Informacje

Na giełdzie nieco lepiej / autor: fot. Pixabay
Na giełdzie nieco lepiej / autor: fot. Pixabay

Giełda zieleńsza po "czarnym poniedziałku"

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 10 marca 2020, 11:00

  • 0
  • Tagi: bank banki Biznes czarny poniedziałek EUR Finanse giełda gospodarka Japonia NBP PLN USD
  • Powiększ tekst

Po otwarciu wtorkowej sesji główne indeksy rynku akcji idą w górę - WIG20 zyskuje 1,5 proc. o godz. 9.01. W gronie blue chipów najbardziej zwyżkują ceny akcji Tauronu, Alior Banku i PKN Orlen.

Kurz po czarnym poniedziałku na międzynarodowych giełdach zaczyna opadać, a złoty pozostaje stabilny - wskazał we wtorkowym komentarzu Konrad Ryczko z DM BOŚ. Odbicie cen ropy może ograniczyć w kolejnych dniach paniczną wyprzedaż akcji - ocenili eksperci Pekao.

CZYTAJ ANALIZY EKSPERTÓW: Jak po upadku Lehman Brothers

Jak wskazał analityk Domu Maklerskiego BOŚ, wtorkowy, poranny handel nie przynosi istotniejszych zmian na wycenie polskiej waluty - eurodolar notuje lekki ruch korekcyjny. Wskazał, że przed godziną 9 „PLN kwotowany był następująco: 4,3068 PLN za euro, 3,7879 PLN względem dolara amerykańskiego, 4,0475 PLN wobec franka szwajcarskiego oraz 4,9382 PLN w relacji do funta szterlinga.

Ryczko podkreślił, że „czarny poniedziałek” na rynkach miał ograniczony wpływ na wyceny walut środkowoeuropejskich. „Najmocniej reagowały pary powiązane z wycenami ropy” - zaznaczył. Dodał, że kwotowania złotego podążały za zmianami dolara, w nikłym stopniu uczestnicząc w panice. Na zachowania światowych rynków wpłynęły: tąpnięcie na wycenie ropy z uwagi na rozpoczęcie „wojny cenowej” w OPEC oraz dalszy rozwój epidemii koronawirusa w Europie.

Analityk zwrócił uwagę, że w poniedziałek wieczorem włoski premier Conte poinformował, iż całe Włochy zostały objęte kwarantanną. „Trwa szacowanie potencjalnych wpływów wydarzeń związanych z wirusem dla polskiej gospodarki. W zakresie Włoch czy samej Strefy Euro spodziewane jest wejście w stan recesyjny”- zaznaczył.

W przypadku Polski, jak dodał, pojawiają się opracowania sugerujące obniżenie prognoz „o co najmniej 1 pkt. proc”. Podkreślił, że są to jedynie wstępne szacunki, a „rewizje i aktualne odczyty mogą być dużo głębsze”. Dodał, że trwają spekulacje dot. potencjalnych działań instytucji centralnych, w tym NBP.

Spowolnienie gospodarcze najpewniej przełoży się na spadek inflacji, co otworzy drogę do ewentualnych obniżek stóp” - ocenił. Zaznaczył, że krótkoterminowo będziemy świadkami zainicjowania programów wsparcia dla branż, w największym stopniu, dotkniętych wpływem wirusa.

Z rynkowego punktu widzenia kurz po wczorajszym +czarnym poniedziałku+ zaczyna opadać” - wskazał. Dodał, że europejskie parkiety sugerują zielone otwarcie, a rynki w Azji notują już korektę wzrostową.

Np. japoński Nikkei 225 zwyżkował o 0,85 proc. W Chinach wskaźnik SCI zyskuje 1,54 proc., a w Hongkongu indeks Hang Seng - o 1,73 proc. Z kolei południowokoreański KOSPI wzrósł o 0,42 proc.

Zdaniem Ryczki możemy mówić o kolejnej próbie „lekkiego odbicia po mocnych spadkach”. „PLN pozostaje stabilny, w większym stopniu reagując na zmiany na EUR/USD” - zaznaczył.

Na odbicie cen ropy, które może ograniczyć w kolejnych dniach paniczną wyprzedaż akcji zwracają też uwagę analitycy banku Pekao. „Rynki wciąż nie wykluczają, iż największe gospodarki znajdą się w technicznej recesji, stąd wyceniany jest scenariusz zdecydowanego luzowania polityki monetarnej przez główne banki centralne” - zaznaczyli. Dodali, że EBC prawdopodobnie obniży w czwartek stopę depozytową, zwiększy skalę skupu aktywów oraz uruchomi nowy program długoterminowych operacji refinansujących. „Dolar odzyskuje siły, co spycha EUR-USD ponownie w stronę 1,1350. Kurs prawdopodobnie pozostanie w szerokim przedziale 1,12-1,15 w najbliższych dniach” - ocenili. Dodali, że pomimo „podwyższonej globalnej awersji do ryzyka złoty zachowuje się dość solidnie”. „Istnieje szansa na względną stabilizację kursu w przedziale 4,2750-4,3200/EUR” - ocenili.

Z kolei eksperci PKO BP przywołali dane UNCTAD (agenda ONZ ds. handlu), mówiące o tym, że wybuch epidemii COVID-19 może spowodować zmniejszenie globalnych bezpośrednich inwestycji zagranicznych o 5-15 proc. - najsilniej w branży motoryzacyjnej, lotniczej i energetycznej. „Agenda ostrzega, że napływy FDI mogą osiągnąć najniższy poziom od kryzysu finansowego w latach 2008-2009, jeśli epidemia utrzyma się przez cały rok” - wskazali.

PAP/ as/

Komentarze