 mln. zł – ustalił portal wGospodarce.pl.

Zakup tych pociągów miał być sukcesem propagandowym rządu Tuska, a firmował go ówczesny minister transportu Sławomir Nowak z Platformy Obywatelskiej. Wyszła klapa zamiast sukcesu i od początku było „pod górkę”.

Jak zapewnili nas Agnieszka Serbeńska rzecznik PKP Intercity oraz Mirosław Siemieniec rzecznik PKP PLK, spółki kolejowej odpowiedzialnej za utrzymanie infrastruktury kolejowej, to pierwszy taki przypadek żeby tłuczeń, którym wysypane są tory kolejowe uszkodził podwozie jakiegokolwiek składu jeżdżącego po Polsce. Eksperci twierdzą,też że nie znają takiego przykładu z innych krajów. Obecnie 8 składów Pendolino nadal pozostaje wycofanych z eksploatacji.

Analizy przyczyn prowadzone są przez przewoźnika oraz zarządcę infrastruktury, a także ekspertów Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych. Jesteśmy cały czas w kontakcie z producentem i staramy się, aby składy jak najszybciej wróciły do ruchu – informuje Serbeńska.

Warto przy tej okazji dodać, że po polskich torach jeżdżą jeszcze Darty (Pesa) i Flirty (Stadler). Te są homologowane do maksymalnej prędkości 160 km/h. Pendolino jeździ w większości z taką prędkością, jednak są odcinki, na których może rozwijać już prędkość 200 km/h. I tak jest właśnie na feralnym odcinku, do którego doszło do uszkodzeń. To odcinek Grodzisk Mazowiecki - Zawiercie, na Centralnej Magistrali Kolejowej.

Przy tym warto zauważyć, że polskie „przygody” z Pendolino są niczym wobec czeskich czy fińskich. Od razu po dostawie do Czech, wycofano wszystkie pociągi ze względu na problemy z łącznikami. Na tory wyjechały dopiero po kilku miesiącach. Finowie w ogóle zrezygnowali, bo pudło pociągu miało się wychylać, ale tego nie robiło. Przypomnijmy, że nazwa Pendolino oznacza z języka włoskiego wahadełko od wychylania się nadwozia pociągu. To sprawia, że  pociąg jest w stanie pokonywać z większą prędkością łuki zaprojektowane dla wolniejszych pociągów, bezpiecznie i nie powodując dyskomfortu pasażerów.

Warto również tutaj nadmienić, że polski przewoźnik, za rządów Sławomira Nowaka na wstępie zrezygnował z tej funkcji. Siedem lat temu, w umowie przewoźnik nie zagwarantował sobie również montażu internetu bezprzewodowego, a potem strony nie mogły dogadać się w sprawie kosztów. W efekcie podróżni mają problem z korzystaniem z internetu na pokładzie Pendolino. Teraz obecny minister infrastruktury Andrzej Adamczyk twierdzi, że wi-fi będzie dostępne w 2019 r., czyli po 8 latach od hucznego odbioru pierwszych składów przez ministra Nowaka.

Są też tacy, którzy twierdzą, że sprawa podziurawionego podwozia Pendolino, to nie wina producenta.

Zdaniem Adriana Furgalskiego prezesa Zespołu Doradców Gospodarczych TOR wina leży, albo po stronie PKP Intercity, który nie właściwie przygotował podwozie do zimy, albo zarządcy infrastruktury PKP PLK, które podczas letniego remontu feralnego odcinka, źle położył na tory tłuczeń.

Pytanie jest takie dlaczego nie wszystkie składy mają takie problemy i dlaczego akurat tej zimy – mówi Furgalski z TOR.

Zdaniem eksperta z TOR, niewątpliwie jednak wycofanie Pednolino może spowodować odwrót klientów od podróży koleją.

Wykupując bilety klasy premium dostajemy niższy standard i jedynie 10 proc. zwrotu kosztów biletów, zamiast 100 proc. To sprawi, że koleje zaczną znowu tracić pasażerów, a to na pewno negatywnie odbije się na wynikach finansowych spółki – uważa Furgalski z TOR.

Podpisanie umowy z Alstomem nastąpiło 30 maja 2011 roku za rządów PO-PSL. Koszt 20 pociągów mogących osiągnąć prędkość nawet 250 km/h to ok. 400 mln euro. Kontrakt o wartości 665 mln euro obejmował także budowę zaplecza technicznego w Warszawie oraz koszty utrzymania technicznego pociągów przez 17 lat.

12 sierpnia 2013 r.; do Polski przyjeżdża na testy pierwszy skład Pendolino. Ponieważ nie ma homologacji od granicy ciągnie go lokomotywa PKP Cargo. Na Dworcu Głównym we Wrocławiu czeka minister Sławomir Nowak i jego poprzednik Cezary Grabarczyk. Podczas zwiedzanie składu pada prorocze pytanie dziennikarza co stanie się, jeśli Pendolino nie przejdzie testów.

Nowak odpowiada:

Nie ma takiego ryzyka, niech pan nie będzie takim smerfem marudą. Wiecznie słyszę, że się nie uda. Wreszcie się udało, jest.

W 2014 r. zaczęły się problemy z homologacją na jazdę z prędkością 250 km/h. Alstom tłumaczył, ze Polska nie ma odpowiedniej infrastruktury, a PKP odpowiadało że producent doskonale wiedział jaka jest. W pewnym momencie istniała realna groźba zerwania kontraktu.

Najlepiej sprawę podsumował wówczas wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński

Zakładano, że trzeba przeskoczyć epokę. To nie była najlepsza decyzja. - Trzeba było postawić na pociągi osiągające prędkość do 160 km/h.

Powiązane tematy

Komentarze