Informacje

Dublin / autor: Wikipedia.org
Dublin / autor: Wikipedia.org

Dla Irlandczyków są ważniejsze problemy niż brexit

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 7 lutego 2020
  • 17:30
  • 0
  • Tagi: Biznes Brexit Irlandia Mieszkania
  • Powiększ tekst

Sobotnie wybory parlamentarne w Irlandii przejdą zapewne do historii - nie tylko dlatego, że po raz pierwszy od uzyskania niepodległości odbywają się w sobotę, ale głównie ze względu na rozbicie duopolu, który zdominował irlandzką politykę od lat 30. ubiegłego wieku.

W ostatnich sondażach na pierwsze miejsce niespodziewanie wysunęła się lewicowa, aktywnie opowiadająca się za zjednoczeniem Irlandii partia Sinn Fein, na którą zamierza głosować 25 proc. badanych. Na drugim miejscu jest opozycyjna obecnie, ale historycznie najdłużej sprawująca władzę Fianna Fail z 24-procentowym poparciem, zaś rządząca od 2011 r. Fine Gael - dopiero na trzecim (20 proc.). To oznacza, że premier Leo Varadkar stoi przed realną perspektywą utraty stanowiska.

Takie wyniki sondaży na pierwszy rzut oka muszą się wydawać zaskakujące - Irlandia na dobre wyszła z kryzysu gospodarczego sprzed dekady i jest obecnie najszybciej rozwijającą się gospodarką w Unii Europejskiej (według szacunków Komisji Europejskiej wzrost gospodarczy w 2019 r. wyniósł 5,6 proc. PKB, bezrobocie 5,2 proc., a rząd osiągnął nadwyżkę w budżecie), a premier Varadkar odgrywał kluczową rolę w zapewnieniu satysfakcjonującego dla Irlandii wyniku negocjacji z Wielką Brytanią na temat warunków jej wyjścia z UE. Zatem szef rządu powinien spokojnie myśleć o następnej kadencji.

Ale dominującymi tematami w kampanii wyborczej nie były ani brexit, wobec którego irlandzkie partie mają podobne stanowisko, ani zjednoczenie Irlandii, co jest odległą perspektywą, ani też gospodarka w skali makro. Były natomiast służba zdrowia, podniesienie wieku emerytalnego, nierówności społeczne i przede wszystkim kryzys mieszkaniowy. Deficyt nowych mieszkań powoduje, że ceny zakupu i wynajmu rosną w zawrotnym tempie, co z kolei przekłada się na inne problemy, z bezdomnością włącznie. Od czasu zapaści w 2011 r. średnia cena wynajmu mieszkania w kraju wzrosła o ok. 90 proc., podczas gdy pensje w tym czasie zwiększyły się o 13 proc.

Varadkar wprawdzie przekonuje, że rząd inwestuje w budowę domów komunalnych i ceny przestały rosnąć, nie zmienia to faktu, że ten temat jest jego słabym punktem. Z kolei kryzys mieszkaniowy - i szerzej, poczucie, że ten imponujący wzrost gospodarczy jest rozłożony bardzo nierównomiernie - napędzają popularność Sinn Fein, partii, która jeszcze kilkanaście lat temu znajdowała się na marginesie irlandzkiej polityki, a ze względu na jej powiązania z Irlandzką Armią Republikańską była traktowana z dużą podejrzliwością.

Prowadzenie w sondażach nie znaczy jednak, że Sinn Fein po sobotnich wyborach przejmie władze ani nawet, że będzie współrządzić. Po pierwsze jest bardzo mało prawdopodobne, że będzie ona największą frakcją w parlamencie - wystawiła w wyborach tylko 42 kandydatów (do obsadzenia w parlamencie jest 159 miejsc), więc aby tak się stało, praktycznie wszyscy musieliby otrzymać mandat. Po drugie - nawet jeżeli tak by się stało, nie miałaby z kim rządzić. Fianna Fail i Fine Gael kategorycznie wykluczają jakąkolwiek współpracę z Sinn Fein - zarówno ze względu na wspomniane związki z IRA, jak i kompletnie odmienne programy gospodarcze.

