Informacje

Dno koniunktury związanej z kryzysem Covid 19 przypadnie w II kwartale  / autor: Pixabay
Dno koniunktury związanej z kryzysem Covid 19 przypadnie w II kwartale / autor: Pixabay

Dno koniunktury przypadnie na drugi kwartał

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 7 czerwca 2020, 12:40

  • 0
  • Powiększ tekst

- Prognozujemy, że dno koniunktury przypadnie na drugi kwartał, jednak zamiast szybkich wzrostów, będzie powolne wygrzebywanie się. Pierwszy dodatni odczyt PKB przewidujemy na pierwszy kwartał 2021 r. - powiedział PAP ekonomista banku PKO BP Marcin Czaplicki.

Widać już wpływ kryzysu na rynek pracy” - powiedział Czaplicki. „Powinniśmy widzieć sezonowy spadek stopy bezrobocia, a mamy jej wzrost” - dodał.

Według ekonomisty nie widać za to, by stopa bezrobocia miała osiągnąć prognozowane jeszcze w marcu 10 proc.

Jego zdaniem to efekt tego, że firmy aktywnie korzystają z pakietów pomocowych w ramach tarczy antykryzysowej i finansowej, m.in. utrzymując zatrudnienie.

Jeśli te programy nie zostaną przedłużone, to możemy być świadkami przesuniętego szczytu bezrobocia, przedsiębiorstwa mogą zwlekać ze zwolnieniami ze względu na finansowanie z Tarczy” - powiedział Czaplicki.

Dodatkowo w marcu i kwietniu opuściło Polskę ok. 200 tys. osób ze Wschodu, w tym wielu pracowników.

Widać też, że cześć osób wychodzi z rynku pracy - korzysta z emerytur, czy przechodzi na rentę. Nie zgłasza się po zasiłek, tylko po emeryturę” - dodał.

Według ekonomisty PKO BP tworzy to bufor między spadkiem zatrudnienia a wzrostem stopy bezrobocia.

Kolejna kwestia, która zdaniem Czaplickiego nie ma odwzorowania w statystykach zatrudnienia, to samozatrudnienie. Jak zauważył, w Polsce jest to wyjątkowo liczna - jak na średnią unijną - grupa na rynku pracy.

Obecnie są objęci np. postojowym. Jednak stanowią grupę ryzyka z punktu widzenia całego rynku pracy. - dodał.

Czaplicki ocenił, że losy rynku pracy zależą w dużej mierze od rozwoju sytuacji pandemicznej. „Scenariuszy jest wiele, w tym kolejna fala epidemii, co ponownie groziłoby zwolnieniem gospodarki i redukcją etatów” - stwierdził Marcin Czaplicki.

Jego zdaniem widać pierwsze oznaki ożywienia, po „odmrożeniu”, jednak gospodarka „nie osiągnęła jeszcze swoich normalnych obrotów”. „Ożywia się zagranica, w tym nasi partnerzy eksportowi, jednak to powolny proces” - skomentował ekonomista.

Dołek wykopany w marcu i kwietniu długo będziemy zasypywać, więc jeszcze kilka dobrych miesięcy, albo i kwartałów, będziemy odczytywali ujemne wskaźniki. Jednak sytuacja w ujęciu miesiąc do miesiąca nie wygląda źle” - powiedział.

Prognozujemy, że dno koniunktury przypadnie na drugi kwartał, jednak zamiast szybkich wzrostów będzie powolne wygrzebywanie się - stwierdził Czaplicki. „Pierwszy dodatni odczyt PKB przewidujemy na pierwszy kwartał 2021 r. i to w dużej mierze dlatego, że pierwszy kwartał tego roku był słabszy”- dodał.

Dobrą stroną obecnej fazy kryzysu jest to, że nie pogorszyła się znacznie sytuacja gospodarstw domowych”- powiedział. „Mimo spadku zatrudnienia działania osłonowe, zarówno w Polsce, jak i zagranicą, przynoszą skutek, na co nakłada się ograniczenie konsumpcji przez gospodarstwa” - ocenił.

Zdaniem Czaplickiego można odbudować popyt w wielu segmentach rynku, np. w sprzedaży samochodów, czy innych dóbr trwałych, która tąpnęła.

Widać po spływających danych, że popyt jest, jednak kluczowe jest to, jak będą wyglądały dalsze restrykcje i przebieg epidemii - czynniki niepewności i strachu mają duże znaczenie w kształtowaniu decyzji konsumentów” - skomentował.

Dodał, że zyskiwać będą branże, które są na tyle elastyczne, by odnaleźć się w sytuacji związanej z pandemią. W tym te, które zyskują na tym, że siedzimy w domu, jak telemedycyna, e-commerce, czy IT. Kryzysowe problemy z łańcuchami dostaw wskazują na potencjał do rozwoju branży magazynowej.

Według ekonomisty stracą natomiast te branże, które są najmniej elastyczne i nie mogą dostosować procesów wytwórczych lub strategii biznesowych pod nowe poepidemiczne zmiany, w tym te związane z rozwojem technologii.

Konsumenci powinni wrócić na rynek, niwelując częściowo lukę z czasu wybuchu pandemii” - wskazał.

Niektóre ceny pójdą w górę, np. te usługi, która wymagają ochrony i zabezpieczeń, albo których podaż będzie wyjątkowo niska. To potencjalnie może wydarzyć się w przypadku krajowej turystyki, gdzie nie wystarczy miejsc dla wszystkich tych, którzy zrezygnowali z wyjazdów zagranicznych.” - dodał.

Zdaniem Czaplickiego nasza gospodarka korzysta z tego, że szybko zareagowały instytucje publiczne. Ocenił, że w przyszłości czeka nas potencjalnie jeszcze kolejny silny impuls ze strony instytucjonalnej, w postaci środków unijnych z planu odbudowy unijnej gospodarki.

Czytaj także: Firmy w restrukturyzacji powinny korzystać z Tarczy 2.0

PAP (Autor: Piotr Gozdowski)/gr

Powiązane tematy

Komentarze