Informacje

„Sieci”: Rządzący dziś Unią są w panice

Sieci

Sieci

Największy konserwatywny tygodnik opinii w Polsce

  • 24 marca 2019
  • 11:34
  • 3
  • Tagi: media polityka UE wybory
  • Powiększ tekst

Znów mam poczucie, że jestem świadkiem bardzo ważnego procesu, podobnie jak w roku 1980 czy 1989. To jest czas historyczny, który daje może i wątłą, ale jednak nadzieję. Uczestnictwo w tym ma coś uwznioślającego – mówi prof. Ryszard Legutko, eurodeputowany PiS i kandydat tej partii w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego z Małopolski, współprzewodniczący grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w europarlamencie w rozmowie z Jackiem Karnowskim.

W wywiadzie na łamach nowego wydania tygodnika „Sieci” prof. Ryszard Legutko komentuje globalny trend atakowania wszystkich i wszystkiego, co nawet w najmniejszym stopniu interpretowane jest jako zagrożenie „wolności” i „tolerancji”. Wskazuje jednakże, że reżyserowane manifestacje nie są jeszcze bardzo obecne w polskiej rzeczywistości:

Rzeczywiście, są sprawy, które zostały nam oszczędzone. Nie było u nas publicznego, zbiorowego płaczu, a w Stanach był taki po wyborze Trumpa. Nie ma wyrzucania z uniwersytetów czy wytupywania przez studentów nielubianych przez towarzystwo naukowców, choć już pewne sygnały da się zauważyć. Czy to jest reżyserowane? Nie, ale na pewno od pewnego czasu obserwujemy w całym świecie zachodnim ugruntowywanie się monopolu politycznego. Powstał system miękkiego, lecz niezwykle dotkliwego despotyzmu sprawowanego przez tzw. główny nurt. Kto nie należy do głównego nurtu, musi być albo faszystą, albo wariatem, albo złodziejem. (…) Ta elita intelektualna, która i na świecie, i w Polsce tworzy język i pojęcia wykorzystywane później przez polityków, nie uczy się ani nie wyciąga wniosków. Niby wiedzą, że nie powinno się nakręcać bez końca emocji politycznych, niby wiedzą, że oponentów politycznych nie można traktować jak wrogów, że trzeba się „pięknie różnić”, a robią dokładnie odwrotnie. To oczywiście jest poparte argumentem, który sprowadza się do takiego twierdzenia: „My jesteśmy zwolennikami i reprezentantami różnorodności, a wy jej wrogami, więc zamknijcie wasze wredne pisowskie mordy”. To ma usprawiedliwiać to latanie z maczugą, którą okłada się każdego przeciwnika – zauważa Ryszard Legutko .

Od jakiegoś czasu opozycja coraz głośniej mówi o rzekomym polexicie, jaki planować ma partia rządząca, choć wyraźnie widać, że mija się to z prawdą.

Żyjemy w kłamstwie, jesteśmy atakowani gigantycznym kłamstwem. Polską rządzi rzekomo odpowiednik NSDAP, za nami trzy lata terroru, a sędziowie są represjonowani przez kaczystowski reżim, choć przecież to ci, którzy mają odwagę wspierać reformę, są sekowani. W sprawie kłamstwa na temat polexitu ignoruje się nawet to, że każdy, kto podjąłby taką inicjatywę, musiałby być politycznym samobójcą, bo przecież znamy postawy Polaków w tej kwestii. To jest nie tylko nieuczciwa broń polityczna, lecz także zabieg perswazyjny, który ma wywołać w Polakach nawyk odrzucania wszystkiego, co jest krytyką Unii, co nie jest jej apologią. Każda krytyka Brukseli staje się grzechem, złem, jest równoznaczna z dążeniem do zniszczenia UE – wyjaśnia eurodeputowany.

Niektórzy przedstawiciele opozycji stoją na stanowisku, że Unia Europejska powinna nadawać kierunek polskiej polityce. Zapytany o to, jak wyjaśnić tę postawę, prof.

Legutko odpowiada:

Zdaniem tych ludzi, gdy rządzi prawica, to z natury rzeczy o wszystkim, co ważne, powinna decydować Unia, bo prawica jest niebezpieczna. A gdy rządzą oni, czyli nasi tzw. Europejczycy, lewica, Platforma i koledzy, to Unia powinna rządzić dlatego, że oni i UE to jedno. A więc w każdej sytuacji rządzić ma Unia. To jest kolejna odsłona tego, co w naszych dziejach przewija się już od stuleci: przekonania, że powinien się nami zaopiekować jakiś mądrzejszy, silniejszy, sprawniejszy podmiot zewnętrzny – albo Rosja, albo Prusy, albo Napoleon, albo Związek Sowiecki. Czasem ma to charakter zwykłej zdrady, czasami kolaboracji, czasami Realpolitik, czasami pozornie oczywistego kompromisu, a czasem wynika z naiwności, jak choćby wiara w Napoleona czy w gwarancje Anglii i Francji. Unia jest doskonałym kandydatem na takiego opiekuna, bo jest zachodnia, nowoczesna, europejska, a do tego my – jak się mówi – jesteśmy jej częścią. No i zabezpiecza naszych „Europejczyków” przed „przypadkowym werdyktem” wyborczym narodu – mówi prof. Ryszard Legutko.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 25 marca br., także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.

Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl  i oglądania ciekawych audycji telewizji wPolsce.pl.

Komentarze