Tym niemniej zdaniem ekspertów rosnące poparcie dla Sinn Fein powoduje, iż niedługo polityka pozostałych partii, by z nią nie wchodzić w koalicję stanie się nie do utrzymania. Szczególnie, że od czasu pokoleniowej zmiany w Sinn Fein i oddania sterów w 2018 r. przez wieloletniego przywódcę Gerry’ego Adamsa w ręce Mary Lou McDonald większy aspekt kładzie ona na nierówności społeczne (choć nadal postuluje przeprowadzenie w ciągu pięciu lat referendum w Irlandii Północnej w sprawie zjednoczenia).

Na razie jednak wynikiem wyborów będzie jeszcze bardziej rozdrobniony parlament i ponowne długie rozmowy w sprawie utworzenia rządu. Do czasu kryzysu gospodarczego łączne poparcie dla Fianna Fail i Fine Gael przez dekady przekraczało 65 proc., w poprzednich wyborach, w 2016 r., po raz pierwszy spadło poniżej 50 proc. Teraz według przywoływanego sondażu wynosi 44 proc. To efekt wzrostu poparcia dla Sinn Fein, ale także dla mniejszych partii, takich jak Partia Pracy, Zieloni czy skrajnie lewicowa Solidarity - People Before Profit oraz dla kandydatów niezależnych. Ponieważ i Fianna Fail, i Fine Gael są partiami centrowymi, a w kwestach gospodarczych wolnorynkowymi z częścią z tych mniejszych ugrupowań zdecydowanie jest im nie po drodze.

Po poprzednich wyborach minęły dwa miesiące nim udało się powołać rząd i to mniejszościowy. Stworzyła go Fine Gael (jeszcze pod przywództwem Endy Kenny’ego, Varadkar przejął od niego władzę w połowie 2017 r.) z poparciem posłów niezależnych i z porozumieniem z Fianna Fail, że ta nie będzie uniemożliwiać rządzenia.

Po sobotnich wyborach najbardziej realnym scenariuszem jest jakiś podobny układ, bo nie wydaje się, by mogła powstać większość parlamentarna. Teoretycznie wielką koalicję mogłyby stworzyć Fianna Fail i Fine Gael, ale nigdy wcześniej to nie miało miejsca i obie partie podchodzą do takiego rozwiązania równie sceptycznie jak do koalicji z Sinn Fein.

Biorąc pod uwagę, że to Fianna Fail ma kilkupunktową przewagę nad rywalem, to jej lider Micheal Martin miałby pierwszeństwo przy budowaniu koalicji (pamiętając, że Sinn Fein takiej nie stworzy) i mógłby zastąpić Varadkara na stanowisku premiera. Ta ewentualna zmiana nie wpłynie w większym stopniu na irlandzką politykę zagraniczną ani na stosunek do brexitu. Wprawdzie Fine Gael eksponowała w kampanii, że Varadkar oraz minister spraw zagranicznych Simon Coveney odgrywali kluczowe role w negocjacjach z Wielką Brytanią, ale kwestia brexitu nie była tematem wiodącym.

Poza tym 59-letni Martin jest politykiem nawet bardziej doświadczonym niż Varadkar - różne ministerialne funkcje pełnił od 1997 r. do 2011 r., kończąc w roli szefa dyplomacji, zaś jako lider partii odbudował zaufanie do niej po katastrofalnych wyborach z 2011 r., gdy wyborcy ukarali ją za dopuszczenie do kryzysu gospodarczego. Jeśli w efekcie sobotnich wyborów odzyska władzę dla Fianna Fail, odbudowa będzie całkowita.

Czytaj też: Futbol oberwie przez Brexit

PAP, KG

Komentarze